<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917</id><updated>2012-01-24T08:06:47.234+01:00</updated><category term='odpoczynek'/><category term='2009'/><category term='wymarcie'/><category term='dominik kaznowski'/><category term='bug'/><category term='zarządzanie linkami'/><category term='błąd'/><category term='analytics'/><category term='chrome'/><category term='adom'/><category term='prawa autorskie'/><category term='diarystyka'/><category term='www'/><category term='dziwne'/><category term='cu'/><category term='komunikacja'/><category term='hot fuzz'/><category term='polityka'/><category term='spam'/><category term='rafał ziemkiewicz'/><category term='sponsoring'/><category term='kajak'/><category term='jedynka'/><category term='dziennikarze'/><category term='facebook'/><category term='reklama'/><category term='zmiana'/><category term='sport'/><category term='ses'/><category term='ps3'/><category term='quote me happy'/><category term='spryciarze'/><category term='run easy'/><category term='mecz'/><category term='pienza'/><category term='human computation'/><category term='online'/><category term='zczuba.tv'/><category term='mój excel'/><category term='ppc'/><category term='eurobank'/><category term='marketing'/><category term='banki'/><category term='berlin'/><category term='google'/><category term='misie patysie'/><category term='rewa'/><category term='dupa'/><category term='prezenty'/><category term='lublin'/><category term='belgia'/><category term='BTFI'/><category term='prywata'/><category term='morze'/><category term='piłka nożna'/><category term='polskie wyszukiwarki'/><category term='wakacjje'/><category term='tvn24'/><category term='excel'/><category term='rower'/><category term='garr reynolds'/><category term='nokia'/><category term='londyn'/><category term='steve jobs'/><category term='book of basketball'/><category term='polactwo'/><category term='piwo trapistów'/><category term='paid search'/><category term='webanalytics'/><category term='przemyślenia'/><category term='wyprawa'/><category term='paul irish'/><category term='szkolenie'/><category term='folk'/><category term='edith piaf'/><category term='p2p'/><category term='aol'/><category term='euro'/><category term='czytam'/><category term='słowacja'/><category term='lubisz to'/><category term='fabryka słów'/><category term='seo'/><category term='misja'/><category term='obsługa klienta'/><category term='początek'/><category term='oprogramowanie'/><category term='handouty'/><category term='seteczka'/><category term='wiedeń'/><category term='film'/><category term='old blind dogs'/><category term='gmail'/><category term='snowboard'/><category term='mobile'/><category term='doradca'/><category term='display'/><category term='czytanie'/><category term='deferred binding'/><category term='google trends'/><category term='szczwane podejście'/><category term='porady'/><category term='uniwersytet'/><category term='fanstasyka'/><category term='jimmy kimmel'/><category term='gadu-gadu'/><category term='binduga'/><category term='adwords'/><category term='rzeczpospolita'/><category term='web 2.0'/><category term='ewolucja'/><category term='sem'/><category term='xbox'/><category term='paryż'/><category term='zdjęcia'/><category term='kampania'/><category term='geje'/><category term='banner'/><category term='humor'/><category term='mgła w tarasach'/><category term='presentation zen'/><category term='muzyka'/><category term='kinoteka'/><category term='st. malo'/><category term='gazeta.pl'/><category term='sztuka prezentacji'/><category term='flex'/><category term='kraków-wiedeń'/><category term='lód'/><category term='screensnap'/><category term='sopcast'/><category term='sakwy'/><category term='targetowanie'/><category term='onet'/><category term='rochefort'/><category term='dukaj'/><category term='rbk'/><category term='sylwester'/><category term='książki'/><category term='blogowanie'/><category term='kraków'/><category term='vod'/><category term='informacje'/><category term='lido di jesolo'/><category term='ocean'/><category term='plaża'/><category term='rodos'/><category term='yahoo'/><category term='zwiedzanie'/><category term='łódź'/><category term='bring the love back'/><category term='matt damon'/><category term='mikaszewo'/><category term='apple'/><category term='huragan myśli'/><category term='norman davies'/><category term='neo plus'/><category term='youtube'/><category term='nba'/><category term='harry potter i zakon feniksa'/><category term='top gear'/><category term='życie'/><category term='barcelona'/><category term='gap'/><category term='msn'/><category term='adwords editor'/><category term='gra'/><category term='internet'/><category term='złote tarasy'/><category term='recenzja'/><category term='google analytics'/><category term='don&apos;t be evil'/><category term='office'/><category term='nowe formy reklamy'/><category term='toskalnia'/><category term='clarkson'/><category term='2010'/><category term='landing page'/><category term='blog'/><category term='włochy'/><category term='ascii'/><category term='google chrome'/><category term='komedia'/><category term='warszawa'/><category term='liptovski mikulasz'/><category term='michael jordan'/><category term='galeria mokotów'/><category term='microsoft'/><category term='wp'/><category term='wakacje'/><category term='signum temporis'/><category term='jan rokita'/><category term='montepulciano'/><category term='simmons'/><category term='groove'/><category term='gazeta'/><title type='text'>Huragan myśli</title><subtitle type='html'>O zmaganiach z rzeczywistością i marketingiem.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>109</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7811335158651212264</id><published>2012-01-02T23:08:00.000+01:00</published><updated>2012-01-07T15:37:19.944+01:00</updated><title type='text'>Mój Excel 2011</title><content type='html'>Nie udało mi się. Miałem cel. Przeczytać tyle książek ile jest tygodni. I od razu mówię, nie udało mi się dokonanie tej sztuki. Miałem krótką dyskusję na temat tego czy czytam dla statystyk. Odpowiadając na to pytanie, muszę stwierdzić, że... tak? Nie? Nie wiem? Po prostu robię statystyki tego co udało mi się przeczytać, a to że jestem próżny i się tym chełpię to już jest inna sprawa. W odróżnieniu od sytuacji takiej jak koszykówka, gdzie parametry fizyczne mają znaczenie, w przypadku czytania każdy może stać się zesnobowany. Tak jak ja. Przejdźmy jednak do mojego excela za 2011.&amp;nbsp;Twarde statystyki są takie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&amp;nbsp;przeczytałem 44 książki&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;stron: 16 762&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;średnia: 45,92&amp;nbsp;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Porównując dane z rokiem 2010, gdzie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&amp;nbsp;książki: 33&lt;/li&gt;&lt;li&gt;stron: 15 466&lt;/li&gt;&lt;li&gt;średnia: 42,32&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;mamy następujące wnioski. Czytałem więcej o około 8% (liczba stron). Liczba tytułów wzrosła o 33%. Ta zależność przełożyła się w efekcie na krótsze książki. W &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2011/01/moj-excel-2010-podsumowanie.html"&gt;2010 &lt;/a&gt;każda przeczytana przez mnie książka miała około 468 stron, podczas gdy w roku 11 było to już tylko 380. Zaznaczam tutaj, że nie dobierałem repertuaru pod kątem liczby stron, poza jednym wyjątkiem - odpuściłem świadomie &lt;a href="http://merlin.pl/Ksiega-wszystkich-dokonan-Sherlocka-Holmesa_Arthur-Conan-Doyle/browse/product/1,876691.html"&gt;Księgę wszystkich dokonań Szerlocka Holmes'a&lt;/a&gt;, ze względu na astronomiczny rozmiar - 1100 stron w bardzo dużym formacie. &amp;nbsp;Acha. No i przy każdej z książek wpisałem subiektywną ocenę w skali od 1 (najsłabiej) do 10 (najfajniej). Wystawiałem ją w odniesieniu do innych tytułów z tego roku. W prostym przykładzie: biografia pt. "Steve Jobs" W. Isaacsona podobała mi się 9,5 bardziej od biografii Ksiądz Paradoks M. Grzebałkowskiej, której przyznałem ocenę 9. I podkreślam podobała. Oznacza to wszystko co wpływało na przyjęcie książki. Historię opowiedzianą w środku. To jest&amp;nbsp;najważniejsze. Historia, bohaterowie, relacje. &amp;nbsp;Mniej, ale jednak istotny był też styl pisania. Brałem także pod uwagę jakość wydania (twarde książki! uwielbiam!). Zdjęcia. Zapach. Grubość papieru. To czy chciało mi się klikać po internecie i szukać innych wiadomości. Czy dana pozycja zmieniła moje postrzeganie świata? Czy dana pozycja zmieniła mnie jako człowieka? Innymi słowy, czy fajnie się czytało (I tak mała uwaga na marginesie. Czuję, choć nie liczyłem, że im wyższa ocena tym wyższa średnia z książki, jeżeli chodzi o liczbę stron.).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-h8gEPFSr02o/TwH5VcXfhhI/AAAAAAAACA8/TliO3lzZ6f8/s1600/m%25C3%25B3j+excel.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="338" src="http://3.bp.blogspot.com/-h8gEPFSr02o/TwH5VcXfhhI/AAAAAAAACA8/TliO3lzZ6f8/s400/m%25C3%25B3j+excel.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Plik w lepszej rozdzielczości jest &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111651726273036457148/2011?authkey=Gv1sRgCK296JrthO_EjwE#5693107017937773682"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. (Blogger mnie ograł, starzeję się :-).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Xn3jRLxLmeI/TwhT47H2vFI/AAAAAAAACBU/eJPb6y6SHLc/s1600/najlepsze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="73" src="http://1.bp.blogspot.com/-Xn3jRLxLmeI/TwhT47H2vFI/AAAAAAAACBU/eJPb6y6SHLc/s400/najlepsze.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Bez zbędnych ceregieli i retardacji, tak uwielbianej przez bohaterów Krajewskiego, widać że w tym roku najprzyjemniejszy czas spędziłem przy Hotelu New Hampshire oraz w trakcie czytania książki o zakładaniu nowych biznesów technologicznych - The Four Steps to the Epiphany (genialny, skromny tytuł).&lt;br /&gt;Fakt, że hotel New Hamspshire był dla mnie objawieniem trochę mnie zasmucił. Z jednej strony dlatego, że dotychczas udawało mi się myśleć i żyć w gettcie fantasy i science fiction stworzonym przez Fabrykę słów. Porządna powieść dla mnie musiała mieć smoka. Albo dwa. W tym towarzystwie proza Dukaja wydawała się niejako odrealniona i będąca na wyższym poziomie. I to zniszczył Irving. Do kwietnia 2011 roku nie byłem sobie w stanie wyobrazić, że powieść o rodzinie i jej losach może być ciekawa. Toż to musi być jakaś dynastia. Ale po przeczytaniu pierwszej (dla mnie) książki byłego zapaśnika, fantastyka zbladła. I dostała po dupie. Wracając do Hotelu.&amp;nbsp;Rozmach kolosalny. Bohaterowie.... brak mi słów. Żywi? I otrzeźwienie, zimne spływające po plecach, że takich zdań nie stworzę nigdy.&amp;nbsp;Więc pisarzem nie będę.&lt;br /&gt;Patrząc dalej na listę widzę, że dobra fantastyka jest w stanie się obronić. D. Simmons z całą sagą Hyperiona to po prostu kawał dobrej prozy. Świetnie przygotowanej, z rozmachem. I jak się okazuje nie trzeba niszczyć gwiazdy śmierci by stworzyć wiarygodny kosmos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;W 2011 (czytelniczym) roku dwa fakty zasługują na podkreślenie. Po pierwsze dopadła mnie literatura faktu. Co jest pokutą przeczytania niewinnej książki Gottland, rok temu. Za mną twórczość Badera. Biografia Jobsa. Przede mną Kapuściński. Druga rzecz to fenomen Krajewskiego, któremu się opierałem. I powiem tak. Było warto. Z prostego powodu. Mogłem przeczytać w jednym roku kilka jego powieści a nie czekać na kapiące raz do roku ochłapy. Rozprawiłem się z prozą Krajewskiego po Mockowsku. Czyli do syta i popiłem setką. Polecam każdemu. Klimat was wciągnie, złapie &amp;nbsp;w imadło i nie puści. Na koniec nagroda specjalna. Ksiądz Paradoks. Przeczytałem tylko dlatego, że wgniótł mnie w fotel kawałek audiobooka przygotowany dla tej powieści, zasłyszany w radiu Tok FM. Warszawa była tak plastycznie opisana. Musiałem kupić tą książkę. Natomiast sam ksiądz Twardowski. Hmmmmm. Nie słyszałem o nim dotąd zbyt wiele. Ale to nadrobiłem i było warto. Co za życie. Co za człowiek. I wreszcie. Co za czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-voOovQl3NQ4/TwhXGOctG9I/AAAAAAAACBc/-6u-X-7KDO8/s1600/najslabsze.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="50" src="http://3.bp.blogspot.com/-voOovQl3NQ4/TwhXGOctG9I/AAAAAAAACBc/-6u-X-7KDO8/s400/najslabsze.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Last but not least, książki najsłabsze. Kilka słów przestrogi. Wampir z M-3. Słabe. Nie wciągnęło. Główna bohaterka .... bleeee. Coś tam ratuje Warszawa w PRLu. Fabuła tylko po to wymyślona aby opisać Warszawę. No i Wampiry. No kur****. Meh. Najsłabsza książka Mistrza Andrzeja. Ale nie martwcie się. Forma wróciła.&lt;br /&gt;Biografia Cejrowskiego nie dorasta jego prozie do bosych pięt.&lt;br /&gt;I na koniec. Porchazka psuje Zambocha. Przeczytajcie to. Bo musicie. Każdy musi czytać Zambocha ale trzeba to zrobić jak JFK. Szybko i skutecznie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7811335158651212264?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7811335158651212264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7811335158651212264' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7811335158651212264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7811335158651212264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2012/01/moj-excel-2011.html' title='Mój Excel 2011'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-h8gEPFSr02o/TwH5VcXfhhI/AAAAAAAACA8/TliO3lzZ6f8/s72-c/m%25C3%25B3j+excel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5709311955209249340</id><published>2011-02-13T19:21:00.004+01:00</published><updated>2011-02-13T20:01:27.097+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>True grit.</title><content type='html'>Byłem w kinie. Rzadko mnie tam można spotkać. Jakoś kino nie ekscytuje tak jak kiedyś. Albo dają mniej filmów produkcji mongolskiej o samotności geja śpiewającego na pustyni, do kwiatów. Aga lubi takie filmy. Jakoś mniej ich jest. Więc chodzimy na blockbustery lub jak kto woli na hity. I na hicie byliśmy. True Gritt jest dobre. Bardzo dobre nawet. Plastyczne, piękne i choć okrutne to cały czas porusza się w archetypie bajki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xGYeTL7OxPE/TVgkG5BVHsI/AAAAAAAABk4/izeyzJ9cayU/s1600/True_Grit_Matt_Damon.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xGYeTL7OxPE/TVgkG5BVHsI/AAAAAAAABk4/izeyzJ9cayU/s400/True_Grit_Matt_Damon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573244239675203266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony ten film (chyba?) pokazuje jakie kiedyś były Stany Zjednoczone. Dawno temu... Ponad 100 lat. I rozbiło mnie to mocno. Przybiło. I szura do tej chwili tak mocno, że piszę ten wpis. Ostatnio mam mało chęci i czasu na uprawianie pisarstwa jednak obraz USA spowodował tą erekcję twórczą.&lt;br /&gt;Nie jestem pewien czy tak było naprawdę. Jeśli ktoś chce mnie poprawić to proszę bardzo. Poprawicie mi humor. Chodzi mi o zawieranie umów. O zaufanie, które jest spoiwem tego filmu. Nie chcę zdradzać fabuły... wiadomo zwykle bohaterowie motywowani są szlachetnymi pobudkami (ocalić królestwo, zabić smoka, przerznąć księżniczkę etc.) lub ich motywem są pieniądze. Wtedy wiadomo że zdradzą... albo nie. I tak dzieje się tutaj. Tymi motywami powodzeni są główni bohaterowie. Jednak to co uderzyło mnie najbardziej, to kwestia UMOWY jaką zawierają między sobą AMERYKANIE. Wszystko jest słowne. I wszystko jest skuteczne (no nie zawsze). Czytałem ostatnio książkę &lt;a href="http://cejrowski.com"&gt;WC&lt;/a&gt; a raczej jego biografię. I co ? Amerykanie potrafią zawrzeć ustną umowę i się jej trzymać jakby była na papierze. No pewnie, że nie wszyscy i nie zawsze ale tam coś takiego funkcjonuje. Czytałem też Fukuyamę (nie pomnę co) o rozwoju społeczeństw i pisał on, że społeczeństwa rozwijają się szybciej w momencie gdy sobie ufają. I to zaufanie nie jest jakimś boskim darem ale koniecznością. Na drugim krańcu są struktury oparte na rodzinie, gdzie świat dzielony jest na swoich i obcych. Tam się nie ufa. Tam się walczy. I tak jest u nas w Polsce. &lt;br /&gt;Pracuję w biznesie i podpisuję umowy z Polskimi firmami. Pracowałem też z zagranicznymi i nie mówię, że oni NIE bronią swoich interesów. Bronią i to skutecznie ale jak już podpiszą umowę to możesz im ufać. A u nas ? W Polsce? Często traktują cię jak złodzieja, który jeśli nie Cię wyrucha to pewnie coś tam podpierdoli... Nie jest tak? To powiedzcie na głos pierwsze słowo, które kojarzy się wam z ekipami budowlanymi. No właśnie... nie było to zbyt pozytywne. Piwo? Złodzieje? Uważać? Negatywne oceny miała zapewne większość. Co ciekawe ci sami Polacy na zachodzie traktowani są jako uczciwi, robotni fachowcy. Zatem jeżeli mamy się rozwijać to musimy wyrobić w sobie odruch zaufania. A do tego potrzeba prawdziwej odwagi, tym większej że w naszym kraju rucha nas nawet rząd.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5709311955209249340?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5709311955209249340/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5709311955209249340' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5709311955209249340'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5709311955209249340'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2011/02/true-grit.html' title='True grit.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xGYeTL7OxPE/TVgkG5BVHsI/AAAAAAAABk4/izeyzJ9cayU/s72-c/True_Grit_Matt_Damon.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5137477759642016318</id><published>2011-01-07T11:12:00.005+01:00</published><updated>2011-01-07T13:20:13.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mój excel'/><title type='text'>Mój excel 2010. Podsumowanie.</title><content type='html'>Witam tych kilku pozostałych przy moim blogu czytelników. Nie żebym miał jakieś noworoczne postanowienie. Jesteśmy wszyscy zbyt duzi i nie będę was oszukiwał. Że będę pisał każdego dnia. Albo, że stanę się nowym, lepszym antywebem. Nie będzie tak.&lt;br /&gt;Z drugiej strony nie porzucam tego bloga. I w momencie gdy ciśnienie twórcze będzie już nie do wytrzymania, znajdziecie tutaj jakiś wpis. Po prostu lubię pisać. Jeszcze bardziej lubię czytać, zatem zaczniemy ten rok dość nieoryginalnie. Od podsumowania mojej działalności czytelniczej za rok zeszły. Zakończymy natomiast opisem katorżniczego marzenia.&lt;br /&gt;Patrząc na suche statystyki nie było źle. Przeczytałem trzydzieści trzy pozycje. Liczba piękna i mająca swój wydźwięk magiczny. Stron było prawie piętnaście i pół tysiąca. Dni, jak to w roku 365. Daje to średnio 42 strony dziennie. Not bad. Not bad at all. Jestem osobiście z siebie dumny. Ściskam swą prawicę. Wracając jednak do naszych baranów, nie ilość a jakość się liczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TSbunC-LI9I/AAAAAAAABj4/VYjPDM8Pd9w/s1600/excel%2B2010.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 284px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TSbunC-LI9I/AAAAAAAABj4/VYjPDM8Pd9w/s400/excel%2B2010.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559393144615412690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ulegając modzie na wszystkie rankingi, turnieje i konkursy, poniżej macie najlepszą trzy tytuły,   które przeczytałem w roku 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pozycja 3 - Trylogia Millenium&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tą pozycję można w skrócie przedstawić tak: "jedzcie gówno, 400 miliardów much nie może się mylić". Wyłapując pewną ironię w powyższym zdaniu, można posądzić mnie iż sympatyzuję z oryginalnością. Często tak jest, że warto iść pod prąd. Jednak w przypadku dzieła Larssona, szum medialny nie oznaczał dzieła marnej jakości. Trylogia Millenium została przeze mnie wchłonięta. Głównie przez bohaterów. Oraz precyzję pisania. Bardzo konkretny styl i wyrobione pióro miał Larsson. Acha i będąc pisarzem warto umrzeć młodo. Artystom ogólnie służy takie rozwiązanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pozycja 2 - The Book Of Basketball. NBA According to the Sports Guy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce drugie raczej nie przypadnie każdemu do gustu. Należy grać w koszykówkę i interesować się NBA. Jeżeli natomiast pamiętasz batalie Barkley'a z Jordanem, ta książka cię powali. Zmiecie. I zostaną po tobie jedynie okruchy. Tak dobry jest Simmons. W sensie gastrycznym, warto też zadbać o ochronę brzucha, bo ten może pęknąć ze śmiechu. Tak śmieszny jest Simmons. Nauczysz się też sporo o życiu. Tak mądry bywa Simmons. Po prostu przeczytaj. No brainer.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pozycja 1 - Zrób sobie raj&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwycięzca może być tylko jeden. Szczygieł. Mariusz Szczygieł. Za dziecka znany mi jako blond prezenter z Polsatu. Później w procesie mego dorastania okazało się, że p. Mariusz pisze. Reportaże. Może mam skrzywione spojrzenie na jego twórczość, bo z Gottlandem zapoznawałem się jadąc rowerem przez Czechy. Na okładce powinno być napisane, że czytać tylko w Czechach. Najlepiej jadąc rowerem. Czytać nieśpiesznie. Popijając piwem. Perfekt.&lt;br /&gt;Zrób sobie raj jest kontynuacją. Czy lepszą? Szczerze, nie wiem. Inną. Bardziej osobistą. Jest jak spotkanie z dobrym kolegą. Zawsze zajmujące. Zawsze ciekawe. Bo w końcu tak jest między kolegami. Mus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony wśród znajomych postrzegany jestem jako czytelnik fantastyki. Pytanie - dlaczego w moim Top3 nie znalazł się Pan Lodowego Ogrodu, Koniasz czy inny Pilipiuk. Chyba dorastam i fantastyka staje się literaturą "in between". Pomiędzy rozdziałami Daviesa czy Dukaja (którego za fantastykę już nie uważam). A Martina czytałem ponownie więc nie brał udziału w rankingu. Ot co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby zamknąć obiecanym na początku katorżniczym marzeniem, stwierdzam, że chciałbym przeczytać tyle książek ile jest tygodni. 2011 brzmi jak dobry rok na to.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5137477759642016318?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5137477759642016318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5137477759642016318' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5137477759642016318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5137477759642016318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2011/01/moj-excel-2010-podsumowanie.html' title='Mój excel 2010. Podsumowanie.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TSbunC-LI9I/AAAAAAAABj4/VYjPDM8Pd9w/s72-c/excel%2B2010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2697003704364568767</id><published>2010-11-14T18:49:00.008+01:00</published><updated>2010-11-14T21:47:15.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prawa autorskie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zczuba.tv'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='youtube'/><title type='text'>Prawa autorskie. Heh.</title><content type='html'>Tak sobie siedziałem w piątek w pracy. Z Marcinem niejakim B.  I zapytałem się go z głupia frant, czy jeżeli zrobię zdjęcie okładki książki to czy będę mógł ją wykorzystać. Przy okazji pokazując  jakieś dziełko fantasy z supersoczyście zaprojektowaną okładką. Marcin B. nie miał pojęcia, ale jak to on autorytarnym tonem stwierdził, że prawa nie mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był przyczynek do moich rozważań. Czy kupując książkę zawieram umowę odnośnie, robienia zdjęć tejże książce. I czy nie mogę tego później wykorzystać. Stwierdziłem, że żadnej umowy nie zawieram, bo nic nie podpisuję. No chyba, że paragon do karty :-). Ale jednak wydawcy nie są tacy głupi. Mają coś co się nazywa Copyright (jest w książce) i to chyba mi tego rzeczywiście zabrania. Poza tym piszą explicite, że nie mogę rzeczonej książki skopiować. Ok. A teraz spójrzmy dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy Agorę, która jest wydawcą Gazety Wyborczej. Oraz Gazeta.pl. Pracują tam dziennikarze, którzy tworzą treść. Agora jest przeciwna kradzieży treści. Bliżej nieoznaczeni piraci (wiecie, studenci z akademików), są generalnie be.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ta sama Agora ma w swoich szeregach serwis zczuba.tv. Który opiera się na wrzucaniu filmików z YT. Sic!!!!! Zakładam (nie czytałem ale prawnicy z Agory na pewno tak) , że zczuba.tv ma napisane w swoim regulaminie, że nie ponosi odpowiedzialności za treści, które udostępnia za pomocą serwisów trzecich. Bo tak naprawdę, to na swoim serwerze uruchamia kawałek kodu z innego serwera (Czym to się różni od zdjęcia okładki to ja nie wiem :D). W tym wypadku z Youtube. Więc rzeczony Youtube, ma zadbać o to aby prawa do tego czegoś były "koszerne".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj mała dygresja, zczuba.tv nie wrzuca filmików z ekstraklasy (polskiej piłki kopanej). A dlaczego? Czy to nie przypadkiem wynika z faktu, że Ekstraklasa.tv, khm khm jest własnością Agory :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem zrekapitulujmy - zczuba.tv jest zabezpieczone prawnie (zapewne). Nie wrzuca materiałów, które ta sama firma publikuje na zasadzie licencji i aby było śmieszniej artykuły od Agory (w tym te ze zczuba.tv) można kupić w &lt;a href="http://serwisy.gazeta.pl/onas/1,30467,6307792,Licencja_na_artykuly_publikowane_w_portalu_Gazeta_pl.html"&gt;cenie 250 zł netto za miesiąc &lt;/a&gt;:-)&lt;br /&gt;Mało tego, zczuba prezentuje reklamy. Więc zarabiają podwójnie na treści video, której nie kupują. Mało tego, zakładam, że treść może być kradzona  bo czasem bramki wrzucane są z egozotycznych rosyjskich (lub z innych krajów serwisów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TOBIQFy6f4I/AAAAAAAABjM/wJBhmQlymXI/s1600/zczuba.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 274px; height: 93px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TOBIQFy6f4I/AAAAAAAABjM/wJBhmQlymXI/s400/zczuba.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5539506982936543106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to zatem jest, że z jednej strony sprzedaje swoje artykuły, a z drugiej strony głównym modelem biznesowym jest zarabianie tam na treściach do których nie ma praw ? Lekka schizofrenia. A jakbym zaembedował cały artykuł ze zczuba u siebie na blogu, to jak sądzicie, czy by mnie ścigali ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gazeta uczy się od najlepszych ;-). Od Google. Youtube ma dokładnie taki sam model. Żyje z video, które ktoś do nich wrzuca. Jak sądzicie mają ci użytkownicy copyrigths czy nie? Z drugiej strony Youtube chwali się systemem, w który mogą przejrzeć wszystkie filmy na swoim serwisie i zablokować te, które łamią prawa :-). Ale to właściciel praw musi się do nich zgłosić. Ja rozumiem, że YT działa, w założeniu dobrej woli, że ludzie będą wrzucali na ich serwis film w którym ich roczny maluch robi swoją pierwszą kupę do nocnika. Więc wszystko jest koszerne. Przynajmniej oficjalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TOBI-PxPN8I/AAAAAAAABjU/3TvvYaE9pvI/s1600/yt.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 140px; height: 52px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TOBI-PxPN8I/AAAAAAAABjU/3TvvYaE9pvI/s400/yt.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5539507775887849410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z drugiej strony (chyba Verizon) inny korpo-gigant, przechwycił prezentacje, które w sposób dorozumiany świadczyły, że właściciele YT jednak domyślają się z czego będą mieli pieniądze. Nie są przecież idiotami nie ? Są super-smart :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki z tego morał ? Prosty. I dosadny. Gdybym ja zrobił zdjęcie książki to bym miał problemy na głowie. A duży ma prawników :-) Prawa autorskie. Heh.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak na serio ? Sam oglądam masę rzeczy na YT, na zczuba też. I nie uważam, że te serwisy trzeba zamknąć. Należy natomiast zmienić system aby prawdziwi właściciele dostawali pieniądze za swoją treść. To nie serwisy są złe, tylko świat nie nadąża.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2697003704364568767?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2697003704364568767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2697003704364568767' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2697003704364568767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2697003704364568767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/11/prawa-autorskie-heh.html' title='Prawa autorskie. Heh.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TOBIQFy6f4I/AAAAAAAABjM/wJBhmQlymXI/s72-c/zczuba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4890532326673327448</id><published>2010-10-19T20:39:00.006+01:00</published><updated>2010-10-19T20:59:35.995+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='book of basketball'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='simmons'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nba'/><title type='text'>The Book Of Basketball</title><content type='html'>A więc jesteś fanem piłki nożnej ? Ja też jestem. Piszę te słowa w przerwie meczu Real - Milan.  Jednak to nie piłka nożna jest sportem, który kocham najbardziej. Jest to być może związane z prostym faktem, że nie biegam najszybciej. Prędkość i sprint to dwa największe atuty futbolu. Zatem znalazłem inny obiekt swojej adoracji. Jest to koszykówka. Gram w nią nieprzerwanie od 6 klasy szkoły podstawowej, mimo iż nie jestem gigantem. Ale dopiero teraz ją zrozumiałem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TL306mRpjXI/AAAAAAAABi4/orCJ9ygWsVg/s1600/book+of+basketball.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TL306mRpjXI/AAAAAAAABi4/orCJ9ygWsVg/s400/book+of+basketball.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529845205025000818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Koszykówka jest sportem wielokrotnie wdzięczniejszym do uprawiania od piłki nożnej. Graczy jest mniej, gra się rękoma i inteligencją oraz doświadczeniem można wyrównywać braki fizyczne. Ta gra premiuje myślenie jak, żadna inna... (poza być może szachami). W żadnym innym sporcie nie ma zagrywek, w których bierze udział cała drużyna. Zatem widać, że nie jest to sport prosty.&lt;br /&gt;Z drugiej strony, w odróżnieniu od futbolu, koszt jest wiele lepiej opisany za pomocą statystyk. Mamy punkty, zbiórki, przechwyty, bloki, skuteczność rzutów, rzuty za dwa, za trzy, wolne. Wskaźniki efektywności (+/-), asysty, triple-double, double-double.... oraz masę innych wskaźników.&lt;br /&gt;Na podstawie tak ogromnej ilości danych, można by sądzić że da się obiektywnie stwierdzić, który gracz jest / był najlepszy. Która drużyna wygrałaby z każdym. O tym właśnie swoją książkę napisał Bill Simmons. Jeżeli ktoś myśli, że ma przed sobą traktat pełen statysyk... to prawie ma rację. I każdy zakochany w liczbach winien  tą książkę przeczytać. Jednak to nie po to piszę ten wpis. Moje wewnętrzne swędzenie, po przeczytaniu 700 stron o graczach z NBA to poza niesamowitą dawką humoru, jest konstatacja że jest to po prostu książka o życiu. O rywalizacji. O osiąganiu celów i marzeniach, które czasem nas niszczą a czasem windują nas na wysokości wręcz niebotyczne. Bo zadajmy sobie pytanie... dlaczego jest tak, że grupa 12 graczy (zespół NBA), zbierający się w określonym celu wygrywa. Z każdym. Zostaje mistrzem. Następnie to powtarza i tak 7 razy... Jak to się dzieje, że inni naszpikowani wręcz gwiazdami tymi mistrzami nie zostają ? Co jest Sekretem, który pozwala zwyciężać. Czy każdy może go pojąć (odpowiem: tak), czy każdy może go wdrożyć .... hmmm. Na to i inne pytania (np. co to jest Klub 42 albo dlaczego Simmonsowi skończyły się żarty o kokainie) znajdziecie odpowiedź w Biblii Koszykówki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4890532326673327448?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4890532326673327448/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4890532326673327448' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4890532326673327448'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4890532326673327448'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/10/book-of-basketball.html' title='The Book Of Basketball'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TL306mRpjXI/AAAAAAAABi4/orCJ9ygWsVg/s72-c/book+of+basketball.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2654982492343372120</id><published>2010-08-04T21:55:00.003+01:00</published><updated>2010-08-04T22:17:27.318+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='signum temporis'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nba'/><title type='text'>Signum temporis</title><content type='html'>Wszyscy wiemy, że jest era mediów społecznościowych. Oddychamy facebookiem, lansujemy się na twitterze, pokazujemy dupę na naszej klasie. Znak czasów. Innym wskaźnikiem dynamicznej zmiany są zawody, które powstają jak grzyby po deszczu. Ostatnio byłem rekrutowany (nieskutecznie;-), na człowieka, który miałby stworzyć strategię społecznościową w szacownej, dużej instytucji.  Jeżeli zatem mamy czasy, gdy obarczone niezmierzoną inercją szanowane korporacje zauważają social media to czasy się zmieniły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I czuję się staro. Nawet ostatnio o tym pisałem. I dochodzę do wniosku, że czas zacząć pisać memuary... przecież tyle już widziałem, tyle już doświadczyłem co powiedzmy 200 lat temu przeciętna osoba w ciągu całego swojego życia. Tak mi się przynajmniej zdaje. Ha ! Później je wydam... na jakimś blogu i stanę się sławny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TFnW93hcKHI/AAAAAAAABh4/iBAVNqFOWJI/s1600/twitter-logo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TFnW93hcKHI/AAAAAAAABh4/iBAVNqFOWJI/s400/twitter-logo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5501664778174343282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wróćmy do naszych baranów. Social. Twitter. I pewien dość zdumiewający fakt - dramatyczne skrócenie komunikacji. Kiedy byłem mały, marzyłem, że napiszę list do Chicago. Oni oczywiście odbiorą go. Jedna z sekretarek będzie tak wzruszona, wyznaniem małego koszykarza z dalekiej Polski, że wyślą samolot (albo helikopter!) po mnie i zwiozą mnie do Michaela Jordana abym ograł go 1na1 :-).&lt;br /&gt;Listu oczywiście nie napisałem. Znaczki i tak były drogie no i wiedziałem, że raczej nie będzie to męska wersja bajki o kopciuszku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i mamy twittera. I Internet. I nie mówię, że teraz łatwiej zagrać z Michaelem Jordanem w kosza. Ale możesz napisać do &lt;a href="http://twitter.com/the_real_shaq"&gt;Shaquille'a O'neal'a&lt;/a&gt;. I on ci odpisze... :-). Czy świat się nie zmienił ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2654982492343372120?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2654982492343372120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2654982492343372120' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2654982492343372120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2654982492343372120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/08/signum-temporis.html' title='Signum temporis'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TFnW93hcKHI/AAAAAAAABh4/iBAVNqFOWJI/s72-c/twitter-logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3444162818238302737</id><published>2010-07-05T22:23:00.007+01:00</published><updated>2010-07-05T22:57:35.241+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='norman davies'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Mordujmy się z pieśnią na ustach. Czyli Boga nie ma, rozprawa o największym gigancie marketingu wszechczasów.</title><content type='html'>Drodzy. Zanim zacznę, mała uwaga. Kolejne dni wyprawy Warszawa - Wiedeń już niedługo. Następnie chciałbym się skupić na małej dygresji zanim zacznę. Po pierwsze niektórzy mogą czuć się obrażeni tym wpisem. Zatem chciałbym podkreślić, że jest to li moje prywatne zdanie. NIE mam zamiaru obrażać nikogo. Dalej, chciałbym równie mocno podnieść fakt, że moją intencją nie jest agitowanie nikogo, zmiana poglądów ani nic podobnego. Piszę, z czystego chciejstwa podzielenia się swoją opinią. Ach, no i byłbym zapomniał. Ameryki nie odkrywam. Wszystkie te moje przemyślenia można znaleźć u mądrzejszych. Lepiej zapewne podane, w ciekawszym sosie faktów. Natomiast ja staram się być felietonowym impresjonistą. Przelewam swoje uczucia na papier, tak jak je widzę w tej chwili.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smok dygresji był dziś dość pazerny. Musimy przywołać go jednak do porządku. Wracamy do tematu. Jest nim mianowicie dziś Europa. W sensie półtora miliona słów napisanych przez Normana Daviesa. Przekłada się to na 1212 stron. Razem z mapami, które się studiuje uważnie mamy tych stron 1343. O czym jest ta książka ? Jeżeli spojrzymy na tytuł. Wydaje się to proste. O kontynencie na którym żyjemy. Z lektury wyniosłem wrażenie, że autor z całą dostępną mu swadą stara się obronić tezę, że Europa nie ciągnie się na zachód od Berlina (czasami w Europie innych historyków, zdaniem autora, pojawia się twór zwany Moskwą).  Wrażenie musi być piorunujące, w momencie gdy jesteśmy mieszkańcami rzeczonej Zachodniej Europy ale będąc Polakami, pochodzącymi z Łodzi wydaje się nam oczywiste, że my też Europejczykami jesteśmy. Nie jest to podobno postawa zbyt rozpowszechniona wśród mieszkańców cywilizowanego zachodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TDJVKaf8P-I/AAAAAAAABhY/a6iX6pyfrUA/s1600/davies+europa.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 211px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TDJVKaf8P-I/AAAAAAAABhY/a6iX6pyfrUA/s400/davies+europa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490544533118402530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autor zatem toczy swoją bitwę, perorując o Europie wschodniej starając się pokazać HISTORIĘ całego mini-kontynentu. Warte to zauważenia. Godne i chwalebne. Natomiast każdy wynosi z książki to co chce. Niektórzy skupiają się na morderstwach, inni na subtelnym realizowaniu chuci a jeszcze inni wolą mordowane smoki, niektórzy wolą natomiast proste rżnięcie i biuściaste dziewczyny roznoszące browar. Co kto lubi. Ja też tak mam i nie mówię tu o przywołanych przed chwilą dziewczynach. Przynajmniej nie w tej chwili. Do mnie Europa uderzyła z innej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na historię [zamkniętą w pigułce jednego tomu, co nie zdarza się w szkole] widzimy Kościół Katolicki i jego ewolucję. Abstrahując od faktu, czy wierzymy w Boga. Tak na sucho, możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z największym marketerem w historii świata. Budżet praktycznie nieskończony. Patrząc na produkt - Wiara daje możliwość życia z największym obiektywnie bólem każdego człowieka - ze Śmiercią, widzimy gołym okiem że jest co sprzedawać. Jest to nawet lepsze od Coca Coli. Patrząc dalej, widzimy, że Google dużo nauczył się od Kościoła. Google też daje swoje produkty za darmo. Zarabiając jakby przy okazji. Kościół wprowadził jako pierwszy komunikację zintegrowaną (nie nie jest to wymysł agencji typu 360 ;-) - spójrzcie na medium jakim są Katedry. Kościół działał na zasadach Pay Per Performance - vide większość Wojen czy Krucjat. Przykłady można by mnożyć, jednak chciałem po prostu stwierdzić, że każdy adept marketingu winien z tą pozycją zapoznać się sam. Jak już pisałem, każdy znajdzie to co lubi !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3444162818238302737?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3444162818238302737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3444162818238302737' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3444162818238302737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3444162818238302737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/07/mordujmy-sie-z-piesnia-na-ustach-czyli.html' title='Mordujmy się z pieśnią na ustach. Czyli Boga nie ma, rozprawa o największym gigancie marketingu wszechczasów.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TDJVKaf8P-I/AAAAAAAABhY/a6iX6pyfrUA/s72-c/davies+europa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5193902491418549104</id><published>2010-06-05T08:55:00.026+01:00</published><updated>2010-06-06T11:39:22.000+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wiedeń'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraków'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kraków-wiedeń'/><title type='text'>Kraków - Wiedeń, rowerem, dzień 1</title><content type='html'>Wysiedliśmy w deszczu. Słońca nie było. Były za to chmury i szarawo-smutny Kraków. Dawna stolica Polski, i jak niektórzy twierdzą jedyna prawdziwa, nie chciała nas u siebie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAoD-RE3pyI/AAAAAAAABgc/UQrPuCUS9FQ/s1600/krakow.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAoD-RE3pyI/AAAAAAAABgc/UQrPuCUS9FQ/s400/krakow.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479196264920229666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Tego zdjęcia nikt nie chciał zrobić - niemrawi ci Krakusi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak dojechaliśmy pociągiem do Krakowa, zanim wyładowaliśmy nasze rowery na zawilgotniały peron musieliśmy przeżyć Dzień Przed.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień Przed - wszyscy znają to uczucie. Tysiące spraw do załatwienia, wydaje ci się, że zdążysz ale czas, nabiera dziwnych właściwości. W Dniu Przed czas przyśpiesza, poruszając się z prędkością nadświetlną jak statek &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Enterprise_NCC-1701"&gt;Enterprise&lt;/a&gt;. Innymi słowy można powiedzieć, że Dzień Przed zastał nas z w połowie opuszczonymi spodniami, na torach, w chwili gdy z na przeciwka pędzi ekspres. Totalny brak szans na spokojne wycofanie się na z góry upatrzone pozycje. Trzeba spierdalać. Warto też zauważyć, że w takiej sytuacji spada organizacja logistyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;U nas było analogicznie, musieliśmy spakować się w sakwy, zamontować bagażniki, sprawdzić czy wszystko mamy. Obudzić się dnia następnego o 5 rano i wyruszyć. Zanim jednak udaliśmy się na zasłużony wypoczynek znaleźliśmy się z Damianem w ogniu walki. Albowiem musieliśmy przykręcić bagażniki, do rowerów. Rowery były dwa a imbusa pasującego do śrub naliczyliśmy u nas (Agnieszka i Marcin) w mieszkaniu zero sztuk. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko załadować rowery na dach i udać się do Damianowego lokum przy ulicy Smolnej. Dla tych trochę mniej obeznanych z Warszawą, ulica Smolna znajduje się w odległości stu kilkudziesięciu kroków od Palmy. Ścisłe centrum było nie było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe marginheight="0" marginwidth="0" src="http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;ll=52.232616,21.022307&amp;amp;spn=0.0023,0.00456&amp;amp;z=17&amp;amp;output=embed" scrolling="no" frameborder="0" height="350" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;ll=52.232616,21.022307&amp;amp;spn=0.0023,0.00456&amp;amp;z=17&amp;amp;source=embed" style="color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dojeżdżamy na miejsce, zdejmujemy rowery. Damian organizuje imbusy.  Jednak jak na złość okazuje się, że na klatce (Damianowe lokum jest  wielkości pudełka na zapałki), gdzie mieliśmy dokonać  precyzyjnej operacji montażu bagażników, brakuje żarówki. W związku z  faktem, że człekokształtni dawno temu odłączyli się od kotów, oraz w  wyniku tego (co przyznajemy z nieukrywanym żalem), że żaden z nas nie  jest Wiedźminem musieliśmy poszukać źródła światła. Przywiodło to nas do  przykręcania bagażników przed kamienicą, w świetle latarni. Godzina była wybitnie imprezowa, wokół nas przetaczały się co chwila grupki zadowolonych z życia gimnazjalisto-licealistów. Gatunek ładnie ubrany, szczupły, zupełnie nieagresywny. Jednak na naszej drodze do wyprawy stanęła pierwsza góra. O ile góra może stawać.  W tym wypadku przydreptała zamroczona  prytą pośledniej jakości i zaczęła się dobierać do naszych rowerów. Dodatkiem do 120 kilogramowej wytatuowanej, pijanej góry tłuszczu, było dwóch pomocników. Zatem ich trzech. Nas dwóch, w tym Damian, który, przypominam, mieszka w czymś nie większym od pudełka na zapałki. Dołóżmy do tego dwa rowery z rozgrzebanymi bagażnikami, narzędzia. Taktycznie byliśmy w dupie. Nie mogliśmy uciekać, nie tracąc bagażników (wymaganych do wyprawy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek był jeden, opóźniać starcie. Przeczekać jego zainteresowanie, albowiem wiadomo jest, że zwierzęta tracą z czasem chęć i ochotę do zabawy. Zatem ja grałem w grę pt. "Jak nie uderzyć pijanego gościa, który cię prowokuje", natomiast Damian przykręcał bagażniki (co okaże się ważne dla naszej historii).Sytuacja była supersurrealistyczna. Centrum miasta. Ba, stolicy centrum ! Ludzie przechodzą, ludzie parkują auta, ochroniarz z pobliskiego szpitala przygląda się sytuacji i nikt nie chce pomóc. Mało tego, nikt nie wzywa policji czy straży miejskiej. Wytrzymałem, chodź adrenalina prawie pozbawiła mnie twardości nóg. Przyjemniaczek na wpół odciągnięty przez kolegów, na wpół zmartwiony, że jego elokwentne "przypierdol mi, prrroooszę... cię" nie odniosło skutku. W momencie gdy nas zostawił stwierdził, że sterroryzuję grupę kilkunastu osób, które właśnie wychodziły z liceum. I mu się udało. My z Damianem nie zgrywaliśmy bohaterów, zakończyliśmy przykręcenie i udaliśmy się do domów. Zostało nam jedynie spakować się. Agnieszka, jako prymus oraz osoba, która nie musiała stawiać czoła krwiożerczym grubasom, była praktycznie spakowana. Zatem wydaje się, że wystarczy powiedzieć... i następnego dnia udaliśmy się na pociąg. Ojjjj nie. Ekscytacja była tak duża, że spać poszedłem o 2 w nocy, ustalając ostatnie szczegóły ofensywy z Damianem na GG. Wstać, przypominam, mieliśmy przed 5 rano. Więc snu nie było zbyt dużo. Ot zmrużenie oka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze śliwki robaczywki. Później, z małymi wyjątkami miało być już tylko lepiej. Tak trzeba podsumować incydent na Smolnej. Pierwszy wyjątek zdarzył się o godzinie 5.30. Byliśmy na dole, po śniadaniu. Rowery wyciągnięte, sakwy zniesione. Bagażnik nieskręcony ! Zostało nam ok. 45 minut, z dojazdem rowerem do centrum, a śrubki wewnątrz bagażnika (sic!) okazały się nieskręcone. Nigdy w życiu nie miałem takiej czystości umysłu. Na szczęście miałem narzędzia (akurat to ja miałem je wieźć przez całą podroż, w prawej sakwie). I po 10 minutach mocowania ze śrubami... udało się. Każdemu, kto teraz z politowaniem kiwa głową, z chęcią pokażę, które śruby miałem dokręcać :-). I podpowiem, że nie były to te na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny problem rozwiązany, wsiadamy na rowery. Okazuje się, że jest jakoś tak ciężej ale da się jechać. To chyba ekscytacja. Jadąc centralnie ulicami, przelatujemy górkę na Książęcej i 5 minut przed odjazdem spotykamy Damiana na peronie. Ufffffff. A to dopiero początek dnia. Humory dopisują, rozpoczynają się żarty i żarciki, które nie opuszczały nas przez następne 14 dni. Nie chcę pisać, że było idyllicznie. Bynajmniej nie, ale pokłóciliśmy się (tak lekko w sumie) może z 3 razy na 10 minut. Jak na 2 tygodnie we wspólnym sosie, to wynik uważam za rewelacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż pociągiem można podsumować krótko. Specjalne miejsca na rowery, śniadanie w WARSie. Ekscytacja i niepewność lekka, taka jakaś niespecjalna. 3 godziny minęły zanim zdążyliśmy powiedzieć słowo "dętka" :-). I dotarliśmy do Krakowa. Jak nas przyjął to wiecie. Później było gorzej. Największy deszcz, w przeciągu całej wyprawy złapał nas na 5 kilometrze, na Błoniach. To była moja pierwsza wizyta na tej miejskiej łące i nie zapamiętam jej z radością. Trochę się nam odechciało. Po odpoczynku, pod wiatą niemarkowej stacji benzynowej, wyjechaliśmy z Krakowa i rozpoczęliśmy pedałowanie w kierunku zamku Tęczyn. Co pewien czas meldując się u Cioci Oli, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg. Ciocia Ola mieszka na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Straconka_%28dzielnica_Bielska-Bia%C5%82ej%29"&gt;Straconce&lt;/a&gt; (Bielsko Biała) a dystans 130 km wydawał się nam do pokonania... :-|.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drodze mieliśmy kilka ciekawych przypadków. Trasa była leśna, momentami ładna, generalnie jechaliśmy nieuczęszczanymi drogami. Po 20 kilometrach Agnieszka zaczęła odstawać. To było dość dziwne bo nie jechaliśmy zabójczym tempem. Okazało się, że Aga w swoim plecaku ma naładowane kilka (albo więcej) kilo prowiantu, podczas gdy ja z Damianem mieliśmy luz. Po przepakowaniu części jedzenia oraz wchłonięciu kilku kanapek szybkości się wyrównały :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamku Tęczyn nie udało się nam zobaczyć, bo wiedzieliśmy że będzie krucho z czasem. Generalny wniosek dla chcących zwiedzać na rowerze. Albo wybierzcie krótką trasę (tak z 50 km) albo liczcie się z tym, że głównie będziecie jechać. I zwiedzać "z siodełka". Widoki muszą wystarczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAthURVxnwI/AAAAAAAABgk/w3uTkwstUzE/s1600/przed+alwernia.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAthURVxnwI/AAAAAAAABgk/w3uTkwstUzE/s400/przed+alwernia.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479580372506353410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przed Alwernią (albo za).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Następny malutki postój zaliczyliśmy w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Alwernia"&gt;Alwerni&lt;/a&gt;. Po wspaniałym zjeździe, krętym asfaltem pomęczyliśmy się przez chwilę i już siedzieliśmy na ryku / w parku. Wyjęliśmy termos i kanapki. Nadszedł czas na podsumowanie. Przejechaliśmy około 45 kilometrów. Damian stwierdził, że chyba nie pojedzie dalej bo pada mu kolano (&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;prawe&lt;/span&gt;). Damian, który zwykle krzyczy TWARDOŚĆ, walczy z tirami na drodze i generalnie nie wymięka powiedział, że to może być koniec. Dla mnie było to z jednej strony nie do uwierzenia, z drugiej strony była to propozycja kusząca bo nie musiałbym się tłuc na rowerze przez kolejne kilkaset kilometrów, w deszczu. Taką przynajmniej miałem wtedy percepcję sytuacji. Ustaliliśmy we wspólnej rozmowie, że postaramy się dojechać do Bielska i zobaczymy co dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem bez dalszej zwłoki zaczęliśmy się przebijać w kierunku Oświęcimia. Zanim jednak tam dotarliśmy, po jakichś kilkuset metrach, na stromym zjeździe, zaraz za Alwernią Damian się wywrócił. Poważnie. To już koniec - pomyślałem. Agnieszka, jadąca jako ostatnia, była przy Krawczyku (Damianie) po chwili. Okazało się, że z rowerem wszystko ok. Damian obity ale z wyrazem "twardość" na ustach, stwierdził, że jedzie dalej. Bo co innego miał zrobić. Pełen szacunek. Ty była wywrotka numer 1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak dotąd wyprawa naszego życia, to deszcz, zimno, błoto, bolące kolano, wywrotka. Super. A to dopiero był pierwszy dzień. Trzeba tutaj też przyznać, że tego jedynego dnia towarzyszyło nam uczucie braku czasu. Przez resztę jazdy nie było problemu - zatrzymywaliśmy się tam gdzie nam było wygodnie. Tutaj byliśmy umówieni a dystans przypominam to 130 km. W lekkich górkach. Teren nieznany. We wrześniu, gdzie słońce zachodzi dość wcześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Oświęcimia nie wydarzyło się nic ciekawego. Słońce lekko przygrzewając, chowało się za horyzont. Trasa wiodła wzdłuż Wisły, gdzie było soczyście zielono. Na samym wjeździe do miasta, jest dość ciekawie. Trzeba zrobić dodatkowe 5-8 kilometrów. Widać to na załączonym obrazku. Jechaliśmy zielonym szklakiem, od północnego-wschodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAtm3cqlc3I/AAAAAAAABgs/lzycqP1MRMw/s1600/oswiecim.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 188px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAtm3cqlc3I/AAAAAAAABgs/lzycqP1MRMw/s400/oswiecim.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479586474399986546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Było około godziny osiemnastej, zachodziło słońce. Ale było pięknie. Do zdjęcia pozowała nam nawet mewa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAtn0GwHXuI/AAAAAAAABg0/1SWl62FHcX4/s1600/oswiecim+wisla.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAtn0GwHXuI/AAAAAAAABg0/1SWl62FHcX4/s400/oswiecim+wisla.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479587516489621218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowe kilometry, zmęczyły nas ale przynajmniej mogliśmy zobaczyć "tamę?" na Wiśle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAtogL8nKMI/AAAAAAAABg8/9TUB50bVwKo/s1600/wisla+tama.png"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAtogL8nKMI/AAAAAAAABg8/9TUB50bVwKo/s400/wisla+tama.png" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5479588273798457538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o sam Oświęcim, to na wjeździe wrażenie było przygnębiające. Brudno, ludzie jacyś tacy niemrawi. W głowie Historia. Może to było tylko moje wrażenie ale chciałem jak najszybciej się stamtąd wynieść. Teraz mała dygresja odnośnie czasu. Był 5 września 2009. Piękna data. Polska reprezentacja piłki nożnej, miała grać na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mistrzostwa_%C5%9Awiata_w_Pi%C5%82ce_No%C5%BCnej_2010_%28eliminacje_strefy_UEFA%29/Grupa_3"&gt;wyjeździe ze Słowenią&lt;/a&gt;. Ten mecz Polacy musieli wygrać, my z Damianem musieliśmy ten mecz obejrzeć. Początek o 20.30, my w Oświęcimiu jakieś 40-60 kilometrów od celu. Liczyliśmy, że zobaczymy drugą połowę chociaż. Drugim istotnym aspektem było to, że mapa się nam skończyła (myślę, że zrobię osobny wpis o przygotowaniach i samym kupowaniu map). Mogliśmy jechać na telefonie... w kierunku Kęt i później przebijać się na Straconkę / Lipnik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe marginheight="0" marginwidth="0" src="http://mapy.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=s_d&amp;amp;saddr=o%C5%9Bwi%C4%99cim&amp;amp;daddr=k%C4%99ty+to:straconka&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=Fd52-wIdMh4lASkxTDhP4JQWRzG9bpcxIWscHg%3BFZoe-QIdEFElASmhkbl7iZkWRzERkTmsxaFutA%3BFYfX9wId7WEjASnl1XsSVZ4WRzE1JoMBDfq09w&amp;amp;mra=ls&amp;amp;dirflg=w&amp;amp;sll=49.914977,19.143677&amp;amp;sspn=0.281206,1.137085&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=49.914977,19.14505&amp;amp;spn=0.23754,0.12737&amp;amp;output=embed" scrolling="no" frameborder="0" height="350" width="425"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://mapy.google.pl/maps?f=d&amp;amp;source=embed&amp;amp;saddr=o%C5%9Bwi%C4%99cim&amp;amp;daddr=k%C4%99ty+to:straconka&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=Fd52-wIdMh4lASkxTDhP4JQWRzG9bpcxIWscHg%3BFZoe-QIdEFElASmhkbl7iZkWRzERkTmsxaFutA%3BFYfX9wId7WEjASnl1XsSVZ4WRzE1JoMBDfq09w&amp;amp;mra=ls&amp;amp;dirflg=w&amp;amp;sll=49.914977,19.143677&amp;amp;sspn=0.281206,1.137085&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;ll=49.914977,19.14505&amp;amp;spn=0.23754,0.12737" style="color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mapa wskazywała ok 35 kilometrów, zatem trzeba było do tego dorzucić 30%, jak to zwykle na rowerach bywa. Z bolącym kolanem Damiana, bez mapy, z meczem w zanadrzu zdecydowaliśmy się, że podjedziemy do Bielska pociągiem. Jak się okazało, pociąg odjechał a następny będzie po 20 i będzie jechał do tylko Czechowic. Pociąg bezpośredni był jeszcze później. Spędziliśmy dwie godziny na komunistycznym, obskurnym dworcu w Oświęcimu, siedząc w baro-budce, pałaszując dania z mikrofali. Wersal to to nie był ale lepszy rydz niż nic.  Wsiedliśmy do pociągu, gdzie byliśmy chyba jedynymi pasażerami i po krótkiej drzemce, w okolicy g. 21 znaleźliśmy się w Czechowicach-Dziedzicach. Wysiadając zauważyliśmy, że Agnieszce popsuł się hamulec - nie było warunków do naprawy... i przez 30km Aga jechała na jednym sprawnym. Było Ciemno, włożyliśmy odblaskowe kamizelki i używając Google Maps w Nokia E65 rozpoczęliśmy walkę z trasą. Nie było ścieżek, nie było szlaku, były natomiast krawężniki. W pewnym momencie musieliśmy przebijać się przez budowę nowej wielkiej jezdni, wśród martwych koparek przyglądających się nam bacznie. Prowadząc rowery w piasku wszyscy padaliśmy ze zmęczenia a mecz był jedynie odległym marzeniem. Chcieliśmy po prostu dotrzeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo Bielsko nocą było ciekawe jedynie w centrum. Później, musieliśmy lekko lawirować aby omijać rozochocone bandy pijanych młodych ludzi, będących wspomnieniem Przyjemniaczka ze Smolnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://scv.bu.edu/%7Eaarondf/Rivimages/riv-dwl.gif"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 260px; height: 326px;" src="http://scv.bu.edu/%7Eaarondf/Rivimages/riv-dwl.gif" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po 102 dwóch kilometrach, pokonując na ostatnim dość stromy podjazd - dotarliśmy. Dom cioci Oli był dla nas jak Rivendell dla Froda i jego towarzyszy. Po pierwsze zostaliśmy nakarmieni, po drugie wykąpaliśmy się. Po 102 km na rowerze, z sakwami, po stresie tego dnia i poprzedniego, spędziłem 10 minut siedząc po prostu pod prysznicem... Aby idylla była pełna, okazało się, że Damian dostał pokój z kominkiem :-). Nie było zatem innego rozwiązania - trzeba było iść spać a zepsute hamulce w agnieszkowym rowerze trzeba było zostawić na dzień następny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dzień 1: 102 km, 5.09.2009&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5193902491418549104?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5193902491418549104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5193902491418549104' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5193902491418549104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5193902491418549104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/06/krakow-wieden-rowerem-dzien-1.html' title='Kraków - Wiedeń, rowerem, dzień 1'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAoD-RE3pyI/AAAAAAAABgc/UQrPuCUS9FQ/s72-c/krakow.png' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7737071835378785628</id><published>2010-05-26T18:15:00.003+01:00</published><updated>2010-06-01T23:29:33.818+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spryciarze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='życie'/><title type='text'>Sprzciarze PE EL</title><content type='html'>Zanim zacznę, do wszystkich: nie będę pisał o serwisie spryciarze.pl. Nazwa serwisu jest słowem ogólnym i o ile mi wiadomo firma stojąca za spryciarze.pl nie wykupiła go jeszcze na swoją własność :-). Póki tak się nie stało, zamierzam wykorzystywać to słowo. Stąd temat. Skąd wzięło się PL ? Cytując klasyków naszego rapu... "Bo to Polska, nie elegancja Francja". Zatem o czym będę pisał ? Już tłumaczę. W związku z ostatnimi wydarzeniami zdałem sobie sprawę, że żyję w kraju spryciarzy. Stąd tytuł spryciarze PL. O co ci chodzi człowieku ? puk puk puk. Słyszę tą ironię, brzmi mi ona pod skórą. Wiem, że niektórzy z was tak myślą. Przykłady (wiem, że jestem populistą), które teraz będę wymieniał, nie są zbadane, kwantyfikowalne i w ogóle nie mam do tego badań. To tylko obserwacje, zebrane z radia, z życia, z gazet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim są Polacy ? Polacy to ludzie, którzy mieszkają nad rzekami. Rzeki mają to czasem do siebie, że wylewają... więc jak rzeka wyleje, to należy się zapomoga od państwa. Chciałem przypomnieć ... jeśli mieszkasz nad rzeką to może cię zalać. Jeżeli mieszkasz na pustyni, to może ci zabraknąć wody. Jeżeli mieszkasz za kołem podbiegunowym to może cię zjeść niediedź albo napaść fajna Szwedka. Ale spryciarze, zawsze znajdą powód by swoją kasę dostać. A najlepiej to mieć pola, które są zalane. Wtedy kasa jest murowana. A problem niewielki. KAŻDY chciałby mieć biznes bez ryzyka. Spryciarze to potrafią (sic!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz będzie wrzuta w toku prezentacji.&lt;br /&gt;Siedzę w kawiarnii i mogę powiedzieć, że Polacy to ludzie którzy besztają obsługę... Kiedy obsługa prosi by ta osoba nie krzyczała, wtedy klienta KRZYCZĄC JESZCZE GŁOŚNIEJ, MÓWI JA NIE KRZYCZĘ!!!! Dodając na odchodnym, że proszę mi nie zwracać uwagi... bo ja (Klientka) jestem starsza od pani (Obsługującej). Jakby kultura była funkcją wieku (im starszy tym kulturalniejszy). Jakby racja była funkcją wieku (jestem starszy to JA MAM RACJĘ). Przyjrzyjmy się jednak Klientce, bo jest to niezwykle istotne dla sytuacji opisania. Albowiem, cała rzeczona kłótnia miała miejsce kiedy "kulturalna" Klientka stała przy ladzie i "wpierdalała" aż uszy się jej trzęsły ciastko. Przypominam ciastko nie było wystarczająco podgrzane. Było też podobno niesmaczne. Zatem zastanawiało mnie to jak to się działo, że to okropne ciastko wypadało niezadowolonej klientce z ust, podczas łapczywego wsuwania go w usta w pozycji stojącej, nie przy stoliku. Dodajmy na końcu, że Klientka dobrze ubrana była, co zapewne potwierdza jej ogromną kulturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy to ludzie, którzy pracując w firmie, jeżeli ta ich zwalnia - walczą o to aby ich nie zwolnić ale nie z konkurencją... tylko z PAŃSTWEM. Przykład: Górnicy i Walka o Kopalnie. Wiem coś o tym, bo na studiach pisałem pracę o Górnictwie węgla kamiennego w Polsce w 1992 roku. I przejrzałem cały rocznik Rzeczpospolitej :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAWJmpf-hBI/AAAAAAAABgQ/DBEg2bb7ejs/s1600/spryciarze.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAWJmpf-hBI/AAAAAAAABgQ/DBEg2bb7ejs/s400/spryciarze.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5477935818834084882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy do ludzie, którzy działają w domenie prawa, ale sami chcą omijać to prawo. Przykład: prawnicy i kasy fiskalne. Polacy to ludzie, którzy mając prywatną firmę, wykorzystują państwowy sprzęt do swoich celów. Przykład: lekarze. Wiem bo byłem badany w państwowym szpitalu, na państwowym sprzęcie, za moje pieniądze. I mogłem się tam tylko dostać bo poszedłem prywatnie na wizytę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy, to jedyni z nielicznych ludzi na świecie, którzy jeżdżą ciężarówkami marki Porsche, Audi, Mercedes. Vide kratka i rozliczenie VAT.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polacy to naród, który wynajmuje kamienice od miasta jedynie po to by je podnająć za 4 razy tyle. Nawet gdy nie mogą.... Vide Warszawski Radny PO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę mi się dalej brnąć... Jak to mawiają anglicy/amerykanie - Pick Your Poison. Gdziekolwiek, ktokolwiek - żyję wśród spryciarzy. Sam muszę być spryciarzem choć, staram się to robić w minimalnym stopniu... ale tak w głębi duszy, wiem że kto nie kombinuje ten nie je.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak wiem: brzmię jak populista. I wiem jeszcze jedno: rozejrzyjcie się.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7737071835378785628?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7737071835378785628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7737071835378785628' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7737071835378785628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7737071835378785628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/05/sprzciarze-pe-el.html' title='Sprzciarze PE EL'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/TAWJmpf-hBI/AAAAAAAABgQ/DBEg2bb7ejs/s72-c/spryciarze.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-995143180988056597</id><published>2010-05-05T12:52:00.004+01:00</published><updated>2010-05-18T23:42:40.396+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='clarkson'/><title type='text'>Mistrz.</title><content type='html'>Każdy ma swojego mistrza. Niektórzy ślinią się na widok Kapuścińskiego, inni zachowują się jak dzieci w momencie gdy widzą Wajdę. Istnieją też osoby, którym robi się ciepło na samą myśl o spotkaniu z Michaelem Jordanem (w tym ja). Każdy winien mieć swojego osobistego Boga. I nie chodzi mi tutaj o wiarę a jedynie o hobby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim osobistym Zeusem / Jezusem / Buddą jest Jeremy Clarkson. Właśnie skończyłem (w ramach przerwy między rozdziałami Europy Davies'a) trzecią część Świata Według Clarksona. I w tym momencie wiem, że gdyby Jeremy sobie tego życzył, zaatakował bym jakiś kraj. W pojedynkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S_MVXmbG9DI/AAAAAAAABgI/aqa8tO9RKfs/s1600/clarkson.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 180px; height: 280px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S_MVXmbG9DI/AAAAAAAABgI/aqa8tO9RKfs/s400/clarkson.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472741467380708402" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do rzeczywistości, zanim senne marzenia nie przywrócą mnie do mokrej jawy, warto stwierdzić fakt, że osobisty bohater wymaga identyfikacji z jego wartościami. Cóż mogę powiedzieć - akceptuję Clarksona a niektóre momenty z jego życia pokrywają się z moimi. No prawie. On twierdzi, że ma co najmniej trzy razy w tygodniu Ebolę ... ja natomiast średnio raz na kwartał przechodzą jakąś ze śmiertelnych chorób. Ostatnio wydawało mi się że mam guza mózgu. Teraz wydaje mi się, że rozpoznaję u siebie początki cukrzycy. Jednak i tak nie przebiję Clarksona, który stwierdził, że odnajdując zgrubienie na swoim łokciu, stanie się pierwszą osobą, która umarła na raka łokcia ... Proste.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by go wychwalać pod niebiosa, ale wystarczy obejrzeć choć jeden odcinek Top Gear. Wystarczy przeczytać choć jeden felieton. You have to love him... or hate him. A na podsumowanie pozwolę sobie na cytat:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Prędkość jeszcze nikogo nie zabiła. Nagłe stanięcie w miejscu – to  dopiero jest niebezpieczne.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reszta dostępna jest &lt;a href="http://pl.wikiquote.org/wiki/Jeremy_Clarkson"&gt;tutaj &lt;/a&gt;i w &lt;a href="http://merlin.pl/Swiat-wedlug-Clarksona-czesc-3-Na-litosc-boska_Jeremy-Clarkson/browse/product/1,703122.html"&gt;książkach&lt;/a&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-995143180988056597?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/995143180988056597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=995143180988056597' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/995143180988056597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/995143180988056597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/05/mistrz.html' title='Mistrz.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S_MVXmbG9DI/AAAAAAAABgI/aqa8tO9RKfs/s72-c/clarkson.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1255927344390394748</id><published>2010-04-18T11:08:00.007+01:00</published><updated>2010-05-03T22:37:54.641+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziennikarze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='facebook'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gazeta.pl'/><title type='text'>Lubię to !</title><content type='html'>Ok. Muszę napisać to na spokojnie. Gdybym pisał to na gorąco, czystość przekazu byłaby zapewne zaburzona - pogrzeby, żałoba, media w stuporze, ludzie w osłupieniu. Minęło parę tygodni. Nadal jednak temat mnie frapuję więc chciałem wyrazić swoje na temat ostatnich facebookowych burz. Kiedyś ludzie, którzy chcieli eksponować swoje zdanie, poprzeć pewną sprawę, musieli się ubrać i wyjść na ulicę. Tam czekała na nich policja / tajniacy / adwersarze. I to było coś. Można było dostać w ryj. Komunizm wywalczył swoje istnienie pięściami i zaciętością (kilka zamachów też tam było). Teraz jest inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S99B241W77I/AAAAAAAABf4/Jp-JulhfRkg/s1600/lubie+to.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 237px; height: 22px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S99B241W77I/AAAAAAAABf4/Jp-JulhfRkg/s400/lubie+to.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467160883875999666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sam wiem jakim dramatycznie wielkim wyrzeczeniem jest wyjście z domu. Przecież mamy canal+, nba, kompa, PS3 czy choćby książki. Zatem realizacja obywatelska manifestuje się jedynie w sprawach wielkiej wagi. Tak było do niedawna, obywatele żyli po cichu, napychani konsupcyjnym stylem życia. Jedyną ruchliwą częścią społeczeństwa byli ci, którzy konsumpcję mogli oglądać przez szybę. Stąd sukcesy Andrzeja Leppera i późniejsze JK. Z jednej strony Polska najedzona, statyczna. Z drugiej głodna, pozbawiona możliwości, wkurwiona i ruchliwa. Syty brytan i głodny wilk przed walką. Coś jednak pękło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obecnie świat się zmienił. Mamy Facebooka. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczony Facebook ma przycisk "Lubię to". Wyrażenie swojej opinii wyraża się poprzez kliknięcie myszą. Na szczęście, możemy jedynie wyrażać opinie pozytywne. Tak przynajmniej założyli twórcy, z USA.  Wyobrażacie sobie co by było gdyby na FB był też przycisk "Nie lubię tego" albo co gorsza "Spalę ci dom"?&lt;br /&gt;Pozytywne amerykańskie podejście zostało oczywiście szybko zamienione na negatywne (potrafimy !), wystarczy przecież napisać "NIE dla .... i tu dowolne co nas boli" i mamy czystą nienawiść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nieznośna lekkość bytu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem zrekapitulujmy - mamy możliwość łatwej agregacji NEGATYWNYCH / POZYTYWNYCH opinii. Facebook stał się synonimem Vox Populi. Już nie trzeba ruszać dupska sprzed telewizora by stać się aktywnym członkiem społeczeństwa. Zatem Polska spasiona mogła ruszyć się. I ruszyła. Jednak to samo w sobie jest dobre, każda aktywność obywatelska jest pozytywem. Zatem gdzie mamy "niesmak"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S99CBXmwHtI/AAAAAAAABgA/3ZJN-hq_7wM/s1600/vox.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 232px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S99CBXmwHtI/AAAAAAAABgA/3ZJN-hq_7wM/s400/vox.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5467161063934926546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Artykuły.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumaczę. W stupor, zdziwienie, zdenerowanie i niejakie osłupienie wprowadziły mnie artykuły (Gazeta.pl, jeśli dobrze pamiętam) gdzie, w poważnym źródle (nie na jakimś tam blogu) napisane było, że akcja cieszy się dużym odzewem wśród społeczeństwa bo na portalach społecznościowych poparły ją tysiące. Ech. Wystarczy 50 tysięcy kliknięć myszką i mamy DUŻE poparcie wśrod obywateli. Jeżeli tak to ja chyba jestem OLD SCHOOL, DIE HARD. I uważam, że nazywanie poparciem fali kliknięć typu Digg Effect to spora przesada. Dlaczego ? Ponieważ ja wiem, ponieważ byłem tam i to widziałem. Widzialem Efekt Digg od środka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Digg effect.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak od tyłu wygląda "Digg effect" ? W jednym zdaniu - ogromne tsunami, które NIE wraca. Zakładam, że analogicznie jest w przypadku Facebookowego skrzykiwania się. Wielkie BUMMM a później nic. Zatem mam apel do rzeczonych dziennikarzy, którzy mówią o odzewie społecznym..., wyjdźcie zza kompa i zobaczcie prawdziwe życie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-1255927344390394748?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1255927344390394748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=1255927344390394748' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1255927344390394748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1255927344390394748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/04/lubie-to.html' title='Lubię to !'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S99B241W77I/AAAAAAAABf4/Jp-JulhfRkg/s72-c/lubie+to.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3497506583479402118</id><published>2010-04-11T18:42:00.008+01:00</published><updated>2010-04-11T19:47:21.667+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blog'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='blogowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lubisz to'/><title type='text'>Blogi umierają.</title><content type='html'>Często bardzo szybko. Często po cichu. Przychodzą i odchodzą, tylko nielicznym udaje się zaistnieć na scenie. Na początek dygresja. Nie piszę tego wpisu ze względu na czas i to się dzieje w Polsce. Ten wpis chodził mi po głowie od dawna. Zatem przejdźmy do meritum... dlaczego jednym udaje się a innym nie. I nie piszę tych słów, ex cathedra, z pozycji dominującego hegemona w Polskim świecie blogowym. Nie jestem Kurasińskim ani Marczakiem. Daleko też mi do Kominka. Jednak dość intensywnie zastanawiałem się nad przyczynami spektakularnych porażek. Tak właśnie -  porażki były pożywką dla mojego zastanawiania się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że ostatnio byłem z blogiem na bakier, nie pisałem zbyt często. Jeżeli obejrzycie ostatni post to jest on napędzony demonicznym ogniem złości na łódzkich urzędników. Nie było też tak, że nie mam tematów. Ostatnie podróże, w tym Wyprawa Wiedeńska, czekają na uwiecznienie w formie internetowego diariusza. Nie brakowało mi też weny... po prostu, prozaicznie nie miałem czasu. Czas został pożarty przez nowego laptopa i demony w stylu &lt;a href="http://callofduty.wikia.com/wiki/Call_of_Duty:_Modern_Warfare_2"&gt;Modern Warfare 2&lt;/a&gt; czy Wiedźmina. Prościej zanurzyć się w odmęty wirtualnego świata, strzelając z obrzyna do 12 letnich adwersarzy... niż pisać. By tworzyć posty, nieważne jakiej jakości, potrzebne jest skupienie. Wciskanie spustu w grze, choćby imitowanego przez prawy przycisk myszy jest prostsze bo nie wymaga refleksji a jedynie refleksu. Ta drobna różnica (zaledwie parę liter) dramatycznie odciąga autorów od blogów. Tak było w moim przypadku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S8IXF-M5vSI/AAAAAAAABe0/Q7ZrHyImCCU/s1600/czas.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S8IXF-M5vSI/AAAAAAAABe0/Q7ZrHyImCCU/s400/czas.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458951089690361122" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, kiedy Modern Warfare 2 skryło się w czeluściach przepastnego wirtualnego kosza na śmieci, mogę skupić się na pisaniu. Zatem o czym to my ? O blogach? Acha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia każdego bloga zaczyna się od pierwszego &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/05/to-jest-mj-pierwszy-post.html"&gt;postu&lt;/a&gt;. Zazwyczaj autor pisze, że właśnie jesteśmy świadkami historii... że ten blog odmienia jego życie, że będzie sumienny i ogólnie nie wie co napisać ale warto go czytać :-).  Jeżeli ktoś kliknął w poprzedni link, to widać, że inwencja nie jest moją mocną stroną ;-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle tego typu wpis zwiastuje rychłą śmierć bloga. Autorowi starcza sił na dwa, góra trzy miesiące. Dlaczego ? Myślę, że jestem w stanie to wytłumaczyć. Percepcja światka internetowego, według zaczynającego pisać, jest prosta jak konstrukcja kija bejsbolowego:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a. zaczynam pisać...&lt;br /&gt;b. wszyscy czekali aż zacznę pisać... więc będą mnie uwielbiać, ergo stanę się gwiazdą Internetu&lt;br /&gt;c. w punkcie "C" mamy (często niewyartykułowanie ale istniejące w podświadomości) autografy, wielbicielki, sportowe samochody i sponsorów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeczywistość jest jednak szara jak większość bloków. Zatem, po dwóch miesiącach, nie jesteśmy gwiazdą (ZAZWYCZAJ) i zaczyna dopadać nas zniecierpliwienie. Rozpoczynają się pytania. Dlaczego Marczakowi / Kominkowi / Gadzinowskiemu / Gąsiewskiemu  (niepotrzebne skreślić) się udało... a mnie nie ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już spieszę z wyjaśnieniem. Kluczem jest cierpliwość. Inaczej przegracie. Oczywiście można spróbować metody "One Hit Wonder Looser Band". Jednak jak sama nazwa wskazuje ta strategia jest krótkotrwała i ryzykowna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S8IYYriTDYI/AAAAAAAABe8/h-SYt08EJ4k/s1600/waterloo.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S8IYYriTDYI/AAAAAAAABe8/h-SYt08EJ4k/s400/waterloo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458952510608969090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem po co jest ten post, zapyta się ktoś ? Ha! Miałem rzeczone podejście a-b-c. I nie zostałem gwiazdą. Jednak piszę dalej.... zatem wydaje mi się, że osiągnąłem blogowe Zen. Nie pisze dla sławy ale dla samego pisania. Bo to lubię. Fakt ten uświadomiłem sobie czytając jeden z felietonów Clarksona, który napisał, że w jego samochodowym świecie najfajniejsze jest pisanie. Nie te samochody, nie przyspieszenie, nie POOOOOWEEEEEEEERRRRRRR, lecz właśnie czysta kartka. On po prostu uwielbia pisać. Ten felieton uświadomił mi, że można lubić coś takiego jak pisanie. Celem zatem winna być sama przyjemność tworzenia a nie to co MOŻE przyjść później. Bo zazwyczaj nie przychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innymi słowy... "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ORUfs7aVGpk"&gt;LUUUBISZ TO!&lt;/a&gt;"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3497506583479402118?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3497506583479402118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3497506583479402118' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3497506583479402118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3497506583479402118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/04/blogi-umieraja.html' title='Blogi umierają.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S8IXF-M5vSI/AAAAAAAABe0/Q7ZrHyImCCU/s72-c/czas.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4352533171723678090</id><published>2010-01-29T17:48:00.005+01:00</published><updated>2010-01-29T19:00:08.260+01:00</updated><title type='text'>Dwanaście prac Asteriksa</title><content type='html'>Ten wpis jest robiony na świeżo, by nie zatracić smaku krwi z zagryzanych warg. Dlaczego było tak źle ? I skąd tutaj wziął się Asteriks ? Już tłumaczę. Byliśmy dzisiaj w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dwana%C5%9Bcie_prac_Asteriksa"&gt;&lt;b&gt;Domu, Który Czyni Szalonym&lt;/b&gt;&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie się znajduje to mityczne miejsce ? Czy sprzedają tam bilety ? Czy można stamtąd uciec i kto na miłość boską szedłby w takie miejsce z własnej nieprzymuszonej woli ? Odpowiadając ogólnie można stwierdzić, że każdy urząd w Polsce jest właśnie takim Domem. I każdy z WAS będzie miał swoje zaświadczenie A38 do zdobycia - będzie się ono po prostu inaczej nazywać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy do naszych baranów - byliśmy dziś w Urzędzie Pracy nr. 2 w Łodzi. Nie opiszę z kim rozmawiałem, nie opiszę pokoi w których byłem bo i po co ? Przyjrzyjmy się procesom wewnątrz urzędu. Dlaczego tam poszliśmy? Agnieszka chce złożyć wniosek o dofinansowanie działalności gospodarczej. Na start dostaje się do 18,6 k zł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak złoży się wniosek trzeba iść na szkolenie. Agnieszka się zapisała na takowe w czerwcu 2009 i październiku 2009 zadzwonili do niej, że ma się stawić. Tylko, że wybrali zły numer telefonu. Jednak to nie byłby problem jako, że do każdej osoby wysyłają list powiadamiający o starcie szkolenia. Jednak list nie doszedł :-) (dziwne nie?) i Agnieszka wypadła z listy. Dowiedziała się o tym w listopadzie, gdzie jakimś cudem na miejscu sprawdziła swój numer telefonu który okazał się błędny (sic!).  Acha. Następny termin szkolenia jest nieznany, gdzieś w 2010, bo teraz będą szkolić ludzi z października 2009. Więc czerwiec jak nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S2MiBCN9ESI/AAAAAAAABc8/ezomKrUdRLM/s1600-h/pup2.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S2MiBCN9ESI/AAAAAAAABc8/ezomKrUdRLM/s400/pup2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5432222976709562658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem stwierdziliśmy, że pojedziemy tam razem (do urzędu) - ja jako asysta by się wykłócać, walczyć i być ogólnie wsparciem. Zanim jednak udaliśmy się na naszą wyprawę, zebraliśmy dokumenty, na których opiera się przyznawanie wniosku. Są dwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozporządzenie (ministra) i regulamin (urzędu). Problemem, o którym mówimy jest to czy Agnieszka &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;może złożyć wniosek bez przechodzenia szkolenia i czy to ma wpływ na rozpatrzenie wniosku. &lt;/span&gt;Pytanie jak widać bardzo proste. Przyjrzyjmy się dokumentom - w rozporządzeniu nie ma nic odnośnie szkolenia. Nic a nic. W regulaminie, który oparty jest rozporządzeniu napisane jest, że "Urząd może wysłać bezrobotnego na szkolenie". Napisane jest "może". I nie ma &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;żadnego połączenia pomiędzy faktem uczestniczenia w szkoleniu a rozpatrzeniem wniosku.&lt;/span&gt; Czyli można składać wnioski, a szkolenie jest jakby obok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plus regulamin hmmm, opiera się na rozporządzeniu (nie jestem prawnikiem) ale moim mniemaniu to rozporządzenie jest aktem nadrzędnym. Zatem chyba nie trzeba mieć szkolenia i to chcieliśmy potwierdzić w urzędzie. Li tylko to, nic więcej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idźmy dalej w samym urzędzie nikt nie chciał nam powiedzieć, czy rzeczone szkolenie trzeba robić. Mało tego &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;INNE URZĘDY ( W TYM W URZĄD NR.1 w ŁODZI)&lt;/span&gt; szkolenia nie wymagają (sic!). Rozmowy o podstawie prawnej kończyły się tym, że Pani Dyrektor (wymawiane z nabożną czcią) stwierdziła, że szkolenia muszą być i już... a Agnieszkę zgubili i ma czekać. Sytuacja bez wyjścia i NIKT NIE CHCIAŁ POMÓC. Ich zdaniem trzeba czekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjrzyjmy się procesom wewnątrz urzędu:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-&gt; byliśmy odsyłani między pokojami, nikt nie mógł odpowiedzieć na nasze pytanie o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;podstawę prawną, która nakładała wymóg szkolenia.&lt;/span&gt; Po prostu jest to w regulaminie a myślenie zostawiamy za progiem,&lt;br /&gt;-&gt; nikt nie chciał pomóc rozwiązać problemu, który sami stworzyli,&lt;br /&gt;-&gt; urząd jest zawsze niewinny,&lt;br /&gt;-&gt; permanentna odpowiedź - proszę iść, do.... innego działu&lt;br /&gt;-&gt; rozwiązaniem była tylko ścieżka formalna - czyli ponowne zapisanie się na szkolenie. To nic, że skrewili. To nic, że ktoś czeka. To nic, że de facto nie trzeba szkolenia (moim zdaniem, na podstawie dokumentów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne co można zrobić by cokolwiek przyśpieszyć to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;NAPISAĆ PISMO DO PANI DEREKTOR &lt;/span&gt;(błąd umyślny). Ona może wszystko. Jak w Carskiej Rosji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ich celem (urzędu w sensie) jest aktywizacja zawodowa ludzi. Kurwa. Mać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zamieszczam link do rzeczonej strony - &lt;a href="http://www.pup2.lodz.pl/"&gt;Dom Który Czyni Szalonym&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Postanowiliśmy nie kopać się z koniem - Agnieszka po prostu się przemelduje i zmieni urząd pracy na inny, gdzie nie trzeba mieć szkolenia (na które nie można się dostać).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4352533171723678090?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4352533171723678090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4352533171723678090' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4352533171723678090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4352533171723678090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2010/01/dwanascie-prac-asteriksa.html' title='Dwanaście prac Asteriksa'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/S2MiBCN9ESI/AAAAAAAABc8/ezomKrUdRLM/s72-c/pup2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5639279826540313644</id><published>2009-12-30T15:52:00.003+01:00</published><updated>2009-12-30T17:23:14.022+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='excel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytam'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanie'/><title type='text'>Mój Excel</title><content type='html'>Co tam Panie w polityce ? Nic nowego. Walczą ze sobą, komisje, wybory, kandydaci. Niekończący się korowód nic-nie-robienia. Zaraz, zaraz. Odpowiadam na pytanie retoryczne, które miało być jedynie przyczynkiem do napisania o Moim Excelu :-). Bieda, Panie, bieda. Nawet skupić się nie umiem. Z panowaniem nad Dygresyjnym Potworem, który siedzi wewnątrz mnie permanentnie przyczajony do skoku, też sobie nie radzę. Zatem chamsko, z buta wróćmy do tematu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tam u mnie ? (hi hi hi - Demon Dygresji, zarechotał z satysfakcją). Już odpowiadam - Writer's (Blogger's ???) Block na całego. Mam nie oddane sprawozdanie z Wyprawy do Wiednia. Byłem w Livigno na snowboardzie. Są zdjęcia, są przemyślenia... a wpis leży zalakowany na Berdyczowskiej poczcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy jednak do tematu. O co chodzi z tym Excelem ? Odpowiedź jest prosta.... (nie nie jestem księgowym). Mężczyźni lubią mierzyć rzeczy, liczyć i tłumaczyć innym. Chyba jestem mężczyzną. Liczę książki, które przeczytałem w tym roku. By nie podbijać bębenka - było ich 19. W 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj dygresja, tym razem świadoma. Kiedyś na Onecie zauważyłem ankietę. Myślę, wezmę w niej udział. Pytanie było diabelnie proste - ile książek przeczytałeś w zeszłym roku  (było to na koniec 2008).  Wiedziałem (taka ogólna wiedza to była), że większość społeczeństwa polskiego nie czyta zbyt dużo książek. Myślałem, że jestem w czubie, jeżeli chodzi o czytanie - jakże się pomyliłem. Z rzeczonej ankiety wynikało, że ponad 30% użytkowników onetu, czyta jedną książkę na tydzień (sic!), natomiast prawie połowa czyta jedną książkę na miesiąc (tę odpowiedź zaznaczyłem ja). Jak się okazuję, nie wyrastałem nawet o pędź powyżej przeciętną - wtedy przeczytałem 22 pozycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wniosek:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W roku 2010, życzę mniej megalomanii :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ankieta zniknęła, ale zwyczaj pozostał.  Oto mój excel 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Szt1us1tvBI/AAAAAAAABa8/uOZR_hQqKvA/s1600-h/lista.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 255px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Szt1us1tvBI/AAAAAAAABa8/uOZR_hQqKvA/s400/lista.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5421056021641411602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co my tu mamy. Głównie fantastyka :-) (i nie wstydzę się tego !).  Gdybym miał coś polecić, to oczywiście zacząłbym od G. R. R. Martina. Sagę Lodu i Ognia czytam po raz drugi. Dlaczego ? Proste - przerwy pomiędzy tomami dłuższe niż rok-półtora i człowiek wszystko zapomina. Nie mam z tym problemu przy pośledniejszych powieściach jednak Martin i jego dzieło zasługuje na czytanie ze zrozumieniem. Stąd powtórka z rozrywki.  Z fantastyki zawiódł mnie Pilipiuk, Homo Bimbrownikus. Nie mówię, że było źle ale nie wczułem się w klimat powieści - za dużo miasta, za mało Wojsławic :-). Zamboch z Wylęgarnią i Zbawicielem - słabszy niż przygody &lt;a href="http://merlin.pl/Na-ostrzu-noza-tom-1_Miroslav-Zamboch/browse/product/1,497108.html"&gt;Koniasza. &lt;/a&gt;Ćwiek jak zwykle trzymał poziom. I to by było na tyle. Przejdźmy do nie-fantastyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie było jej zbyt dużo, jednak wyróżniała się niesamowicie. Sczygieł z Gottlandem (czytałem to w trakcie wyprawy rowerowej po Czechach), miał smak niesamowitego realizmu. Książka ta dodała co najmniej dwa poziomy (jak nie więcej!) głębi na każde spojrzenie rzucane na Czechy. Inny kraj normalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mój faworyt. Rzadko się zdarza mi się ostatnio, by książka była najważniejsza. Tak było w liceum, zdarzało się na studiach. Nie było tak prawie nigdy w "dorosłym życiu". Cejrowski tego dokonał. Nie jestem oryginalny (jego książki są bestsellerem). Jednak w tym wypadku stanę się owieczką i zgodny chórem wybeczę....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kupcie i Przeczytajcie. Generalnie Kupujcie i Czytajcie. Tego wam życzę w 2010 !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5639279826540313644?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5639279826540313644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5639279826540313644' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5639279826540313644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5639279826540313644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/12/moj-excel.html' title='Mój Excel'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Szt1us1tvBI/AAAAAAAABa8/uOZR_hQqKvA/s72-c/lista.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1847020209576566898</id><published>2009-11-20T20:55:00.006+01:00</published><updated>2009-11-20T21:28:54.437+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eurobank'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tvn24'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banki'/><title type='text'>Daisy Chain</title><content type='html'>Wiem ! Wszyscy fani czekają na opis wyprawy Kraków - Wiedeń. Spokojnie... czuję presję, rozumiem, wszystkie złe spojrzenia. Opis wyprawy powstaje w bólach. Mam nadzieję, że bóle będą przyczyną szczęśliwego zakończenia... a nie jedynie preludium do stwierdzenia faktu, iż jestem chory na niemożność napisania notki. Dziś wieczorem, przed koszykówką (kto wymyślił granie o 22.15... to nie wiem, ale pomimo tego dzielnie tam chodzę), chciałem się podzielić kilkoma ciekawymi impresjami. Słowo "ciekawy" w poprzednim zdaniu,  zostało oczywiście podane na zapas. Wierzę, że impresje są ciekawe... ale czytelnicy są okrutni. Dlaczego? Bo to Polska właśnie. Polska to taki kraj gdzie, jak się dowiedziałem na spotkaniu autorskim od pana Jacka Piekary, ludzie mają największy współczynnik "hate'u" w Europie. W tym kontekście, jeżeli nie napiszę niczego naprawdę ciekawego, mogę się pakować, zamykać bloga i wyjeżdżać z kraju na emigrację.&lt;br /&gt;Zatem pomimo tego faktu, że mogę zostać zdekapitowany za ten wpis, zaczynamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza konstatacja - "jestem staruszkiem". Dlaczego ? Byłem dziś na spotkaniu autorskim z Jackiem Komudą i Jackiem Piekarą i wśród 50 zgromadzonych tam uczestników, byłem prawdopodobnie najstarszy... Podpowiem też, że żaden z Panów nie pisze książek dla dzieci. Starzenie się się doprowadza mnie do wniosku drugiego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;świat podoba mi się coraz mniej&lt;/span&gt;. Wiem, że nie wolno tak pisać, ale na usta ciśnie się - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Panie, kiedyś to było lepiej ... &lt;/span&gt;! Dlaczego to piszę ? Prosta przyczyna zbulwersowała mnie głośna sprawa &lt;a href="http://www.tvn24.pl/12690,1629300,0,1,wstyd-i-hanba-banku-czy-dluznika,wiadomosc.html"&gt;potraktowania klienta Eurobanku&lt;/a&gt;. Z kilku prostych przyczyn. Pierwsza była taka, że potraktowali człowieka jak śmiecia. Ale idźmy głębiej w tej piramidzie. Tych ludzi ktoś szkolił, ktoś na to przyzwalał. Oczywiście teraz wszyscy się tłumaczą, przepraszają, jednak wierzę w to, że to tylko czysty marketing. Muszą się wybielić. Piramida ma jednak kolejne poziomy ? Jakie, ano proste - rzeczony link w Tvn24.pl miał w sobie materiał filmowy (reportaż), który był dla mnie przerażający, porażający i dołujący. Teraz go nie ma ! Sic! Nie chcę tworzyć teorii spiskowej... ale TVN ten materiał zdjął, i teraz jest czysty tekst, który atakuje dużo mniej. Zrekapitulujmy zatem motywacje... bo nikt nie jest tutaj bez winy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Klient nie był w stanie płacić - Panie weź kurwa płać - myśl przewodnia za tym - "Bank dyma Klienta".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Z drugiej strony klient nie dał sobie rady z telefonami - biorę do pomocy dziennikarzy Panie - myśl stojąca za tym "Klient Dyma Bank za pomocą TV".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Tvn24 znalazł newsa - Panie będziemy jedyni w Polsce. Taki news ! - myśl stojąca za tym - Telewizja Dyma Bank w Imię Klienta (a dlaczego piszę, że dyma ?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Tvn24 - ściąga film, zostawia artykuł - myśl przewodnia, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;której się domyślam - Ha ! Telewizja w imię dobrej współpracy zdejmuje najmocniejszą część czyli reportaż w formie filmu  (przecież Eurobank kupuje telewizję, reklamy na Onecie etc.) &lt;/span&gt;- zatem dymamy konsumentów, był news teraz trzeba zadbać o relację... i tworzy się nam coś, co megaslownik.pl określa mianem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;daisy chain&lt;/span&gt;... czyli &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"seks grupowy, w którym każda osoba uprawia seks z jedną osobą i jednocześnie jest biernym partnerem dla drugiej osoby, tworząc w ten sposób "łańcuch"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Każdy dyma każdego w imię swoich interesów. Q.E.D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Na Goldenline Eurobank reklamuje się tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Swb69D1Oo-I/AAAAAAAABZE/hGlWkr776-8/s1600/eurobank.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 148px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Swb69D1Oo-I/AAAAAAAABZE/hGlWkr776-8/s400/eurobank.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5406284329612387298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-1847020209576566898?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1847020209576566898/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=1847020209576566898' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1847020209576566898'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1847020209576566898'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/11/daisy-chain.html' title='Daisy Chain'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Swb69D1Oo-I/AAAAAAAABZE/hGlWkr776-8/s72-c/eurobank.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2343006841678936241</id><published>2009-10-12T23:46:00.002+01:00</published><updated>2009-10-12T23:48:33.970+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='złote tarasy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mgła w tarasach'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>Anna została porwana...</title><content type='html'>Chcesz jej pomóc ? Masz czas ? Sprawdź się w &lt;a href="http://mglawtarasach.pl/"&gt;Złotych Tarasach&lt;/a&gt;. Przygoda czeka na ciebie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/StOyNXi5lyI/AAAAAAAABWs/4-m8vqC2Mks/s1600-h/girl.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 100px; height: 199px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/StOyNXi5lyI/AAAAAAAABWs/4-m8vqC2Mks/s400/girl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391849121621055266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Wpis sponsorowany przez Dharma Initiative.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2343006841678936241?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2343006841678936241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2343006841678936241' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2343006841678936241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2343006841678936241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/10/anna-zostaa-porwana.html' title='Anna została porwana...'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/StOyNXi5lyI/AAAAAAAABWs/4-m8vqC2Mks/s72-c/girl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6618198285442711187</id><published>2009-08-28T16:05:00.056+01:00</published><updated>2009-10-01T23:10:30.095+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sakwy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lublin'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyprawa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>Lublin</title><content type='html'>Tytuł dość lakoniczny. Nieprawdaż ? &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;Wprowadzając&lt;/span&gt; w temat, to powiem że jechaliśmy do Kazimierza... i chodzi tutaj o miasto, nad Wisłą, a nie o osobę. Skończyliśmy w Lublinie. Jak to się stało, czy dojechaliśmy do Kazimierza tak jak planowaliśmy? Piszę ten wstęp po raz drugi. Wymaga to wiele &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;samozaparcia&lt;/span&gt;, jako że uważam, że poprzednia wersja wstępu (ta utracona) gdzie w lekki ale zabawny sposób rozprawiałem się Warką, jako miejscem gdzie ludzie sikają w centrum miasta, wydaje mi się teraz &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;niedoścignionym&lt;/span&gt; ideałem. Jednak trzeba brać się z życiem za rogi... więc tym razem będę częściej zapisywał stan wpisu, dbając o to by nie uronić choćby literki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem... wyjeżdżamy. Kierunek Kazimierz. Poranek, jest godzina ósma. Punkt ósma, jeszcze zaspani wyciągamy rowery i zaczyna się... przykręcanie bagażnika. Idzie nam to dość sprawnie. Pracujemy z Damianem jak zgrany zespół Formuły 1. Im zmiana opon zajmuje około sześciu sekund, my montujemy bagażnik w ciągu niespełna godziny. Co przy braku hełmów, specjalnych rękawiczek oraz milionów motywujących nas (poza lekko &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;zniecierpliwioną&lt;/span&gt; Agnieszką) kibiców uznaję za czas &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;co najmniej &lt;/span&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;porównywalny&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełni nadziei zakładamy sakwy, ledwo wynosimy ciężkie rowery na 10 centymetrowe schody na  klatkę i jedziemy. Pogoda wyśmienita - jest dość ciepło. Lekkie zachmurzenie, my pełni nadziei. Woda na miejscu - czyli w plecaku lub w bidonie. Trasa idzie nam dość standardowo, docieramy do ulubionego miejsca krótkich wycieczek rowerowych wszystkich warszawiaków - czyli do Powsina, gdzie jako jedni z pierwszych konsumentów posilamy się naleśnikami i nieodłącznym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;poweradem&lt;/span&gt; :-).&lt;br /&gt;Po drodze do Warki (czyli miasta, do którego drogę mamy, było nie było w małym palcu) napotykamy na pierwsze kłopoty. Po pierwsze moja sakwa (pożal się boże za 70 &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;pln&lt;/span&gt;... ), pęka w miejscu gdzie zamek &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;błyskawiczny&lt;/span&gt; łączy dwie komory  (temat sakw, jak się okaże zostanie mocno przerobiony przed wyprawą wiedeńską, ale o tym kiedy indziej). Po drugie wykręca mi się śruba z bagażnika, zaledwie po piętnastu kilometrach jazdy (sic!). Jako, że znamy sklep rowerowy w Konstancinie (zaraz za Powsinem) niezrażeni wyruszamy w miejsce nabycia rzeczonej śruby rozmiaru 5. Jak się okazuje na miejscu, pracownicy warsztatu rowerowego udali się na zasłużone wakacje, natomiast my zostaliśmy zmuszeni do sprawdzenia naszych zdolności &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;interpersonalnych&lt;/span&gt; w komunikacji z miejscowymi. Udaje się - najbliższy sklep jest tuż tuż. Mają też śruby, w jakże przystępnej cenie &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dwóch &lt;/span&gt;złotych za sztukę !!! Monopol jednak rządzi się swoimi prawami, zatem płacimy bez szemrania, jednak jak się okazuje dokręcenie dostajemy w pakiecie razem ze śrubą. Po przejechaniu 100 metrów reflektujemy się, że warto abyśmy weszli w posiadanie drugiej śruby rozmiaru pięć (tak na wszelki wypadek). Damian wraca się zatem do sklepu gdzie dostaje drugą śrubę już... za darmo. Do końca wyprawy nie mogę wyjść z podziwu dla jego zdolności &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;negocjacyjnych&lt;/span&gt;. Suma summarum dostajemy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dwie śrubki  wraz z usługą fachowego jednego &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;dokręcenia&lt;/span&gt; śruby &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;za dwa złote&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;Opuszczamy&lt;/span&gt; Konstancin bez żalu (i problemów) i kierujemy się do Warki... omijając Czersk oraz jadąc z rozjazdu w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;Potyczu&lt;/span&gt; drogą 731... pomimo faktu, że mamy obeznaną trasę bokiem, bliżej Wisły i Pilicy przez piękne &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;ścieżki&lt;/span&gt; i &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;nieuczęszczane&lt;/span&gt; drogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe marginheight="0" marginwidth="0" src="http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=51.889736,21.225758&amp;amp;spn=0.037081,0.072956&amp;amp;z=13&amp;amp;output=embed" scrolling="no" width="425" frameborder="0" height="350"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;small&gt;&lt;a href="http://mapy.google.pl/?ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=51.889736,21.225758&amp;amp;spn=0.037081,0.072956&amp;amp;z=13&amp;amp;source=embed" style="color: rgb(0, 0, 255); text-align: left;"&gt;Wyświetl większą mapę&lt;/a&gt;&lt;/small&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem dla wszystkich, którzy będą na rondzie przy stacji Petrochemii... nie jedźcie drogą 731. Nie wygracie z tirami. Nie ma co jednak marudzić na tiry, gdyż wreszcie dojeżdżamy do Warki. Miasto to, w naszej świadomości, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;było pozbawione rynku... &lt;/span&gt;!!!!. To znaczy miało coś, co jedna z autochtonek nazwała rynkiem, ale wyglądało to na plac z drzewami, na którym miejscowi zbierają się by pić piwo i załatwiać potrzeby &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;fizjologiczne&lt;/span&gt; przed chwyceniem za koleją puchę mocnego. Jak się okazało, co możemy potwierdzić na poniższych zdjęciach, Warka ma śliczny rynek. Stupor w naszych oczach trwał dobrą chwilę... jednak stwierdziliśmy, było nie było, że nie będziemy walczyć z &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;rzeczywistością&lt;/span&gt;. Skoro Warka ma rynek to niech tak będzie, nie ma się co z koniem kopać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXvEH786I/AAAAAAAABS0/Pp5klBrMH4I/s1600-h/p1020512.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXvEH786I/AAAAAAAABS0/Pp5klBrMH4I/s400/p1020512.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375072252595008418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na rzeczonym rynku zaopatrzyliśmy się w dwie rzeczy. Po pierwsze kupiliśmy jogurt i bułki, po drugie pytaliśmy miejscowych jak jechać dalej. Była 16.30 a do Kazimierza daleko. Mało tego, nie mieliśmy mapy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;wystarczająco&lt;/span&gt; dokładnej, by dojechać do celu. Na szczęście, w trakcie przedzierania się przez Warkę (były wykopy) znaleźliśmy mapę poglądową z zaznaczonymi szlakami, które dość sprytnie nanieśliśmy na naszą mapę długopisem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXmNbGSOI/AAAAAAAABSs/JBExYohfwPI/s1600-h/p1020514.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXmNbGSOI/AAAAAAAABSs/JBExYohfwPI/s400/p1020514.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375072100472473826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pomiędzy powyższym zdjęciem rynku, wykonanym o 16 45, a poniższym w Studziankach Pancernych (g. 19.00), przeżyliśmy walkę z pięknymi mazowieckim lasami. Walka była jednak spowodowana faktem, że bez mapy nasza jazda wyglądała jak prostopadła litera V. To znaczy odjeżdżaliśmy od głównej (zatłoczonej drogi) w kierunku Pilicy, gdzie spotykały nas piachy, brak szklaków ... i piękne widoki. Następnie wracaliśmy do drogi głównej, pięć kilometrów dalej. Takich "trójkątów" wykonaliśmy dwa. Później przecięliśmy drogę główną (wiedząc, że nie dojedziemy do Kazimierza) i po ... sprincie przez las znaleźliśmy się w miejscowości, która jest słynna z powodu bitwy pancernej. Jest tam pomnik i to właściwie tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgbUFHozAI/AAAAAAAABUk/g86Dv07QEDY/s1600-h/p1000231.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgbUFHozAI/AAAAAAAABUk/g86Dv07QEDY/s400/p1000231.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375076187052231682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Studziankach, musieliśmy podjąć decyzję, dokąd zamierzamy tego dnia dojechać. Była godzina 19 i wiedzieliśmy, że mamy maksymalnie godzinę, półtorej. Na liczniku mieliśmy 100km od domu. Mogliśmy też szukać miejsca na rozbicie namiotu (na dziko, bo w rzeczonej wiosce &lt;span class="blsp-spelling-corrected" id="SPELLING_ERROR_18"&gt;kempingu&lt;/span&gt; nie ma) ale stwierdziliśmy, że &lt;span style="font-style: italic;"&gt;i tu cytat "napierdalamy dalej"&lt;/span&gt;.  Na mapie wyglądało, że w miarę niedaleko od nas są Kozienice. Były tam zaznaczone hotele/pensjonaty/kempingi/ etc. Dzięki tej decyzji rozpoczął się &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_19"&gt;najtrudniejszy&lt;/span&gt; odcinek w naszej wyprawie. Nadszedł czas na oddzielenie chłopców od mężczyzn a ziaren od plew (Agnieszka po prostu jest twarda, nie trzeba było jej od niczego oddzielać). Zatem, musieliśmy zmierzyć się z drogą numer 79, na odcinku 12 kilometrów, w zapadającym zmroku, w momencie gdy większość ludzi udawała się na przedłużony weekend. Mała dygresja - mieliśmy jedynie dwie kamizelki odblaskowe, jako, że Damian stwierdził, iż 18 złotych za kamizelkę to ździerstwo. No i oczywiście był w 100 % pewien, że nie będziemy jeździć po nocy. Było jednak dokładnie odwrotnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem ustawiliśmy Damiana w środku szyku i ruszyliśmy w kierunku Kozienic, mijani w odległości do 15cm przez pędzące samochody. To nie była walka ze sobą, swoimi słabościami... to była walka o przetrwanie. W pewnym momencie było tak ciemno, że zdecydowałem się na oddanie swojej kamizelki Damianowi, natomiast sam wyciągnąłem odblaskowe pokrycie mojego plecaka, dzięki któremu byłem widoczny tak jak w kamizelce... brawo firma HI  &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_20"&gt;MOUNTAIN&lt;/span&gt; !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę się dalej rozwodził nad gównianą, dla rowerów, drogą numer 79. Efektem jazdy było to, że dojechaliśmy do Kozienic, gdzie bez problemu znaleźliśmy nocleg w pilśniowym domku, w super cenie 50 PLN za pokój. Po drodze, zapytaliśmy jednego z mieszkańca Kozienic gdzie można znaleźć spanie. W efekcie powiedział nam właśnie o "pilśniowych domkach" oraz po krótkiej rozmowie wytłumaczył jak &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_21"&gt;najsensowniej&lt;/span&gt; dojechać do Kazimierza, rowerem :D. Mieliśmy szczęście, że pierwszy człowiek, którego zagadnęliśmy w Kozienicach też lubi sobie pojeździć rowerem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rankiem wyglądaliśmy jak na zdjęciu poniżej. Jednak wieczorem byliśmy nieziemsko zmęczeni... pozwoliło mi to dojść do wniosku, że w przypadku zmęczenia, ciepła woda jest magiczna. Nieważne jak słabo wygląda łazienka, nieważne że prysznic się rozpada, ważne że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;woda jest ciepła &lt;/span&gt;i to wystarcza. Po prostu magia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXVtE5pEI/AAAAAAAABSk/Mfy7bMm1BAQ/s1600-h/p1020516.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXVtE5pEI/AAAAAAAABSk/Mfy7bMm1BAQ/s400/p1020516.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375071816911529026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co by nie być gołosłownym, zrobiliśmy kilka zdjęć naszych słynnych, rozpadających się sakw oraz pilśniowego domku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXJalU30I/AAAAAAAABSc/T-memukS1DI/s1600-h/p1020519.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXJalU30I/AAAAAAAABSc/T-memukS1DI/s400/p1020519.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375071605788827458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warto tutaj zauważyć, że za 50 PLN mieliśmy udostępnioną jedynie połowę rzeczonego pałacyku... rowery zmieściły się na tzw. słowo honoru. Mieliśmy do dyspozycji dwa łóżka i ... Damian, wybrał szersze. Gdy &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_22"&gt;zreflektowałem&lt;/span&gt; się, że to na czym Damian leży jest dwuosobową wersalką, podczas gdy mnie i Agnieszce przypadła jedynie studencka jedynka, podzieliłem z nim moim odkryciem. Po krótkich pomiarach szerokości, za pomocą karimaty (karimata jako miarka, myślę, że jesteśmy jedynymi na świecie osobnikami &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_23"&gt;wykorzystującymi&lt;/span&gt; ten przedmiot do takich celów), dostaliśmy większe łóżko. Damian, dzięki !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXAg2B1YI/AAAAAAAABSU/RqyYjw0pek0/s1600-h/p1020525.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXAg2B1YI/AAAAAAAABSU/RqyYjw0pek0/s400/p1020525.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375071452850673026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Na koniec, poprosiliśmy jednego z letników, by uwiecznił nas na zdjęciu... i ruszyliśmy w drogę. W kierunku (jak polecił nam poprzedniego dnia, przygodnie spotkany rowerzysta) w kierunku Czarnolasu (tak, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;tego Czarnolasu&lt;/span&gt;). Bez większych historii udało się nam w miarę sprawnie tam dojechać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Spga_auLMJI/AAAAAAAABUc/KMvNNGW1uXo/s1600-h/p1000247.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Spga_auLMJI/AAAAAAAABUc/KMvNNGW1uXo/s400/p1000247.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375075832073760914" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwiedziliśmy mało ciekawe muzeum poświęcone twórczości poety (w soboty wejście darmowe, chyba w soboty). &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_24"&gt;Najciekawszym&lt;/span&gt; eksponatem było krzesło, na którym poeta pisał swoje wiersze. Generalnie nic ciekawego (moim zdaniem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_25"&gt;przynajmniej&lt;/span&gt;), ale może to być pochodną faktu, że zwidziałem muzeum bez okularów - więc nie mogłem się zbytnio wczytać w prezentowane manuskrypty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony sam park i wygląd dworku wynagradza nudy wywołane zwiedzaniem kiczowatego muzeum. Szczególnie słaba jest kaplica (?), znajdująca się za dworkiem - figury Kochanowskiego, Króla, Biskupów powalają brzydotą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_26"&gt;Acha&lt;/span&gt;, no i byłbym zapomniał, przez drogę z Kozienic do Czarnolasu próbowaliśmy sobie przypomnieć treść trenu, jak się później okazało VIII. Niecnie sprawdziliśmy panią z muzeum, która (niestety) była obryta na pamięć, zatem przytaczam treść trenu, o który nam chodziło:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center; font-style: italic;"&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_27"&gt;Wielkieś&lt;/span&gt; mi uczyniła pustki w domu moim,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja droga &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_28"&gt;Orszulo&lt;/span&gt;, tym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_29"&gt;zniknieniem&lt;/span&gt; swoim!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełno nas, a jakoby nikogo nie było:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedną maluczką duszą tak wiele ubyło.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgajIEhhPI/AAAAAAAABUU/I3hmRyUm45Q/s1600-h/p1000259.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgajIEhhPI/AAAAAAAABUU/I3hmRyUm45Q/s400/p1000259.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375075346030888178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następna atrakcja była doprawdy szokująca. Co prawda byliśmy na nią przygotowani, gdyż miły kozienicki rowerzysta nas o niej uprzedził. Powiedział, że warto się tam zatrzymać. Mówię tutaj o wojennym cmentarzu niemieckim, koło Puław. Cmentarze wojenne są normalną praktyką... w kraju przez, który dwukrotnie przetoczyły się front. Jednak &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;prawie dwadzieścia tysięcy &lt;/span&gt;Niemców, leżących na polskiej ziemi robi wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgaXgzbP4I/AAAAAAAABUM/mLB6XwDOy_s/s1600-h/p1000261.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgaXgzbP4I/AAAAAAAABUM/mLB6XwDOy_s/s400/p1000261.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375075146511630210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sam cmentarz ma typowo niemiecki sznyt. Jest bardzo czysty i zadbany, więc sądzę, że Niemcy łożą na niego dość ciężkie pieniądze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgaIvS4-wI/AAAAAAAABUE/u2zc2b9D4cM/s1600-h/p1000262.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgaIvS4-wI/AAAAAAAABUE/u2zc2b9D4cM/s400/p1000262.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375074892703660802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szokujący jest też kształt ścieżki, który widać na powyższym zdjęciu - jest to znak zapytania.  Ciekawe. Bardzo ciekawe - czyżby Niemcy zastanawiali się nad bezsensem śmierci ich żołnierzy w drugiej wojnie światowej. &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_30"&gt;Parafrazując&lt;/span&gt; Roberta Górskiego, jak ktoś się pcha na ring to dostaje w ryj i znak zapytania wydaje mi się tutaj bardzo nie na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgZsvXSJGI/AAAAAAAABT8/ql0R-WUM6S8/s1600-h/p1000269.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgZsvXSJGI/AAAAAAAABT8/ql0R-WUM6S8/s400/p1000269.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375074411685749858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Odchodząc od polityki i wracając do ludzi, szokujące są tablice z setkami nazwisk ludzi, którzy oddali życie i nie wrócili do domu - leżą na obcej ziemi... Smutne, naprawdę smutne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgW1A62ZAI/AAAAAAAABSM/T4zl345QNgw/s1600-h/p1020527.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgW1A62ZAI/AAAAAAAABSM/T4zl345QNgw/s400/p1020527.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375071255302398978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zostawiliśmy za sobą cmentarz i wzięliśmy na cel Kazimierz. Było blisko, a my zaczynaliśmy się cieszyć, że w takiej pięknej aurze dotrzemy do celu. Po drodze był jeszcze Janowiec - zachował się w naszej pamięci na tyle, że odbyliśmy z Damianem morderczy sprint na górkę. Na ostatnich metrach wygrał Damian.  Zamku nie zwiedzaliśmy, bo tłum, bo my na rowerach i nie było ich gdzie zostawić. Zatem zostało nam jedno - Kazimierz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWbNLQ5cI/AAAAAAAABSE/es9stO2lap8/s1600-h/p1020539.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWbNLQ5cI/AAAAAAAABSE/es9stO2lap8/s400/p1020539.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070811915871682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Była to chyba &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_31"&gt;najsmutniejsza&lt;/span&gt; &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_32"&gt;niespodzianka&lt;/span&gt;. Kazimierz nad Wisłą okazał się zatłoczony bardziej niż centrum Pekinu w momencie sprzedaży ryżu.  Masa, masa przelewających się ludzi przez rynek. Turyści (karki, dresy i inni) ubrani w paradne stroje, pachnący, szukający szaszłyków i piwa. A w samym środku my - spoceni, z sakwami. Wyróżnialiśmy się dość mocno. Samo miasto było tak zatłoczone, że znalezienie noclegu było praktycznie niemożliwe. Mało tego - kobieta z Informacji Turystycznej była tak zmanierowana, że nie chciała pomóc w znalezieniu noclegu. Powiedziała po prostu, że się nie da... a my możemy sobie szukać. Wniosek był prosty - Kazimierz nie był dla nas.  Jedynym plusem była restauracja &lt;a href="http://www.ufryzjera.pl/"&gt;U Fryzjera&lt;/a&gt;, która została nam polecona. W trakcie pysznego obiadu (był nawet kawior :), Aga znalazła nam nocleg pod Nałęczowem, w Łąkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgZlHLgJeI/AAAAAAAABT0/x-NUtH8yo3s/s1600-h/p1000277.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgZlHLgJeI/AAAAAAAABT0/x-NUtH8yo3s/s400/p1000277.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375074280639833570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miasto, tłumy, rynek - czyli cały Kazimierz zostawiliśmy za sobą bez żalu i udaliśmy się w kierunku Łąk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgY1LXw4pI/AAAAAAAABTs/FztsVyAZbYk/s1600-h/p1000279.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgY1LXw4pI/AAAAAAAABTs/FztsVyAZbYk/s400/p1000279.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375073457131283090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po drodze dostaliśmy po dupie od najdłuższego podjazdu na naszej trasie. Zostało to nam wynagrodzone przez najszybszy zjazd - pędziliśmy w dół z szybkością 55 km/h. Było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYrUbToLI/AAAAAAAABTk/W80TBMfcE-Y/s1600-h/p1000280.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYrUbToLI/AAAAAAAABTk/W80TBMfcE-Y/s400/p1000280.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375073287763370162" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak widać na zdjęciu - Agnieszka też walczyła dzielnie. Spanie (załatwione przez telefon, bez fochów jak w Kazimierzu) mieliśmy w stadninie koni będącej zarazem gospodarstwem agroturystycznym. Wieczorem obejrzeliśmy konkurs mistrzostw świata w pchnięciu kulą i poszliśmy spać. Tzn. ja i Agnieszka poszliśmy spać - Damian był tego wieczoru nad wyraz pobudzony. Chciał zamawiać pizzę (do Łąk) - najbliższa pizzeria była w Wąwolnicy - jednak nie wymyślono w niej funkcji dowozu na telefon... więc musiał obejść się smakiem. Później do później nocy rozwiązywał Jolki, ze średnim oczywiście skutkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWVRq-r-I/AAAAAAAABR8/Lk2pqsXfa8Y/s1600-h/p1020542.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWVRq-r-I/AAAAAAAABR8/Lk2pqsXfa8Y/s400/p1020542.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070710043422690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Udało się nam tę noc jakoś przeżyć. Rześcy i pełni werwy ruszyliśmy do nowego celu naszej wyprawy - do Lublina. Na pociąg. Jednak nie ujechaliśmy 3 kilometrów i byliśmy w Nałęczowie. Jakże różne to miasto od Kazimierza pomyślałem, jadąc rowerem przez park zdrojowy. I rzeczywiście - turystów jakby mniej, ich ubrania mniej wulgarne, a paznokcie u turystek nie ociekają żelem :-). Mając porównanie do Kazimierza, Nałęczów wydał się nam niemalże idyllicznym miejscem na wypicie porannej kawy. Tak też zrobiliśmy... i napotkał nas jedyny (dość śmieszny) zgrzyt. A raczej zgrzycik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYUCpf3OI/AAAAAAAABTU/Uja5_DMJZeQ/s1600-h/p1000285.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYUCpf3OI/AAAAAAAABTU/Uja5_DMJZeQ/s400/p1000285.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375072887854062818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po zapłaceniu za kawę, otrzymałem resztę, z której chciałem odliczyć napiwek. Moje zdziwienie osiągnęło stratosferyczne poziomy, w momencie gdy zobaczyłem, że stałem się szczęśliwym posiadaczem talara nałęczowskiego o nominale 4. Krótka, acz treściwa, rozmowa z kelnerką wyjaśniła mi, iż szanowna pani myślała, że wydam sobie gdzieś te talary. Zupełnie nie trafił do niej fakt, że zaparkowaliśmy w jej ogródku trzy rowery z sakwami a obok nas leżały nasze kaski... po prostu NIE MOGŁA SIĘ domyśleć, że jesteśmy przejazdem i być może nie przydadzą się nam talary nałęczowskie. Tak tak... nałęczowskie oznacza, że nie moglibyśmy nimi zapłacić za pizzę w np. w Wąwolnicy... I tu chciałem podkreślić, że nie przejąłem się faktem potencjalnej straty czterech złotych a bez/lekko-myślnością Pani Kelnerki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYMQ5UgmI/AAAAAAAABTM/zgxSSFXkpIQ/s1600-h/p1000287.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYMQ5UgmI/AAAAAAAABTM/zgxSSFXkpIQ/s400/p1000287.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375072754239570530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O ostatniej części wyprawy nie ma co pisać, poza tym że była żmudna. Wjechanie do centrum Lublina zajęło nam dobrą godzinę (od osiedla na obrzeżach miasta), i było chyba najmniej ciekawą częścią jazdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWLkZ_DyI/AAAAAAAABR0/srfofdmCbl0/s1600-h/p1020548.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWLkZ_DyI/AAAAAAAABR0/srfofdmCbl0/s400/p1020548.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070543273725730" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnie jeszcze czekało nas obowiązkowe jedzenie na rynku - (a co!) można przecież zostać turystą na chwilę. Dość ciekawy natomiast był fakt, że jedna z restauracji, w której chcieliśmy usiąść miała zamkniętą kuchnię... w niedzielę, w porze obiadu. Wow.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWFCqKoeI/AAAAAAAABRs/OO7tKy09MpA/s1600-h/p1020553.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgWFCqKoeI/AAAAAAAABRs/OO7tKy09MpA/s400/p1020553.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070431135572450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z pełnymi brzuchami, trochę rozleniwieni wybraliśmy się z rowerami na spacer po zatłoczonym centrum. Samo centrum super, jednak chodzenie po nim wraz z miliardem mieszkańców Lublina było drogą przez mękę. Czułem się tak jak Jeremy Clarkson, czuł się jadąc Polonzeem. Poza tym, zrobiliśmy jednak kilka zdjęć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgV3H1BR3I/AAAAAAAABRk/1MC7lY6YwEk/s1600-h/p1020555.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgV3H1BR3I/AAAAAAAABRk/1MC7lY6YwEk/s400/p1020555.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070192005105522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;mamy zatem nas...&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVxJRwnWI/AAAAAAAABRc/1QAeaNItHQs/s1600-h/p1020557.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVxJRwnWI/AAAAAAAABRc/1QAeaNItHQs/s400/p1020557.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070089314868578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Damiana z rowerem (taka nowsza wersja Damy z Łasiczką)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVs-b2lgI/AAAAAAAABRU/xx1Hhcd0lmc/s1600-h/p1020560.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVs-b2lgI/AAAAAAAABRU/xx1Hhcd0lmc/s400/p1020560.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375070017684936194" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;zniszczoną kamienicę w centrum...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVk1yN41I/AAAAAAAABRM/2A5nCpW8zDk/s1600-h/p1020561.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVk1yN41I/AAAAAAAABRM/2A5nCpW8zDk/s400/p1020561.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375069877923865426" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;oraz Panią przed restauracją Magia (czy nie wygląda trochę jak czarownica :D)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniższe zdjęcie natomiast można nazwać poetyckim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVajiN7iI/AAAAAAAABRE/lr4bwww-FDc/s1600-h/p1020572.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVajiN7iI/AAAAAAAABRE/lr4bwww-FDc/s400/p1020572.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375069701226229282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;jeszcze tylko kilka fotek Lubelskich podwórek w centrum (sic!!!!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVTeKTFQI/AAAAAAAABQ8/9D-FjQHfSDk/s1600-h/p1020577.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVTeKTFQI/AAAAAAAABQ8/9D-FjQHfSDk/s400/p1020577.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375069579524642050" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;i koniec tego zwiedzania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVDiUmnEI/AAAAAAAABQ0/gx6cKevaoSg/s1600-h/p1020581.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgVDiUmnEI/AAAAAAAABQ0/gx6cKevaoSg/s400/p1020581.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375069305763699778" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czas było się zbierać, zatem udaliśmy się na dworzec, gdzie śmiechu było co niemiara, bo okazało się, że ... nie ma prywatnego pociągu dedykowanego jedynie dla nas (na co w skrytości ducha liczyliśmy) i musieliśmy jechać z wszystkimi w korytarzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYBKwU5MI/AAAAAAAABTE/L2TtjJJAD8k/s1600-h/p1000289.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgYBKwU5MI/AAAAAAAABTE/L2TtjJJAD8k/s400/p1000289.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5375072563612673218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;ale i tak było warto, a wszystko co przeżyliśmy procentowało na wyprawie z Krakowa do Wiednia, o której napiszę niebawem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Wszystkie zdjęcia &lt;a href="http://boat-people.pl/foto/WarszawaLublin/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6618198285442711187?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6618198285442711187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6618198285442711187' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6618198285442711187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6618198285442711187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/08/lublin.html' title='Lublin'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SpgXvEH786I/AAAAAAAABS0/Pp5klBrMH4I/s72-c/p1020512.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6290310108098807633</id><published>2009-08-02T20:17:00.007+01:00</published><updated>2009-08-02T22:35:08.420+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rower'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kajak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mikaszewo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='binduga'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Binduga</title><content type='html'>Nie udało się. Nie pojechaliśmy na Ukrainę. Jak do tego doszło? Proste. Marcin K. który miał zastępować mnie i Damiana, dwa dni przed wyjazdem (na pożegnalnej piłce, gdzie sromotnie zostały złojone nasze dupy, w stosunku 3:9), zerwał ścięgno Achillesa. Zerwał, nie naderwał, nie obił, nie naciągnął. Totalnie zerwał - wiem, bo widziałem jego USG (w sensie ścięgna).&lt;br /&gt;Po perypetiach związanych z umieszczaniem go w szpitalu, oraz odwołaniu wyjazdu na Ukrainę, udaliśmy się na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Binduga_%28le%C5%9Bnictwo%29"&gt;bindugę&lt;/a&gt;, w okolicach jeziora &lt;a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;amp;hl=pl&amp;amp;geocode=&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;t=h&amp;amp;layer=x&amp;amp;g=Mikasz%C3%B3wka,+Polska&amp;amp;ll=53.916674,23.395729&amp;amp;spn=0.077444,0.308647&amp;amp;z=12"&gt;Mikaszewo&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Dwie sprawy. Po pierwsze, chciałem podziękować Wszystkim Życzliwym :-). Po tym jak okazało się, że nie jedziemy za wschodnią granicę, WSZYSCY (literalnie wszyscy),  którymi rozmawiałem mówili... &lt;span style="font-style: italic;"&gt;może to i lepiej... Bóg tak chciał... itd. itp. &lt;/span&gt;Sic ! Nie będę tego komentował, ale przyznam się, że na Ukrainę pojadę, bo ten balon trzeba przebić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, na bindugę planowaliśmy udać się PO wyprawie... mieliśmy tam odpoczywać. Skoro odpadł wyjazd, pozostało wypoczywanie. Zatem, bez chwili zwłoki (śpiąc nienerwowo do godziny 12) udaliśmy się w augustowskie rejony, nucąc po drodze niezapomniany hit.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/RRfiddT5-aM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/RRfiddT5-aM&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dotarciu na miejsce, powitały nas komary. W ilości niewyobrażalnej. Teraz, z perspektywy miasta, wydaje mi się to już nie tak straszne i męczące. Jednak, przyznam się, że drugiego dnia chciałem po prostu wracać. Tyle było tych małych, wrednych, upartych stworzonek. I nie pomagał Off, Autan, Bros, Off dla Rodziny, spirale, ognisko. Nic. Było ich tak dużo, że siadały na tobie po prostu, jako wynik rachunku prawdopodobieństwa - musiały gdzieś wylądować. Jedynym skutecznym rozwiązaniem było siedzenie w długich spodniach i bluzie z kapturem (pozdro dla hip-hopowej braci). I jakoś dawało radę. Po drugie stworzonka atakowały falami, jakby gdzieś tam siedział komarzy Mao lub Hitler i wysyłał swoje ciężkozbrojne skrzydlate zastępy w celu wypicia krwi (dosłownie) wrogów. Udało mi się nawet wysnuć empiryczny wniosek - komary słabo widzą i nie atakują w nocy. A u nas było Ciemno (nie było prądu), jedyne co nas ogrzewało to ognisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX0lnuMqUI/AAAAAAAABOo/trYafVk6Ego/s1600-h/ognisko.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX0lnuMqUI/AAAAAAAABOo/trYafVk6Ego/s400/ognisko.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365463458236901698" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;HMMM. I jak tu przeżyć. I jak tu odpocząć ? Na szczęście (pod osłoną bluzy z kapturem, siedząc w oparach odstraszaczy na komary) rozpocząłem książkę W. Cejrowskiego, Rio Anaconda. Dzieło najwyższej klasy. Wyczytałem tam świętą zasadę krów - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ogon jest tylko jeden. &lt;/span&gt;Znaczy to mniej więcej tyle, że wszystkich problemów (komarów) nie da się rozwiązać. Wierzcie mi, próbowałem. Mordowałem je hurtowo. Ale mi z tego, żaden endlosung dla kwestii komarów nie wyszedł. A kolejne problemy były na horyzoncie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem drugi: WC. Hmmmm do kwadratu. Nie jestem brzydliwy i do lasu pójść mogę, z saperką. Ale ale, spróbujcie pójść do lasu, gdzie czekają na was miliony (i to nie jest przesada) małych stworzonek, które chcą wypić waszą krew.... bleeee. Zatem do lasu nie było co chodzić, aż tak odważny nie byłem. Na (nie?)szczęście na polu była kucana sławojka... i ona ratowała nas w "biedzie". Natomiast, wyjazd zmienił się w Tour De WC. Uwierzcie mi, znam większość toalet (wraz z cenami) w odległości 10 km od Mikaszewa :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz przyjemne rzeczy. Po raz pierwszy (i już wiem, że nieostatni) pływałem kajakiem. Było przecudnie. Oczywiście na początku były małe problemy w stylu - pływamy w kółko, kajak przeciekał i zaczął tonąć ... ale daliśmy sobie radę. Po pierwsze wymieniliśmy kajak. Po drugie zaczęliśmy współpracę przy wiosłowaniu. I dało radę ! Nawet, pod koniec dnia, ścigaliśmy się z bandą młodzieży ... i wygraliśmy. Okupując to strasznym bólem (tego samego dnia - ja, lub następnego - Agnieszka) mięśni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie z łódki wygląda tak. Coś czuję, że na kajakach się nie skończy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX3kLBRDsI/AAAAAAAABOw/aiV-h1J3FaY/s1600-h/kajak.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX3kLBRDsI/AAAAAAAABOw/aiV-h1J3FaY/s400/kajak.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365466731887267522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przefantastycznie. No i ta możliwość kierowania całym statkiem :-) he he.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, dalej było już standardowo. 3 x rowery. W tym raz 70km (jak widać nie wysilaliśmy się ale to przecież odpoczynek był). Znaleźliśmy natomiast pole tytoniu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX6cTay1xI/AAAAAAAABO4/DB4Ucr366lg/s1600-h/tytnon.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX6cTay1xI/AAAAAAAABO4/DB4Ucr366lg/s400/tytnon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365469895237752594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A w drodze powrotnej kapliczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX74K0cbcI/AAAAAAAABPA/ZqKf_M9Cwgk/s1600-h/jezus.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX74K0cbcI/AAAAAAAABPA/ZqKf_M9Cwgk/s400/jezus.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365471473477381570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Reasumując. Krótko, bo jeżeli ktoś woli dłużej to proszę o maila, wrócimy tam. Zjedziemy suwalszczyznę na rowerach (byliśmy w przerośli, czarnej hańczy i stańczykach - kilka lat temu). Teraz zaliczyliśmy część wigierskiego parku narodowego, Muły, kilka śluz... ale wiele przed nami. A numer R11, który odkryliśmy w trakcie jazdy, znajdzie się jeszcze nieraz na tym blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Więcej zdjęć &lt;a href="http://boat-people.pl/foto/binduga/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6290310108098807633?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6290310108098807633/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6290310108098807633' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6290310108098807633'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6290310108098807633'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/08/binduga.html' title='Binduga'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SnX0lnuMqUI/AAAAAAAABOo/trYafVk6Ego/s72-c/ognisko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7302971311882412165</id><published>2009-06-30T22:29:00.003+01:00</published><updated>2009-07-01T21:22:56.143+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gra'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ascii'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adom'/><title type='text'>Te lata, kiedy każda dupa chciała wyglądać jak Cher A typy nakładały nawet na jądra żel</title><content type='html'>a... gry wymagały więcej wyobraźni. Nie było grafiki 3d, wiiiiiilota, Kratosa i jego megabrutalnych akcji z patroszeniem bogu ducha winnych minotaurów jak krewetki w przydrożnym chińczyku. Starzeję się. Dlaczego ? Bo mówię &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Panie, drzewiej to było dobrze ....".&lt;/span&gt; Uważam, że kiedyś było fajniej czego przykładem jest proszę Państwa ADOM. Rozwijając skrót mamy Ancient Domains of Mystery. Wygląda to, to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SkuLO8ZY6cI/AAAAAAAABOI/Xz1xE7tiXsU/s1600-h/adom.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 248px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SkuLO8ZY6cI/AAAAAAAABOI/Xz1xE7tiXsU/s400/adom.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5353525670907013570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A więc tekstówka, dziejąca się w świecie epic fantasy. Co jak mniemam widać na załączonym obrazku - dla wszystkich niezaznajomionych, nasz bohater (literka @) znajduje się w wiosce krasnoludzkiej wykutej w skale.... (krasnoludy to "h").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać wyobraźnia jest nieodzowna. Jednak gdy już się wkręcimy to możliwości są niemal nieograniczone. Można rozwijać postać, czarować, uczyć się, trzeba jeść (sic!), można wspinać się w górach, można mieć psa, można zabić dowolną postać (ale wtedy lepiej unikać całej wioski ;), można kopać przedmioty i ciała (to już dla bardziej frekowatych), można zjeść ciało każdego wroga... i tak dalej i tym podobne. Jedyne czego nie można to saveo'ać ... śmierć jest definitywna. Oczywiście można skopiować plik postaci i go dograć po śmierci... Decyzja należy do Ciebie. Ja szczerze powiem, że jestem &lt;a href="http://www.adom.de/forums/showthread.php?s=661739582571d8c62e56f607547d80d3&amp;amp;t=17&amp;amp;page=2"&gt;save-scumem &lt;/a&gt;:-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Acha. Gra jest darmowa i do pobrania &lt;a href="http://adom.de"&gt;stąd&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7302971311882412165?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7302971311882412165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7302971311882412165' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7302971311882412165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7302971311882412165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/06/te-lata-kiedy-kazda-dupa-chciaa.html' title='Te lata, kiedy każda dupa chciała wyglądać jak Cher A typy nakładały nawet na jądra żel'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SkuLO8ZY6cI/AAAAAAAABOI/Xz1xE7tiXsU/s72-c/adom.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-8386078724613055068</id><published>2009-06-02T11:57:00.002+01:00</published><updated>2009-06-02T12:02:03.289+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='banner'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='onet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='display'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jedynka'/><title type='text'>Jak feniks z popiołów</title><content type='html'>Jak feniks popiołów, ten blog powstanie ku żywym, Kilka notek czeka na publikację, z wyjazdu rowerowego, flame-war z Mirkiem Połyniakiem itd. A na razie super szybka, prezentacja niefartownego wyświetlenia się bannera... na onecie. Zwracam uwagę na korelację, pomiędzy jedynką w wiadomościach a głównym motywem na bannerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SiUGmXUHOoI/AAAAAAAABFI/73ai-h41YbY/s1600-h/reklama.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 161px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SiUGmXUHOoI/AAAAAAAABFI/73ai-h41YbY/s400/reklama.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342683789108132482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-8386078724613055068?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/8386078724613055068/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=8386078724613055068' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8386078724613055068'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8386078724613055068'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/06/jak-feniks-z-popioow.html' title='Jak feniks z popiołów'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SiUGmXUHOoI/AAAAAAAABFI/73ai-h41YbY/s72-c/reklama.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2265165300154404604</id><published>2009-04-20T15:24:00.009+01:00</published><updated>2009-04-25T00:37:20.619+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lód'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fanstasyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dukaj'/><title type='text'>Lód. Mission Accomplished.</title><content type='html'>Odgrażałem się. Zaklinałem, że przeczytam i z dumą chciałem ogłosić, że udało mi się. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Przeczytałem Lód&lt;/span&gt;. Zanim wgłębimy się w meandry fabuły, warto przypomnieć sobie historię (na razie przez małe H) powstania Lodu. Jacek Dukaj planował napisanie krótkiego opowiadania. Powtarzam, krótkiego opowiadania... ale, zmieniał... przeprawiał i wyszło mu 1700 (sic!) znormalizowanych stron maszynopisu. Po wydrukowaniu, w twardej oprawie, mamy do przeczytania prawie 1100 stron. Niezłe wyzwanie, szczególnie dla czytaczy tramwajowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SeyGYKJHLnI/AAAAAAAABDI/3UXYGoVcFkE/s1600-h/Jacek-Dukaj---Lod+103221,1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 299px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SeyGYKJHLnI/AAAAAAAABDI/3UXYGoVcFkE/s400/Jacek-Dukaj---Lod+103221,1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5326780208870010482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy jednak do rozważań, czy warto ? Czytając opinie w głównych sklepach, wychodzi raczej, &lt;a href="http://merlin.pl/Lod_Jacek-Dukaj/browse/product/1,563042.html"&gt;że nie&lt;/a&gt;. Moje pierwsze wrażenie odnośnie tego dzieła było podobne. Czytałem Lód (z przerwami na ok. 10-12 książek) około pół roku. Pierwsze 183 strony... czytałem 4 miesiące. Następnie powiedziałem sobie, że albo teraz albo nigdy i męczyłem Lód. Dla niecierpliwych powiem tak... było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda pierwsze 400 stron (podróż głównego bohatera pociągiem oraz Warszawa) dłużą się niemiłosiernie, to klimat lodowego Irkucka odpłaca czekanie z nawiązką. Nie będę streszczał fabuły (za długa i pogmatwana) jednak mogę zdradzić, że dzieje się ona głównie w dwóch miejscach. Po pierwsze bohater dojeżdża na miejsce akcji (400 stron). Następnie jest w miejscu akcji (reszta). Pierwsza część dłuży się Dukajowi, z jednego względu - musi zbudować świat. Frakcje, postacie, wrogów, przyjaciół. INTRYGĘ. Następnie, już w zimnym Irkucku autor skrzętnie korzysta z wszystkich wprowadzonych postaci. Niby proste. Niby dzieje się tak zawsze, że strzelba powieszona na ścianie w pierwszym akcie, w trzecim musi wystrzelić. Jednak biorąc pod uwagę rozmach dzieła Dukaja,  można powiedzieć, że wystawia czytelników na nielichą próbę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem wracając z przydługiej dygresji, Lód jest wart przeczytania - po pierwsze dla oniryczno-lodowej atmosfery syberyjskiego miasta. Po drugie dla postaci (Tesla! Pocięgło ! Jelena ! Filipov ! sam Benedykt oraz mój idol Ziejcow), które jak zwykle są poniewierane przez autora. Rewelacyjne są również postacie drugoplanowe - głownie czynownicy, którzy kojarzą mi się z polskim ZUS/US :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla początkującyh dukajowców - nie jest to książka dla was. Zacznijcie od Innych Pieśni / Czarnych Oceanów / Xavrasa Wyżryna. Jeżeli nie czytaliście nic Dukaja, to będzie wam ciężko. Mogą nie pomóc nawet salonowe stwierdzenia, że Lód trzeba przeczytać :-). Dla zaawansowanych dukajowców - i tak pewnie przeczytaliście - jeżeli nie to mistrz po raz pierwszy może wystawić was na próbę. Jednak na koniec odzyskuję formę i już sobię ostrzę zęby na Córkę Łupieżcy (ostrzenie zębów polega na przeczytaniu Żambocha, Piekary, Pillipuka oraz Clarksona)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2265165300154404604?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2265165300154404604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2265165300154404604' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2265165300154404604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2265165300154404604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/04/lod-mission-accomplished.html' title='Lód. Mission Accomplished.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SeyGYKJHLnI/AAAAAAAABDI/3UXYGoVcFkE/s72-c/Jacek-Dukaj---Lod+103221,1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6396823349304441596</id><published>2009-03-31T15:07:00.005+01:00</published><updated>2009-03-31T15:29:46.750+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gmail'/><title type='text'>Is:unread</title><content type='html'>Długa przerwa. Ufffff. Tęskniliście ? No pewnie, że tak... Sądzę, że jeszcze dwa czy trzy dni bez posta i otrzymałbym masę maili (dwa albo trzy), o treści wyrażającej zaniepokojenie... co się ze mną dzieje ?!. Przecież tłumy czekają. Zatem jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SdIl1oCUs8I/AAAAAAAABDA/GgUC82sOAr0/s1600-h/miss+you.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 366px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SdIl1oCUs8I/AAAAAAAABDA/GgUC82sOAr0/s400/miss+you.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319355713088435138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co było przyczyną tak długiej nieobecności? Czyżbym zwątpił w sens pisania tego bloga ? Oczywiście, że nie... napotkałem na swojej drodze dwie rzeczy: pracę + przeprowadzkę. No i wreszcie przeczytałem Lód !!! (sic ! jes! rządzę!). Recenzja niedługo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszą  notkę po przerwie, szybka informacja. Dla użytkowników Gmaila (od razu przyznaję, że wygooglowana... ale nie pomnę po jakim query). Używając webmaila (&lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/2009/02/502-server-error-czyli-kryzys-wedlug-Google.html"&gt;który czasem pada&lt;/a&gt;) zacząłem napotykać problem nieprzeczytanej poczty. Szukałem możliwości wyfiltrowania ... i oznaczeniu "spamowych" maili jako przeczytanych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jest taka możliwość: wpisujemy w wyszukiwarkę gmailową "&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;is:undread&lt;/span&gt;".  Voila. Z resztą sobie musicie poradzić sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SdIlw9vMKYI/AAAAAAAABC4/4EaI0VlDgsk/s1600-h/isunread.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 128px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SdIlw9vMKYI/AAAAAAAABC4/4EaI0VlDgsk/s400/isunread.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5319355633014417794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6396823349304441596?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6396823349304441596/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6396823349304441596' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6396823349304441596'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6396823349304441596'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/03/isunread.html' title='Is:unread'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SdIl1oCUs8I/AAAAAAAABDA/GgUC82sOAr0/s72-c/miss+you.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4239295378846612581</id><published>2009-02-27T20:26:00.006+01:00</published><updated>2009-02-27T23:24:23.431+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google trends'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='don&apos;t be evil'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Google.com i Youtube niedostępne na Google Trends</title><content type='html'>Dokładnie tak jak w tytule... nie mogłem uwierzyć (&lt;a href="http://www.techcrunch.com/2008/06/21/google-trends-for-websites-rocks-unless-you-want-data-on-google/"&gt;chociaż inni już o tym pisali&lt;/a&gt;), że próbując sprawdzić wielkość ruchu na youtube oraz innych serwisach google, za pomocą Google Trends. Oto co zobaczyłem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SahnklVPrCI/AAAAAAAABCU/63MMv87AnCA/s1600-h/trends.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 252px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SahnklVPrCI/AAAAAAAABCU/63MMv87AnCA/s400/trends.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5307606039050300450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;br /&gt;Żadnych danych ?!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to ma się do &lt;a href="http://www.google.com/corporate/"&gt;misji Google&lt;/a&gt;, która stanowi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się one powszechnie dostępne i użyteczne&lt;/blockquote&gt;to naprawdę, nie wiem. Nie chcę robić flameów... ale don't be evil ? Dzielą się moim danymi i porządkują informacje ale rzeczy o sobie nie ujawniają? (może nie doczytałem oficjalnego wyjaśnienia... ale na pierwszy rzut oka wygląda to słabo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego część serwisów nie jest dodana do Google Trends:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;10. Are all websites included?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No. Not all websites are included in Trends for Websites. The following types of websites may not appear in the tool:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; * Websites with low traffic volume below our threshold&lt;br /&gt; * Websites that don't wish to be indexed by Google and have indicated their preference through a robots.txt exclusion file&lt;br /&gt; * Websites that don't adhere to our Quality Guidelines&lt;br /&gt; * Other websites for miscellaneous reasons&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że ten ostatni punkt :-). Tzw. furtka...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4239295378846612581?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4239295378846612581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4239295378846612581' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4239295378846612581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4239295378846612581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/googlecom-i-youtube-niedostepne-na.html' title='Google.com i Youtube niedostępne na Google Trends'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SahnklVPrCI/AAAAAAAABCU/63MMv87AnCA/s72-c/trends.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5706433481306376096</id><published>2009-02-22T10:13:00.012+01:00</published><updated>2009-02-22T16:34:40.604+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ses'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='londyn'/><title type='text'>Back from SES</title><content type='html'>Kolejna notka. Bo jak mawia Dominik Kaznowski - bloga trzeba karmić. Zaznaczam, że notka nie będzie merytoryczna, o najnowszych trendach w SEM'ie. Jeżeli chodzi o relację na "gorąco" to polecam &lt;a href="http://www.sprawnymarketing.pl/artykuly/search-engine-strategies-w-londynie-dzien-3/"&gt;wpisy Bartka Berlińskiego&lt;/a&gt;,  dostępne na Sprawnymarketing.pl. Mertytorycznie postaramy się odnieść do SES na blogu firmowym (mam nadzieję, że nie tylko ja bo do Londynu wybraliśmy się silną ekipą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE5Ib3tAfI/AAAAAAAABBc/jfjG--wYEvU/s1600-h/centrum.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE5Ib3tAfI/AAAAAAAABBc/jfjG--wYEvU/s400/centrum.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305584653102285298" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miny nie zawsze były najszczęśliwsze, ale nie dajmy się zmylić pozorom. Wszyscy byli w miarę zadowoleni i uśmiechnięci :-). Szczególnie w trakcie przerw. Zanim jednak dotarliśmy do Londynu, udało się nam przeżyć przygodę... w samolocie jechali z nami ludzie, którzy wyglądali na terrorystów. To znaczy bawili się komórką, którą dość mocno chowali przed innymi ludźmi. Zdenerwowani pasażerowie, przeszli się to stewardessy ... i było przez chwilę dość nerwowo. Później panowie, jak mniemam, skonstatowali, że porwanie samolotu z Polakami nie byłoby zbyt rozsądne. Bo może, jako państwo nie mamy gigantycznej armii ale jako naród potrafimy być pamiętliwi (dowodów proszę poszukać w Historii).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do samego pobytu to, byliśmy na tyle naładowani, że udało się nam wyjść wieczorem na nocne zwiedzanie Londynu. Poniżej widoczne są dowody w postaci zdjęć. Poniżej Big Ben.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaEbjRsDPGI/AAAAAAAABBU/GypQRq64Oak/s1600-h/london.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaEbjRsDPGI/AAAAAAAABBU/GypQRq64Oak/s400/london.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305552128876690530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I drugie zdjęcie, pokazujące bok Opactwa Westminsterskiego. Niestety nie można było już wejść za barierkę. A szkoda :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE-c7eK-7I/AAAAAAAABBs/iTcEwcB1050/s1600-h/westminsterabbey.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 371px; height: 278px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE-c7eK-7I/AAAAAAAABBs/iTcEwcB1050/s400/westminsterabbey.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305590502740655026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy technicznych to doszedłem jak robi się rozmazane zdjęcia (małe ISO + długi czas naświetlania + maksymalna przesłona + statyw). Oto efekt (może brak ciekawej kompozycji, ale to jak mniemam przyjdzie z czasem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE-8nfQf4I/AAAAAAAABB0/gQv9BRtX2ic/s1600-h/swiatlamiasta.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE-8nfQf4I/AAAAAAAABB0/gQv9BRtX2ic/s400/swiatlamiasta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305591047132315522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o samą konferencję, to największym szokiem były osoby prezentujące. I nie chodzi tutaj o wiedzę.  Chodzi tutaj o kwestię wieku :-) i płci. Generalnie na polskim rynku SEM mamy do czynienia (mówię tutaj o ekspertach etc.) z mocno zmaskulinizowanym światem. A tutaj, patrzę i widzę panią.... niemłodą, która mówi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaFvjj-0kPI/AAAAAAAABB8/psTaJDFOcZo/s1600-h/panel.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaFvjj-0kPI/AAAAAAAABB8/psTaJDFOcZo/s400/panel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305644492763992306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;W 1995 roku, gdy optymalizowałam stronę... &lt;/blockquote&gt;Hmmmm. Ja w 1995 roku byłem w szkole podstawowej ! Podobnie mieli inni uczestnicy wykładów - też byli momentami zdziwieni, jeżeli chodzi o prowadzących. Co nie znaczy, że prezentujący mówili słabe rzeczy. O nieeee.... po prostu odbiegali od wyobrażenia o ekspercie SEM :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam czas pobytu w Londynie, był dla nas bardzo intensywny... Wszyscy byli zmęczeni, ale mam nadzieję, że zadowoleni. Miejmy nadzieję, że uda się nam tam dojechać w przyszłym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaFwSCGlEwI/AAAAAAAABCE/ChDiGbNjyR4/s1600-h/zmeczenie.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaFwSCGlEwI/AAAAAAAABCE/ChDiGbNjyR4/s400/zmeczenie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305645291123577602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5706433481306376096?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5706433481306376096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5706433481306376096' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5706433481306376096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5706433481306376096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/back-from-ses.html' title='Back from SES'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SaE5Ib3tAfI/AAAAAAAABBc/jfjG--wYEvU/s72-c/centrum.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2834862647357999393</id><published>2009-02-15T23:25:00.005+01:00</published><updated>2009-02-15T23:50:59.639+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sem'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ses'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paid search'/><title type='text'>W drodze na SES :-)</title><content type='html'>Notka szybka. Jako, ze czasu mało, a dziś przed meczem gwiazd warto abym zrobił. Zatem tylko informacyjnie, dla wszystkich fanów domagających się informacji, piszę: jadę na SES :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZicPJf9E_I/AAAAAAAABA0/W_RrYDsoEkg/s1600-h/ses.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 280px; height: 95px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZicPJf9E_I/AAAAAAAABA0/W_RrYDsoEkg/s400/ses.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5303160345290675186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę się boję. Brytyjczycy nie radzą sobie z zimą. Wystarczy 20 centymetrów śniegu i już nic nie działa. Poza tym, podobno jest tam kryzys a nasza ekipa będzie z Polski... jak wiadomo, wszyscy przybysze ze wschodniej europy zabierają rdzennym mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa miejsca pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nic. Mam nadzieję, że jakoś niezauważeni przemkniemy w tłumie i damy radę. Oficjalne relacje zamieszczę na blogu firmowym. Nieoficjalne relacje postaram się dodać na niniejszymy. I bez puenty kończę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Może po powrocie, uda mi się skrobnąć felieton wzorowany na niedoścignionym J. Clarksonie. Będę pilnie obserwował !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2834862647357999393?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2834862647357999393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2834862647357999393' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2834862647357999393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2834862647357999393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/w-drodze-na-ses.html' title='W drodze na SES :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZicPJf9E_I/AAAAAAAABA0/W_RrYDsoEkg/s72-c/ses.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-543628977022369728</id><published>2009-02-06T16:38:00.002+01:00</published><updated>2009-02-07T20:25:08.602+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='groove'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='office'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='microsoft'/><title type='text'>Microsoft Groove</title><content type='html'>Chciałem przeprosić wszystkich fanów/fanki za nieobecność w odmętach światowego Internetu. Ostatnio pochłaniała mnie inna pasja - praca. Powiem szczerze nie ma nic bardziej orzeźwiającego od siedzenia nad prezentacją do 1 nad ranem... oby w dobrym towarzystwie. Wtedy człowiek zaczyna czuć, że warto jednak odpocząć oraz że są inne ważne rzeczy ... na przykład sen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nie pozwólmy maluczkim i nieistotnym problemom takim jak sen, odpocznek czy samopoczucie na odwrócenie naszej uwagi od rzeczy najważniejszej dla każdego młodego karierowicza. Chodzi mi tutaj o pracę.... jednak aby zrobić wielki krok w swojej karierze, nawet najtwardszy zdobywca korporacyjnych szczytów musi zniżyć się niekiedy do rzeczy tak mało istotnej jak ... praca grupowa [uwaga dla tych, co jeszcze się nie zorienowali poprzednie dwa akapity nasycone były niesamowitą ironią... !]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca grupowa jest czymś, co ludzie stosują od wieków. My Polacy, mamy w niej niezłe osiągnięcia. Na przykład w 1410 roku, grupowo rozgromiliśmy Krzyżaków pod Grunwaldem. W 1620 polskie okręty, pod dowództwem Arenda Dickmana rozgromiły szwedzką flotę pod Oliwą. W każdym z tych przypadków (jak i wielu innych) wymagana jest praca drużynowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYRx24DKIDI/AAAAAAAAA_c/eStcpq-Tcbc/s1600-h/viking_battle_for_asgard_01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 225px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYRx24DKIDI/AAAAAAAAA_c/eStcpq-Tcbc/s400/viking_battle_for_asgard_01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5297484249267052594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To jest bardzo istotne. Jednoosobowe zespoły zdarzają się jedynie w filmach - na przykład John Rambo był w stanie zniszczyć rosyjski oddział w pojedynkę. Zatem o ile nie jesteś nieziemsko uzdolnionym komandosem możesz czytać dalej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O co chodzi? Proste. Będę chwalił.... Microstoft ! I do tego nie będę chwalił Google. Czy to jest  możliwe?! Tak. Niedawno wpadł mi w ręce (i na dysk ;-), program będący częścią pakietu Office - Microsoft Groove. W języku programistów jest to aplikacja służaca do współdzielenia plików.... Idąc dalej, zakładam, że nie noisz swetra oraz obce są ci twierdzenia takie jak SVN czy CVS. Jeżeli tak, to jesteś potencjalnym użytkownikiem Groove.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego? Proste... jest to program dzięki którem możesz dzielić się plikami z innymi współpracownikami (pamiętasz ? pisałem, że czasem trzeba pracować w grupie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYy4OQE4zPI/AAAAAAAAA_w/HN2u5AtiOu4/s1600-h/Groove.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYy4OQE4zPI/AAAAAAAAA_w/HN2u5AtiOu4/s400/Groove.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299813416481377522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Groove umożliwia taką współpracę. Słyszę jednak niedowiarków... "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;przecież mamy dyski sieciowe !".&lt;/span&gt; I to jest prawda, dyski sieciowe są szybsze. Istnieją też e-maile. Jednak groove nie jest produktem skierowanym (moim zdaniem) do organizacji. Jest to produkt pozwalający na współdziałanie jednostkom, które nie należą do tej samej firmy/korporacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to działa?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wersji i funkcjonalności testowanej przeze mnie potrzebowaliśmy programu, który zjamie się pilnowaniem przesyłania/odświeżania pików, na których pracujemy. I Groove robi dokładnie to. Załóżmy, że tworzysz na przykład plan prezentacji, którą musi zobaczyć klient oraz zaakceptować prawnik a na koniec twój szef. Dodajesz wszystkich do projektu, robisz jeden plik.... i on sam wysyła się do wszystkich. Ale magia rozpoczyna się dalej !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYy5lqlGdFI/AAAAAAAAA_4/TwbqzuI2B_k/s1600-h/rabit.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 201px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYy5lqlGdFI/AAAAAAAAA_4/TwbqzuI2B_k/s400/rabit.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5299814918244430930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Załóżmy, że klient chce ci dosłać zdjęcia oraz dodatkowe materiały... wrzuca to w workspace groove i wszyscy zainteresowani mają pliki. Twoim zadaniem jest jedynie komunikacja (co jest TRUDNE i wymaga skupienia) ... a uciążliwe rzeczy takie jak załączniki pozostają na głowie aplikacji. Genialne :-). W tej konkretnej sytuacji oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Program ma swoje wady... jednak, czasem działa wolno. Nie można (albo jak nie umiem) sprawdzić stausu synchronizacji z innymi użytkownikami. Ostanią wadą jest fakt, że Groove jest częścią pakietu Office, podczas gdy, moim zdaniem powinien być częscią Windows...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niemniej jendak, jeżeli macie projekt, gdzie chcecie dzielić się plikami i nie wyklikiwać aplikacji webowych typu sharepoint czy Google Docs, zaopatrzcie się w Groove.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Można zapraszać swoje komputery... zatem groove może służyć w wielu miejscach&lt;br /&gt;P.P.S. Napisałem pean na temat microsoftu.... nie wierzę&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-543628977022369728?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/543628977022369728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=543628977022369728' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/543628977022369728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/543628977022369728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/02/microsoft-groove.html' title='Microsoft Groove'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SYRx24DKIDI/AAAAAAAAA_c/eStcpq-Tcbc/s72-c/viking_battle_for_asgard_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1903491664971174562</id><published>2009-01-11T10:03:00.001+01:00</published><updated>2009-01-11T14:28:28.931+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='presentation zen'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka prezentacji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='garr reynolds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='handouty'/><title type='text'>Handouts Can Make You Free ?</title><content type='html'>W ostatnich rozmowach z szanownymi czytelnikami tego bloga (witamy Tadka, BTW polecam Tadkowego bloga o pobycie w &lt;a href="http://rok-w-singapurze.blogspot.com/"&gt;Singapurze&lt;/a&gt;) dowiedziałem się, że piszę przydługie wstępy. Zastanawiałem się nad tym przez chwilę i doszedłem do wniosku, że nie oddam ekstatycznej przyjemności generowania sążnistych wywodów w imię informatywności. Znakiem rozpoznawalnym tego bloga będzie używanie słów, które składają się więcej niż z dwóch sylab - na przykład słowo "dupa" nie będzie lewarem, który podnosi moją popularność w odmętach internetowego oceanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jednak (chcę was zaskakiwać) długiego wstępu nie będzie. Już teraz wyjawię, że będę mówił o prezentacjach. Skąd wziął się temat tej notki ? Już wyjaśniam - miałem, przed końcem zeszłego roku, przyjemność przeczytać książkę Garra Reynolds'a - &lt;a href="http://www.presentationzen.com/"&gt;Presentation Zen&lt;/a&gt;. Wcześniej miałem przyjemność &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/05/uniwersytet-internetowy.html"&gt;pokazać jego wykład&lt;/a&gt; na moim blogu. Jednak tutaj nie będę zabawiał się w recenzenta, choć książka jest fantastyczna i warta każdej złotówki / dolara.  W tej notce będę się rozwodził na temat dodawania "handoutów" do prezentacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.presentationzen.com/"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 155px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnVbkmfjiI/AAAAAAAAA80/LIcHeSeNr1Y/s400/pz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289993906981670434" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawialiście się kiedyś dlaczego tak ciężko wdrożyć dobre pomysły. Dlaczego większość poradników mówiących o podniesieniu swojej wartości jako manager / specjalista / pomocnik gościa, który grabi liście przed firmą, zawierają &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;dobre pomysły, &lt;/span&gt;które nic de facto nie dają. Jeżeli byłoby inaczej, to za &lt;a href="http://merlin.pl/Zorganizowany-menedzer-Koniec-z-odkladaniem-spraw-na-pozniej_Ken-Blanchard-Steve-Gottry/browse/product/1,476271.html"&gt;29 PLN&lt;/a&gt;, można by zostać "dobrym managerem". Przecież wszystko, co jest tam zapisane jest prawdą i pozwala na poprawę skuteczności ! A zorganizowanych managerów jest, powiedzmy eufemistycznie niewystarczająca liczba. Jak to się dzieje ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre pomysły z definicji posiadają nimb (trudne słówko - &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nimb"&gt;klik&lt;/a&gt;) nowości (przynajmniej w naszym życiu). Nowości natomiast implikują wysiłek. Zatem o ile mamy nie mamy fuckupu, nowe pomysły raczej nie zostaną wdrożone. Wprowadzenie nowej rutyny wymaga myślenia. A jak wiadomo nie od dziś, myślenie jest męczące :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnmMO1RmSI/AAAAAAAAA9E/NV53uzRd-P4/s1600-h/exhausted.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 293px; height: 194px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnmMO1RmSI/AAAAAAAAA9E/NV53uzRd-P4/s400/exhausted.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290012335137724706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle w moje poczynania wdarła się karkołomna dygresja a czytelnicy nie mają dużo czasu. Zatem wracam do sedna. Mam dwa pytania ? Czy tworzyliście ostatnio jakąś prezentację? Czy braliście udział, jako słuchacz, w prezentacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja na obydwa pytania odpowiadam twierdząco. Nie wytykając palcem, bo nie o to tutaj chodzi, największym problemem było dla mnie coś, co w swojej książce Garr Reynolds nazwał "Śmierć od PowerPointa (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ang. Death by PowerPoint&lt;/span&gt;). Spokojnie, aplikacja Microsoftu  nie ma ukrytego przycisku, który pozwala na skuteczną i natychmiastową likwidację słuchaczy. Problem leży gdzie indziej. Problemem jesteśmy my sami. Problem polega na tym, że większość prezentacji opiera się na punktach - na zasadzie 5 punktów na slajd i tak na przykład 80 razy. Często jest też tak, że prezentujący po prostu czyta punkty ze slajdu. Co w kontekście faktu, że nie potrafimy czytać i słuchać jednocześnie powoduje, że musimy wybierać :-). Taki stan prowadzi do nieefektywnych prezentacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie tak dawno temu byłem uczestnikiem takiej prezentacji - udało mi się zachować skupienie na slajdach przez jakieś 3 minuty. Później skupiłem się na mówiącym, nie patrząc na slajdy. I jaki tutaj problem zapyta ktoś ? Ano, po co było robić te slajdy ? Skoro i tak nikt ich nie "przyswaja" ? Slajdy nie wzmacniały tego co mówił prezentujący. Były ściągą dla NIEGO a nie pomocą dla NAS słuchaczy (jakby nie można było sobie napisać punktów na kartce i nie marnować prądu na odpalanie komputera z projektorem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnn5R72fwI/AAAAAAAAA9M/gXxtRRCeaOc/s1600-h/slajd.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnn5R72fwI/AAAAAAAAA9M/gXxtRRCeaOc/s400/slajd.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290014208576356098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ok. Zatem nie robimy punktów :-) (bulletów). Jednak co się dzieje gdy musimy przedstawić bardziej skomplikowany problem. Na przykład proces działania fabryki lub bilans przedsiębiorstwa (mnóstwo tabelarycznych danych) ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często kończy się to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnpc6-mPUI/AAAAAAAAA9U/wU4noBDEIOo/s1600-h/prezentacje.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 311px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnpc6-mPUI/AAAAAAAAA9U/wU4noBDEIOo/s400/prezentacje.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290015920400776514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;lub tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnr1OPsl9I/AAAAAAAAA9c/EIPd2s3XzmM/s1600-h/bilans.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnr1OPsl9I/AAAAAAAAA9c/EIPd2s3XzmM/s400/bilans.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290018536912885714" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymaga to wielkich umiejętności (niemalże boskich) aby przestawić skutecznie takie informacje i nie zanudzić słuchających na śmierć. Czy zatem jesteśmy zgubieni, czy już nikt nam nie pomoże ? Ależ oczywiście, jest rozwiązanie, które jest o wiele prostsze niż nam się wydaje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WYKORZYSTUJMY HANDOUTY !&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytując za słownikiem języka polskiego - &lt;a href="http://www.sjp.pl/co/handout"&gt;handout &lt;/a&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;to pomocniczy materiał rozdawany uczestnikom wykładu, zawierający pewne elementy wygłaszanego referatu&lt;/span&gt;. Zanim przejdziemy do rozważania na temat ich użyteczności, muszę się do czegoś przyznać. Ja sam bardzo rzadko robię prezentacje, które zawierają handouty. Jednak po przeczytaniu Presentation Zen, wiem że jestem grzesznikiem prezentacyjnym. Doprowadziło to do mojego nawrócenia i jak każdy neofita chciałbym jeszcze raz wykrzyczeć swoje wyznanie wiary:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WYKORZYSTUJMY HANDOUTY !&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego? To jest proste. PowerPoint to jedno narzędzie - na przykład młotek. Word to inne - śrubokręt, a Excela możemy przyrównać do piły. Każde dziecko wie, że przykręcanie śruby młotkiem może mieć zgubne konsekwencje. Tak samo PowerPoint użyty do prezentacji bilansu zadziała w stopniu, oględnie mówiąc, niewystarczającym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnv8vMbsBI/AAAAAAAAA9k/I3IZyGH1Sts/s1600-h/hammer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 162px; height: 120px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnv8vMbsBI/AAAAAAAAA9k/I3IZyGH1Sts/s400/hammer.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5290023064063160338" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego jednak dzieje się tak, że prezentacje są drukowane i rozdawane w formie handoutów dla widowni ? To proste. Zwykle rzeczone prezentacje są kończone dzień przed, o 2:32 w nocy i nikomu się nie chce myśleć o robieniu materiałów dodatkowych. Skoro brak nam czasu, to cytując jedną z wielu osób, z którymi na ten temat rozmawiałęm:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"...jak zostawimy klientowi prezentację to musi on na podstawie obrazków w powerpoint'cie, być sam w stanie odtworzyć to co mówiliśmy."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takim razie pytam się - po co w ogóle prezentowaliśmy? Nie lepiej było wysłać plik do klienta, niech sobie przeczyta i sam nas wybierze ? No i tutaj jednak odzywają się głosy sprzeciwu - przecież MUSIMY prezentować, aby POKAZAĆ się przed klientem, co by nas wybrał. Zatem wniosek jest prosty - TO my przekazujemy ideę a prezentacja (slajdy) mają tylko pomóc. Same slajdy (bez prezentującego) mają prawo być BEZWARTOŚCIOWE. Natomiast handout już nie - służy właśnie temu aby był fizycznym dowodem naszej prezentacji, zawierając dowolnie skomplikowane dane lub tezy, których nie mogliśmy przekazać w trakcie prezentacji (np. z braku czasu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek jest prosty. Aby przygotować skuteczną prezentację potrzebujemy trzech składników:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. prezentującego&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. prezentacji (choć nie zawsze - Napoleon nie używał PowerPointa)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. handoutu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i to tyle. Bez większej filozofii. Wiem, natomiast jak trudne będzie dodanie punktu trzeciego... jest to przecież nowa rzecz. A nowe rzeczy wymagają myślenia, które jest .... ? Męczące (brawo!). Niemniej jednak trzymam za was i siebie kciuki :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeżeli chcecie wiedzieć więcej o prezentacjach, przeczytajcie Presentation Zen. Do czego was serdecznie namawiam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Książka Lód, J. Dukaj (idzie jak lód z nosa ?) oraz Webanalytics, Hour a Day, Avinash Kaushik&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-1903491664971174562?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1903491664971174562/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=1903491664971174562' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1903491664971174562'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1903491664971174562'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/01/handouts-can-make-you-free.html' title='Handouts Can Make You Free ?'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWnVbkmfjiI/AAAAAAAAA80/LIcHeSeNr1Y/s72-c/pz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7573694978801316289</id><published>2009-01-02T14:45:00.016+01:00</published><updated>2009-01-04T17:01:52.944+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mobile'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>2009</title><content type='html'>Skoro blogi są jak rekiny i muszą być w nieustannym ruchu, pomyślałem sobie, że warto by rozpocząć rok od przełomowego wpisu. Czegoś tak dobrego, że pozytywna energia poniesie mnie przez cały rok. Zastanawiałem się co może być tak dobre aby zaskoczyć moich wysublimowanych czytelników (witamy Tatę, a więc nas już tutaj jedenastka)? Jednak, w posylwestrowej rzeczywistości, gargantuiczna pustka wypełniała moją głowę. Przez chwilę miałem nawet pomysł, aby moja przełomowa notka opisywała "nowe" wyświetlanie reklamy w mapy.google.pl. Na rzeczoną zmianę w wyświetlaniu natknąłem się na podczas poszukiwania lokalizacji sklepu Cytadela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWCW0o9TywI/AAAAAAAAA70/KT6FcoSYEe4/s1600-h/tuszetonery.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 159px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWCW0o9TywI/AAAAAAAAA70/KT6FcoSYEe4/s400/tuszetonery.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287391793624894210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa reklama została zaznaczona czerwonym prostokątem. Jest to ciekawe, ale zadałem sobie pytanie - jakie wnioski to przynosi. I doszedłem do faktu, że żadne :-). Pomyślałem sobie... ha ! ten news nie zaprowadzi cie na ekstatyczne wyżyny polskiej blogosfery. Nie przebijesz się jednym, zmyślnym uderzeniem taktycznym, na poziom, gdzie zasiada śmietanka polskich bloggerów. Musiałem szukać gdzie indziej. Po krótkim acz głębokim, mniej więcej 3 sekundowym namyśle doszedłem do wniosku że zabawie się w Eksperta. Będę przepowiadał przyszłość. Nie na podstawie wnętrzności zamordowanej gęsi, jako, że takowej nie miałem pod ręką w trakcie tworzenia tego wpisu. Skupię się na swojej wiedzy i postaram się stworzyć spójną wizję rzeczywistości, jakiej możemy oczekiwać w 2009. Inne, (nie)mniej ciekawe ;-) opinie można znaleźć &lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/2008/12/Pomysly-na-rok-2009.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Dodam jedynie że chodzi tutaj o Internet. Oczywiście, tak jak każdy Polak, mógłbym przewidzieć wyniki polskiej reprezentacji, wypowiedzieć się na temat przyszłości polskich stoczni oraz rozprawiać nad wyceną ceny proponowanej przez NFZ za punkt... jednak pozostawię to wszystkim innym, czyli dziennikarzom, politykom a także każdemu z Polaków. Przecież nie od dziś wiadomo, że każdy z nas jest w rzeczywistości potencjalnym trenerem reprezentacji, premierem albo  ma zadatki, co najmniej, na ministra zdrowia :-). Ja pozostanę, przy i tak dla mnie trudnej dziedzinie, jaką jest Internet, a w szczególności marketing internetowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2009&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWCzFbc0zXI/AAAAAAAAA78/XeP6RJ6zDvY/s1600-h/neyear.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 336px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWCzFbc0zXI/AAAAAAAAA78/XeP6RJ6zDvY/s400/neyear.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287422868382338418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj chciałbym dokonać małej pauzy, i zwrócić uwagę szanownych słuchaczy na fakt, że nie będę w stanie przewidzieć wszystkich zmian na polskim rynku. Ponadto, moje prognozy nie opierają się na żadnych badaniach. Mało tego, są wyssane z mojej głowy, a to co w środku siedzi mógłbym przyrównać do... szczoteczki do zębów. Jej użycie jest korzystne jedynie dla jej właściciela. Zatem podkreślam, nie będę ponosił odpowiedzialności za decyzje biznesowe, które zostaną niewątpliwie podjęte przez czytającą tego bloga rzeszę bankowców/VC/business angels.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdźmy zatem do rzeczy. Z milionów niewątpliwych i stuprocentowych, które już zostały zaprezentowane gdzie indziej,  wniosków -  wybrałem jeden. Mianowicie, chodzi o fakt, że rok 2009, będzie rokiem video w reklamie. Jest to dość ogólne przekonanie popierane, moim zdaniem, przez dwie partie. Po pierwsze wydawcy w formatach video widzą możliwość przedłużenia najlepiej monetyzującego ruch modelu rozliczeń CPM. Drugą grupą są stare media, widzące (to może być duży przestrzał, ale co tam, to mój blog) w video w Internecie przedłużenie koncepcji GRP's i stosowania sprawdzonych modeli kampanii. Może doczekamy się kampanii, która będzie emitowałą to samo video na każdym z portali, w czasie porannej kawy ? Pożyjemy, zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem postawienie wniosku, że video będzie koniem pociągowym reklamy internetowej, jest słuszne. Jednak dla mnie jest to teza, zbyt bezpieczna. Postawię inną. Ten rok, będzie rokiem mobile. Już słyszę krytyków. Rok w rok (od kilku lat?) mówi się, że &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WŁAŚNIE &lt;/span&gt;ten rok, będzie rokiem mobile :-). I co? Nie dzieje się tak. Ponadto, spotykam się z tezą, że nie będzie "mobilnej" wersji naszej klasy. Nie będzie wielkiego muuuu, a internet mobilny będzie niepostrzerzenie (i boleśnie) wchodził do naszego życia. Poza tym, dla krytyków mobile jest trudnz a video nie :-). Dodatkowo video jest sexy a mobile nie. Więc my pozostaniemy przy video mówią krytycy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwolę sobie nie zgodzić się z tą tezą. W 2009 roku będzie WIELKIE MUUUUU, jeżeli chodzi o mobilny internet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDKbypt18I/AAAAAAAAA8U/SqWF72JChjA/s1600-h/big+moo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 284px; height: 312px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDKbypt18I/AAAAAAAAA8U/SqWF72JChjA/s400/big+moo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287448541334984642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;DLACZEGO MOBILNY INTERNET BĘDZIE RZĄDZIŁ W 2009 ?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kilku powodów. Pierwszym problemem, jeżeli chodzi o mobilny net jest świadomość. W moich rozmowach (tzw. testach korytarzowo-samochodowych) ze znajomymi, wśród których występuje (jak mniemam) nadreprezentacja telefonów z internetem, doszedłem do kilku wniosków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDCF7BkP5I/AAAAAAAAA8E/MkUMdFGX-ts/s1600-h/small.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 267px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDCF7BkP5I/AAAAAAAAA8E/MkUMdFGX-ts/s400/small.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287439369532358546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Teza: &lt;/span&gt;Użytkownicy nie wiedzą, że mają dostępny Internet w telefonie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obserwacja / wniosek:&lt;/span&gt; Zdziwienie faktem, że mają internet w ich "starej" Nokii :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Teza&lt;/span&gt;: Internet w komórce, musi być bardzo drogi, rozliczany za czas połączenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obserwacja / wniosek:&lt;/span&gt; Po stwierdzeniu, że połączenie jest rozliczane za dane, a nie za czas "rozmowy", widoczne jest duże uspokojenie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Teza: &lt;/span&gt;Brak znajomości możliwości telefonu oraz potencjału wykorzystania mobilnego Internetu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Obserwacja / wniosek:&lt;/span&gt; Kluczową sprawą tutaj, jest sprawa braku bodźca, który powodowałby  próbę rozwiązania powyższych problemów i naukę możliwości telefonu.  Ale o co chodzi? Posłużę się przykładem - potrzebowaliśmy znaleźć informację, przed sylwestrem, gdzie znajduje się pewien klub. Ja jako, że nie wziąłem ze sobą telefonu, nie mogłem rozwiązać tego problemu. Natomiast naturalną reakcją kolegi był... telefon do osoby, która mogła być potencjalnie w domu i sprawdzić adres klubu w Google ! Nie było naturalnego odruchu (naturalny odruch odpalenia google, czy to nie straszne?) odpalenia mobilnego google i wyszukania potrzebnej informacji. Jednak, po chwili rozmowy, z pomocą telefonu odnaleźliśmy stronę klubu i sprawdziliśmy dojazd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TERMINAL&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugim kluczowym aspektem, który powstrzymuje rozwój mobilnego internetu jest terminal. I znów przykład. Nie tak dawno jak wczoraj, prosiłem Agnieszkę, aby weszła na stronę Kinoteki aby zobaczyć "co jest grane". I nie było problemem odpalenie przeglądarki, problemem było wpisanie adresu. Napisanie z palca "kinoteka.pl" (nokia e65) okazuje się bardzo męczące dla piszącej SMS'y ?! Jednak, tutaj górę bierze wyuczone poczucie wygody z duże klawiatury i "duży" Internet. I nijak miało się tutaj moje tłumaczenie, że tyle samo albo więcej wysiłku kosztuje ją napisanie SMS'a. Po prostu musiałem zrobić to sam :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Problem terminala został skutecznie rozwiązany marketingiem iPhone. Moim zdaniem, największą "zasługą" telefonu jest promocja mobilnego internetu. W odpowiedzi na iPhone, inne firmy muszą (nokia, where are thou?) postawić na "online'yzację" telefonów. SMS czy Gry Java już nie wystarczają. Teraz Internet / Mail / Kalendarz etc. są istotne. I to widać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDM3PnVOxI/AAAAAAAAA8c/H1WSFWjXtxI/s1600-h/apple.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 203px; height: 236px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDM3PnVOxI/AAAAAAAAA8c/H1WSFWjXtxI/s400/apple.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287451211989334802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Natomiast problem Agnieszki (komfort korzystania) będzie poprawiony przez jedno z rozwiązań programowych - przykład od Google :-) (nie testowałem tego, ale wydaje się być bardzo ciekawe).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15.3333px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-014665173795077813 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/y3z7Tw1K17A&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15.3333px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-014665173795077813 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/y3z7Tw1K17A&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/y3z7Tw1K17A&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/y3z7Tw1K17A&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ZBAWCA :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnajdźmy się w sytuacji. Dotąd głównie biadoliłem i mówiłem co jest problemem. Zatem mamy problem użytkowników, który sam powoli wymiera, po tym jak coraz więcej osób zadaje sobie trud skorzystania z mobilnej sieci. Z drugiej strony mamy świetnego promotora idei mobilnego internetu, na poziomie terminala - a mianowicie iPhone. Jednak, kto będzie zbawcą ? Mojżeszem, który da napęd i dokona WIELKIEGO MUU ? Moim zdaniem będą to operatorzy (Play ? ....), który widzą spadek dynamiki sprzedaży nowych telefonów (wysycenie rynku) i którzy szukają nowych źródeł przychodu z użytkownika. Jako, że ciężko będzie im sprzedać dużo więcej telefonów (nie osiągniemy nasycenia z Luksemburga, gdzie jest ponad 150 komórek na 100 osób), a dynamikę trzeba podtrzymać (acha ... no i mamy Play, który chce walczyć z układem :-). Połączenie tych dwóch faktów będzie prowadzić do inwestycji w sprzedaż treści. I trzeba będzie to robić skutecznie - a jak najprościej ? Znieść bariery korzystania z mobilnego internetu (ceny?, edukacja?). Pytanie tylko , czy operatorzy będą w stanie utrzymać użytkowników, (To już chyba pytanie na osobną notkę) ale w to, że będą promować internet - nie wątpię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i wielki Brat Google też nie próżnuje, promując swoje mobilne rozwiązania. Co prowadzi do zwiększenia "penetracji" mobilnego internetu. I ... przyczynia się do szybszego spełnienia mojej tezy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDZ4qyzIxI/AAAAAAAAA8k/C2YkW06iNHM/s1600-h/mobile+gmail.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 321px; height: 136px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWDZ4qyzIxI/AAAAAAAAA8k/C2YkW06iNHM/s400/mobile+gmail.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287465530116219666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GOOD OLD TIMES ARE BACK&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o rynek reklamy internetowej (media, agencje itd.), to obawiam się (choć mogę się srogo mylić), że mamy do czynienia ze stanem porównywalnym do początków Internetu (stacjonarnego w Polsce). W trakcie tworzenia się branży (znam to tylko z opowieści, ja już raczej się na to nie załapałem), osobnicy zajmujący się siecią byli traktowani, przez uznane, duże agencje reklamowe jako "bracia mniejsi". Internet był (jest?) traktowany po macoszemu, jak coś dodatkowego. Teraz, gdy Internet jest sexy, możemy zobaczyć, że w ten sam sposób traktuje "branżę" ludzi grzebiących w mobile ? (cyt. z życia wzięty - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;"Ile kosztuje taka stronka mobilna?" - &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;uwielbiam stwierdzenie "stronka", mówią je głównie ludzie, którzy nie odpalili w życiu żadnej&lt;/span&gt;). Good Old Times are back ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;REASUMUJĄC&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak pisałem powyżej, to są moje jedynie subiektywne i dość płaskie przemyślenia (brak wielowymiarowości, badań... głosów specjalistów z offu, są natomiast obrazki). Mam świadomość, że mogę mylić się znacznie. Może być tak, że w 2009, Polacy będą korzystać masowo z NETbooków i darmowego (hi hi) Internetu. Może być również tak, że wygramy z Brazylią, w piłkę nożną :-). Czy tak się stanie ? Zobaczymy !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Czytana książka - Lód, J. Dukaj (wrrrr przeczytam to)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7573694978801316289?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7573694978801316289/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7573694978801316289' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7573694978801316289'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7573694978801316289'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2009/01/2009.html' title='2009'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SWCW0o9TywI/AAAAAAAAA70/KT6FcoSYEe4/s72-c/tuszetonery.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2635071934772594508</id><published>2008-12-31T12:33:00.005+01:00</published><updated>2008-12-31T13:25:35.696+01:00</updated><title type='text'>Tak dużo do zrobienia, tak mało czasu :-)</title><content type='html'>Tylko na chwilę tutaj wpadłem. Tylko na momencik. Jako, że przede mną jeszcze zmywanie, sprzątanie, odkurzanie, ogarnianie i masa innych rzeczy  - przed Sylwestrem. Więc jest niejaki squezee  czasowy... ta sytuacja nie różni się znacznie od mojego postrzegania zeszłego roku :-). Ścisk  był obecny przez cały 2008. Zobaczymy jak to będzie w 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle ode mnie. Jednak, na sam koniec tego roku chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom Tym zmuszanym do czytania (sorry Aniu, Marcinie, Przemku) jak i tym, którzy robią to nieprzymuszani, niebłagani, po prostu dla przyjemności (dzięki Mamo :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podziękowania za nami. Podsumowań nie będzie. Chciałem jedynie wspomnieć, że w tym roku przeczytałem 23 książki (pewnie więcej ale nie wszystkie pamiętam), byłem w Rewie, na Bindudze, w Czechach, Słowacji, Berlinie, Wenecji, Toskanii, Pizie, Rochefort w Belgii oraz w Barcelonie. No i nie zapominajmy o Poznaniu. W zeszłym roku wróciłem do malowania figurek (zrobiłem trzy) :-). Zdałem GAP. Występowałem na IAB Forum (I am famous, baby !) Oraz robiłem masę innych rzeczy... ale tak jak mówiłem podsumowań nie będzie (chyba kłamałem). Generalnie to był fajny rok i uważam, że warto się tym pochwalić !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oby następny był lepszy. Mam już na niego kilka pomysłów i jeżeli udać się zrealizować choć jeden z nich to będzie super-nieziemsko-fajne :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie tego bloga, ostatnio wyczytałem (recenzja presentation&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;zen&lt;/span&gt; już w drodze), że "Blogi są jak rekiny". Muszą być nieustannie w ruchu. Więc zamierzam zwiększyć regularność publikowania notek oraz ich jakość (czego zaprzeczeniem jest ten wpis, ale co tam, to koniec roku !).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SVtg9c1vp2I/AAAAAAAAA60/mclgqxJdE2Y/s1600-h/blogsharks.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 284px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SVtg9c1vp2I/AAAAAAAAA60/mclgqxJdE2Y/s400/blogsharks.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5285925196479309666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z innych ogłoszeń parafialnych, tak dla porządku chciałem poinformować, że uporządkowałem swoją &lt;a href="http://boat-people.pl/foto/"&gt;domenę ze zdjęciami&lt;/a&gt;. Poniżej, moim zdaniem, moje najlepsze zdjęcie (zrobione canonem a95).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://boat-people.pl/foto/"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SVtinmUnDrI/AAAAAAAAA68/zLVbmz7t65w/s400/img_4391.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5285927020090822322" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I już tak na sam koniec (zmywanie czeka !!!!), chciałem życzyć wszystkim aby 2009 był rokiem, w którym wszystko powoli idzie do przodu. Nie za szybko, ale permanentnie do przodu. I życzyć Wam wszystkim czerpania radości z małych rzeczy :-). Bo życie to nie jest jedna wielka kampania, a krótkie sprinty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przeczytania w 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. I nie mam pomysłów na to co będzie w &lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/2008/12/Pomysly-na-rok-2009.html"&gt;2009 &lt;/a&gt;:-) Trzeba robić swoje.&lt;br /&gt;P.P.S. Książka czytana: Last Lecture, Randy Pausch. (no comment)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2635071934772594508?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2635071934772594508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2635071934772594508' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2635071934772594508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2635071934772594508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/12/tak-duo-do-zrobienia-tak-mao-czasu.html' title='Tak dużo do zrobienia, tak mało czasu :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SVtg9c1vp2I/AAAAAAAAA60/mclgqxJdE2Y/s72-c/blogsharks.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4102179244611336240</id><published>2008-12-21T21:21:00.007+01:00</published><updated>2008-12-21T23:12:55.046+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google analytics'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics</title><content type='html'>Padłem. Padłem ofiarą pomysłu na pisanie tytułów, które informują czytelnika o czym będzie notka. Dzięki temu ograniczamy frustrację czytelników naszego bloga - nie maja oni "pustych przebiegów" spowodowanych kombinacją intrygujący tytuł-marna treść. Zatem, wróćmy do tezy postawionej w temacie dzisiejszej notki.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SU6wZwssl9I/AAAAAAAAA6k/VHj-rNh8tVw/s1600-h/motion_charts.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 195px; height: 96px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SU6wZwssl9I/AAAAAAAAA6k/VHj-rNh8tVw/s400/motion_charts.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282353369567762386" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Samo clou dzisiejszego wpisu będzie bardzo krótkie. Najpierw jednak chciałbym, słowem wstępu (get to it, get to it !), opisać okoliczności. Ostatnio mam przyjemność doglądać kilku instalacji Google Analytics. Na poziomie podstawowym sprawa jest banalnie łatwa - webmaster wpina kod GA w stopkę strony. Ot i cała robota. Jednak, nie każdy wie (a przynajmniej ci którzy nie czytają manuali Google Analytics), że istnieje kilka parametrów, które wymagają modyfikacji kodu. Na przykład standardowo nie można śledzić subdomen. Zmiany kodu wymaga także śledzenie danych analytics na dwóch kontach (tak, tak, można tego dokonać).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej frapującą modyfikacją jest jednak śledzenie transakcji e-commerce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;1. Definiujemy co liczymy !&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwykle bowiem jest tak, że płatności realizowane są na stronie poza serwisiem. Ze strony płatności użytkownik może powrócić do serwisu. Mamy tutaj kluczowy problem - czy użytkownik, może wrócić do serwisu a nie ma akceptacji płatności. Jeżeli tak, to nie możemy uruchamiać kodu śledzącego transakcję ! Trzeba tego pilnować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;2. Redirect czyli to co w temacie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często też jest tak, że kod e-Commerce jest wpinany na stronie serwisu, która jedynie redirectuje (prostszym językiem tzn. przekierowuje na następną stronę bez wyświetlania treści).&lt;br /&gt;Ciężko jest badać wpięcie kodu na takiej stronie, ale ostatnio dowiedziałem się jak to robić (dzięki Maciek!). Sprawa jest banalnie prosta - trzeba wyłączyć obsługę JavaScriptu w przeglądarce &lt;span style="color: rgb(255, 0, 0);"&gt;PRZED PRZEJŚCIEM NA STRONĘ REDIRECTUJĄCĄ&lt;/span&gt; (nie wnikam gdzie/czy jest to w Firefoxie, jako, że rekomenduję wykorzystanie pluginu &lt;a href="https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/60"&gt;Web Developer&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SU662K8fQkI/AAAAAAAAA6s/gW7Obh_E4Fk/s1600-h/webdev.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 327px; height: 222px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SU662K8fQkI/AAAAAAAAA6s/gW7Obh_E4Fk/s400/webdev.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282364852765934146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Klik i nie ma problemu, ale nie zapomnijcie wyłączyć blokady :-). Założenia odnoszą się do strony, która posiada redirect za pomocą JS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;3. Analizujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Zatem nadszedł czas analizy. Mamy wreszcie możliwość oglądnięcia kodu :-). Czas na debbuging (nie pytajcie dlaczego to WY macie to robić. No dobrze, jeżeli pytacie to odpowiem - ponieważ to wam zależy na poprawnym zliczaniu transakcji w module eCommerce).&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;a. przeklejamy kod e-commerce do edytora kolorującego składnię i zapisujemy jako plik JS. I już widać, że ktoś nie domknął cudzysłowa :-)&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; (aha pamiętajcie "" a nie '')&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;b. liczymy argumenty funkcji (metod?) trans i item&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; (tu też może być błąd)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;c. sprawdzamy czy wszystkie wymagane parametry są na miejscu ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;d. ... oraz czy są w odpowiednim formacie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;e. BTW - czy wasz TRACKER w kodzie e-commerce zgadza się z numerem w serwisie ;-)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;f.... jak nic nie działa, to sprawdzamy jednak czy kod się odpala wewnątrz strony redirectującej (nagłówki HTTP sprawdzamy pluginem Live HTTP header lub programem HTTP Analyzer, ale on jest płatny)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;g. Jak już nic nie działa to wklejamy na "rybkę" kod ze &lt;a href="http://www.google.com/support/googleanalytics/bin/answer.py?hl=en&amp;amp;answer=55528"&gt;strony Google&lt;/a&gt; ze zmianą parametru w trackerze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;h. .... ? i co dalej nie działa? hmmm. No to ja już nic nie rozumiem ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje dalsze uwagi (bo powyższe pochodzą z aktualnego "case study"), po rozwiązaniu problemu. Przynam że jesteśmy prawie w punkcie H :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4102179244611336240?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4102179244611336240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4102179244611336240' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4102179244611336240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4102179244611336240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/12/wyczanie-javascriptu-w-celu.html' title='Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SU6wZwssl9I/AAAAAAAAA6k/VHj-rNh8tVw/s72-c/motion_charts.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6422709717000197818</id><published>2008-12-12T18:05:00.004+01:00</published><updated>2008-12-12T18:17:15.616+01:00</updated><title type='text'>Nowa strona Roberta K.</title><content type='html'>Ostatnio postanowiłem sobie, że notki na moim blogu będą soczyste jak jesienne jabłka. Że ich jakość będzie powalać wszystkich czytających, a ja tanecznym krokiem wejdę do świata mikrocelebrytów blogosfery. Ten post będzie trochę w starym mamrocząco-krótkim stylu, który zjednał mi 9 czytelników bloga (poza Mamą :-). Chodzi mi tutaj li jedynie o poinformowanie rzeszy wiernych czytaczy tego bloga, że została uruchomiona nowa wersja strony &lt;a href="http://kasprzycki.pl/"&gt;Roberta Kasprzyckiego &lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SUKbvEKexoI/AAAAAAAAA6c/3VHQoRd27x8/s1600-h/kasprzycki.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 209px; height: 310px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SUKbvEKexoI/AAAAAAAAA6c/3VHQoRd27x8/s400/kasprzycki.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5278952946105501314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I co tu dużo mówić. Jest super ;-) Serio serio. Zapraszam, każdego do zapoznania się z nią :-).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6422709717000197818?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6422709717000197818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6422709717000197818' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6422709717000197818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6422709717000197818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/12/ostatnio-postanowiem-sobie-e-notki-na.html' title='Nowa strona Roberta K.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SUKbvEKexoI/AAAAAAAAA6c/3VHQoRd27x8/s72-c/kasprzycki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5431713066152534524</id><published>2008-11-10T16:00:00.015+01:00</published><updated>2008-11-11T13:19:12.753+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='barcelona'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Trzy razy B ! Be Trzecie czyli Barcelona :-)</title><content type='html'>Wróćmy do naszej podróży. Trzecim i ostatnim z B. miała być Barcelona. Była to jednak (było nie było) decyzja dość dramatyczna. Dla niezorientowanych, chciałbym przypomnieć, że Barcelona znajduje się ok. 2500 kilometrów od wsi zwanej Warszawą. 2500 kilometrów to nie jest wyjście do kiosku po gazetę. Zapowiadała się najdłuższa podróż w naszym życiu :-). Na szczęście, na ostatni etap wyruszaliśmy z Belgii - co dawało nam szansę na dojechanie w przeciągu jednego dnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlgJHU9qUI/AAAAAAAAA28/mnB5yUuOX7c/s1600-h/barca+mapa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 304px; height: 156px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlgJHU9qUI/AAAAAAAAA28/mnB5yUuOX7c/s400/barca+mapa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267346948888570178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przejazd do Hiszpanii niezapomnianym uczynili Francuzi - dzięki ich opłatom autostradowym, nasz portfel stał się lżejszy o ok. 70 euro. Z drugiej strony, Agnieszka słusznie zauważyła, że we Francji SĄ autostrady za, które musisz płacić. Z drugiej strony możesz wybrać drogę niższej kategorii, ale za to darmową. W Polsce takiego wyboru nie mamy. Rozwodząc się dalej nad stanem naszych dróg chciałbym przytoczyć zasłyszaną sentencję "w Polsce budujemy autostrady tak aby się nie przecinały" - co jest zresztą prawdą. Nie ma w Polsce obecnie, podług mojej skromnej wiedzy, skrzyżowania autostrad (sic!!!!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do naszej podróży - do samej Barcelony dotarliśmy wieczorem, około 22. Dwie rzeczy uderzyły mnie jak obuchem. Po pierwsze jest tam niesamowity ruch na ulicach. Gdyby porównać ulice tego miasta do ekosystemu - to z jednej strony mielibyśmy słonie (czyli samochody - duże i małe), które permanentnie muszą się odganiać od wszędobylskich muszek (czyli motorowerów). I niech wygra najsilniejszy. Może nie jest to dżungla w czystym wydaniu, ale do jazdy po tym mieście trzeba sporej odwagi - wjeżdżając do Barcelony licz się z tym, że jeden fałszywy ruch i.... na szczęście jak takiego ruchu nie popełniłem. Drugą rzeczą jaka mnie uderzyła, dosłownie zbiła z nóg, była temperatura - okrągłe 26 stopni o 22 w nocy. W porównaniu do Berlina oraz  deszczowej, dziewięciostopniowej Belgii myślałem, że zstąpiłem do piekła. Przyjemnego piekła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tradycyjnych perypetiach w poszukiwaniu miejsca hotelowego (dziękujemy ci Hotel Etape !) udało się nam znaleźć zakwaterowanie pod Barceloną, w Viladecans.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlpMImSfnI/AAAAAAAAA3E/PpdBhI3zXkU/s1600-h/logo_etap.gif"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 92px; height: 78px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlpMImSfnI/AAAAAAAAA3E/PpdBhI3zXkU/s400/logo_etap.gif" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267356896373931634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia ruszyliśmy.  Wysiadając z podmiejskiego autobusu linii 86, zdecydowaliśmy się, że przejdziemy się. Jakże odmiennym miastem okazała się Barcelona. W porównaniu do Berlina, gdzie jest porządek i nawet kosze na śmieci rozstawiane są zgodnie z jakimś pragermańskim planem, Barcelona jest miastem, gdzie można się "wałęsać". Wydaje mi się, że to jest najlepsze słowo. Nie ma potrzeby zaliczania zabytków, monumentów - można rozkoszować się samym miastem jedynie po nim spacerując. Zatem pierwszy dzień upłynął nam na sjeście w parku, byłem tak rozleniwiony, że nie wyjąłem aparatu - piwo, szynka, bagietka i książka złożyły się na  zestaw podróżnika. Z parku udaliśmy się na plażę. Zanim jednak dotarliśmy nad morze, naszym oczom ukazał się taki oto widok. Tramwaje brodzące w trawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlr0SRz8cI/AAAAAAAAA3M/yp5FBZrO7Yo/s1600-h/trawmaj+rawa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlr0SRz8cI/AAAAAAAAA3M/yp5FBZrO7Yo/s400/trawmaj+rawa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267359785190420930" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na plaży już udało mi się uzbroić w aparat. Zanim, jednak rozpoczęliśmy robić zdjęcia - zrobiliśmy sobie krótką, trzygodzinną przerwę - byliśmy zmęczeni piętnastominutowym spacerem z parku gdzie także zażywaliśmy odpoczynku. Na samej plaży udało się nam zrobić takie ujęcia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlvVgk2gPI/AAAAAAAAA3U/7VrL8MVFXx0/s1600-h/ci%C4%99%C5%BCka+mi%C5%82o%C5%9B%C4%87.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlvVgk2gPI/AAAAAAAAA3U/7VrL8MVFXx0/s400/ci%C4%99%C5%BCka+mi%C5%82o%C5%9B%C4%87.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267363654498943218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Powyżej: tzw. ciężka miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Z drugiej strony, mamy hiszpańską parę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlvx7qQLJI/AAAAAAAAA3c/r4ZUJiLJccI/s1600-h/para+barcelona.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlvx7qQLJI/AAAAAAAAA3c/r4ZUJiLJccI/s400/para+barcelona.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267364142805691538" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Z tyłu, marna imitacja dubajskiego (?) żagla. No i na koniec, trzecie ujęcie wykonane z portu. Do dzisiaj nie jestem w stanie stwierdzić jakim cudem udało mi się zrobić to zdjęcie - wokół były bloki, maszty a przede mną mur. A wyszło coś takiego (niech żyje myślenie przy kadrowaniu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlwS_-Yq1I/AAAAAAAAA3k/sgnfH1zc8Dg/s1600-h/port.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlwS_-Yq1I/AAAAAAAAA3k/sgnfH1zc8Dg/s400/port.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267364710899559250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Następne dni prezentowały się podobnie (poza pogodą, która była nieznacznie gorsza). Zatem rozkład był taki: wałęsanie, zwiedzanie, jedzenie, zwiedzanie lub wałęsanie i jedzenie na koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy które warto odwiedzić, chciałbym polecić La Casa Pedrera Gaudiego. Brak mi słów, jako, ze słowo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;kamienica &lt;/span&gt;- którą ten budynek de facto jest nie oddaje artyzmu i ogromu myśli, włożył w nią jej twórca Z drugiej strony, mamy Sagrada Familia - katedra, z zewnątrz fascynująca. W środku natomiast dramat. Kolejka starszych kobiet, próbująca dożyć chwili, w której dostaną się do windy jadącej na wieżę, która zdaje się być jedyną atrakcją tego kościoła. Podobno, jedna z tych kobiet czeka tam od 1936 roku a kasy sprzedają bilety na wjazd w roku 2020.  Z prostego faktu, że powstała ta notka, można wywnioskować, że odpuściliśmy sobie wjazd windą. Całości obrazka niech dopełnią rusztowania, siatki i robotnicy, którzy nawet nie próbują udawać, że coś robią. Na sam koniec zostawiam automaty, na monety,  do sprzedaży napojów (i nie jest to woda święcona ani wino mszalne) wyświetlające dumnie swoje reklamy wewnątrz głównej nawy tej katedry. Kościołem tego nie nazwę - jest to po prostu monumentalny, betonowy budynek, który być może kiedyś będzie świątynią. Lepiej wydać 10 euro na wino, w którejś z knajpek pod kościołem niż finansować, tą żałosną budowę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia tylko z zewnątrz. W środku &lt;a href="http://boat-people.pl/foto/TrzyRazyBe/target173.html"&gt;wygląda to tak&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlzFxXtR1I/AAAAAAAAA3s/ZU3QqmExs4I/s1600-h/sagrada+familia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlzFxXtR1I/AAAAAAAAA3s/ZU3QqmExs4I/s400/sagrada+familia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267367782175819602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z daleka też jest nieźle (widok z Montjuic).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlzdMTVFeI/AAAAAAAAA30/sKFtGaHb5IY/s1600-h/sagrada+familia+widok.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlzdMTVFeI/AAAAAAAAA30/sKFtGaHb5IY/s400/sagrada+familia+widok.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267368184542205410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warte odwiedzenia jest także wzgórze Żydów (Montjuic), które zapewnia niesamowite widoki na Barcelonę oraz pobliski port. Dla wytrwałych we wspinaczce (kolejka linowa jest dla emerytów albo amerykanów) nagrodą jest fort, skąd widoki są takie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRl0pXEVFKI/AAAAAAAAA38/PirqAytKb5o/s1600-h/port+barca.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRl0pXEVFKI/AAAAAAAAA38/PirqAytKb5o/s400/port+barca.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267369493102138530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;No i niejako na koniec, jeszcze jedno zdjęcie. Dla każdego chłopca, mężczyzny itd. miejsce gdzie absolutnie nie może was zabraknąć. Nou Camp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRl1THkAUVI/AAAAAAAAA4E/TjTnXNvZMAY/s1600-h/nou+camp.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRl1THkAUVI/AAAAAAAAA4E/TjTnXNvZMAY/s400/nou+camp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267370210494533970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście Barcelona to nie tylko te miejsca, które opisałem powyżej. To setki uliczek, knajpek, kawiarni i turystów. To place, muzea, kościoły. To metro i tłumy. To ciepłe wieczory i wino sączone powoli. To życie szybkie lub wolne, do wyboru. To paella dla turystów, odsmażana w mikrofali, wyglądająca ślicznie jedynie na zdjęciu albo miejscowe dania, które zamawia się u kelnera nie znającego słowa w języku angielskim.  To orygnalne koszulki Barcelony i sześć razy tańsze oficjalne repliki. Wybór należy do Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5431713066152534524?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5431713066152534524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5431713066152534524' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5431713066152534524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5431713066152534524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/11/trzy-razy-b-be-trzecie-czyli-barcelona.html' title='Trzy razy B ! Be Trzecie czyli Barcelona :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SRlgJHU9qUI/AAAAAAAAA28/mnB5yUuOX7c/s72-c/barca+mapa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6129623041677944931</id><published>2008-11-09T15:36:00.001+01:00</published><updated>2008-11-10T16:11:18.815+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='deferred binding'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gmail'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>GWT &amp; Deferred Binding  w akcji :-)</title><content type='html'>Udało się. Przyłapałem Google &lt;a href="http://www.sjp.pl/co/in+flagranti"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;in flagranti.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;  Mam nadzieję, że uda mi się to wytłumaczyć, jako, że wpadka nie jest wielkości kanału La-Manche. Jest problematyczna, świetle poniższego wykładu. Aby wszystkim zainteresowanym dalszym czytaniem tego bloga oszczędzić godziny spędzonej na słuchaniu założeń "deferred binding" (jeżeli ktoś naprawdę chce to może odpalić wykład - 1h) poniżej wyjaśniam o co mi chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli jesteś Geekiem, proszę GWT Deferred Binding in Action :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-02789725120786726 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/nvti32k4xyU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-09591790016863152 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/nvti32k4xyU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/nvti32k4xyU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/nvti32k4xyU&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładam jednak, że większość czytelników czyta jednak dalej. Zatem aby wytłumaczyć o co mi chodzi i dlaczego Google tym razem się nie udało, przytoczę anegdotę z powyższego wykładu. Zdaniem prowadzącego (opiera on swoje sądy na serialu Simpsonowie), są trzy drogi do wykonania czegoś. Jest dobra droga (the good way), zła droga (the bad way) oraz droga w stylu Maxa Powera (the Max Power's way). Na pytanie czy działanie według wskazówek Maxa nie jest także złą drogą. Odpowiedź brzmi "Tak, ale jest to o wiele szybsze".&lt;br /&gt;Płynie tutaj nauka (skądinąd często słuszna), że nie jest ważne jak co zrobimy, ważny jest efekt. Przekładając to na rzeczywistość - nieważne jak programujesz, ważne, że twój program działa szybko i jest przyjazny dla użytkownika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i mamy slajd od Google. Występuje on często, w momencie gdy loguję się do Gmail. Gmail (przeglądarka?) wiesza się i zdecydowanie nie jest to "Max Power way". Rozwiązaniem tej sytuacji jest odświeżenie strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQnHFYB0n3I/AAAAAAAAAqE/gIuZ0zl6xlo/s1600-h/gwt+in+action.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQnHFYB0n3I/AAAAAAAAAqE/gIuZ0zl6xlo/s400/gwt+in+action.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262956534722502514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego to piszę? Bo okazuje się, że WSZYSCY (nawet Google, tak nawet Wielkie Google :-), popełniamy błędy. A w momencie gdy uczymy innych jak konretnych błędów nie popełniać, sami to robiąć - no cóż. W wtedy należy się nam łomot. Taki internetowy :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Obiecałem pisać co czytam. No cóż - cały czas czyta się Lód, strona 170. Jak mi się uda to Aga przeczyta Tolkiena. Więc warto !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6129623041677944931?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6129623041677944931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6129623041677944931' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6129623041677944931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6129623041677944931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/11/gwt-deferred-binding-w-akcji.html' title='GWT &amp; Deferred Binding  w akcji :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQnHFYB0n3I/AAAAAAAAAqE/gIuZ0zl6xlo/s72-c/gwt+in+action.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6054863220638661806</id><published>2008-10-22T05:25:00.009+01:00</published><updated>2008-10-26T21:44:59.552+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rochefort'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piwo trapistów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='belgia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><title type='text'>Drugie B. Czyli Belgia !</title><content type='html'>Zostawiliśmy za plecami nasz pierwszy przystanek i niemieckim, wypielęgnowanym, trzypasmowym autobahnem skierowaliśmy się na zachód. Do wyboru mieliśmy dwie opcje. Pierwszą było udanie się do miasta czerwonych latarni oraz rowerów - czyli do Amsterdamu. Drugą możliwością było skierowanie się ciut bardziej na południe, czyli Belgia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybraliśmy Belgię -  była po prostu bliżej naszego ostatecznego celu podróży czyli Barcelony. Poza tym nazwa kraju zaczyna się na B, więc to jakoś lepiej się składało. Wszystko na B. - Berlin, Belgia i Barcelona. Natomiast przesłanek negatywnych było wiele więcej. Po pierwsze cytując Clarksona "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Belgia to kraj wymyślony po to by Niemcy i Brytyjczycy mogli rozwiązywać gdzieś swoje spory&lt;/span&gt;".  Ja ze swojego doświadczenia (skromnego, przejazdowego) sądziłem, że Belgia składa się oświetlonych autostrad, krzaków oraz pojawiających się co pewien czas stacji benzynowych. Więc pobyt nie zapowiadał się zbyt ciekawie - przynajmniej na pierwszy rzut oka. Z drugiej strony wiedziałem, że w Belgii produkowane są piwa trapistów - i czytając artykuł z przewodnika Pascala (dzięki Aniu!) zdecydowaliśmy się na zatrzymanie się w miasteczku Rochefort.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTGteTcl5I/AAAAAAAAApk/3jL315fHilw/s1600-h/Blacksmith.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 236px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTGteTcl5I/AAAAAAAAApk/3jL315fHilw/s400/Blacksmith.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261548749206624146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miałem nadzieję, że Rochefort będzie nienaruszonym średniowiecznym miasteczkiem, bez elektryczności, z chatami, z siedzibą kowala, klasztorem oraz strażą miejską chroniącą mury i pobierającą cło na rogatkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotarliśmy tam około 22. I tutaj pierwsze zaskoczenie. W odróżnieniu od kraju takiego jak na przykład Słowacja, gdzie ludzie kładą się spać około 12 w południe - w małym i uroczym Rochefort, życie po prostu tętniło. Poza tym w Rochefort była elektryczność, hotele i restauracje :-). Moje mniemanie, iż Belgia składa się jedynie z autostrad zostało zrewidowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTIXaFN-6I/AAAAAAAAAps/LHwAEA5MmEo/s1600-h/Rochefort-beers.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 310px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTIXaFN-6I/AAAAAAAAAps/LHwAEA5MmEo/s400/Rochefort-beers.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261550569139338146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Naszym pierwszym ruchem, zaraz po zameldowaniu się w hotelu było udanie się do baru w celu skosztowania produktów miejscowego zakonu. Powiem tak. Doświadczenie jest czymś co warto mieć. Ja niestety w momencie picia piwa trapistów po raz pierwszy nie takowego doświadczenia nie miałem. Bo i jak ? Zatem efekt był taki, że po wypiciu 2 (słownie dwóch) piw 0,33 byłem najbardziej zabawnym człowiekiem w knajpie. Co tam w knajpie! W całym  miasteczku Rochefort a może i w całej Belgii nie znalazłoby się wielu, zabawniejszych ode mnie. Oczywiście tak było w mojej ocenie - natomiast Agnieszka miała inne zdanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie z pierwszego spotkania z piwem z Rochefort płynie pewna rada. Jeżeli zamierzacie wypić dwa piwa lub nie daj Bóg więcej - róbcie to ubrani w piżamę. W innym przypadku tak jak ja obudzicie się w nocy... w ubraniu :-). Z drugiej strony trochę tak głupio chodzić w piżamie do baru. Zatem ostateczna rada - piwa trapistów pijcie powoli, pojedynczo. Z przerwami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem dotarliśmy szczęśliwie do dnia drugiego w Belgii, jedni z większymi obrażeniami niż inni i pewnym poczuciem wstydu. Zamieniliśmy hotel na pokój (było taniej i przyjemniej) i udaliśmy się na zwiedzanie. Naszym głównym celem było dotarcie do klasztoru. Nie było to daleko, jedynie dwa kilometry a poza tym nie było, żadnych karczm z piwem trapistów po drodze, co mogłoby skomplikować nam podróż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam klasztor i browar jest zamknięty. Nie ma możliwości zwiedzania. Jedyną otwartą publicznie częścią jest przyklasztorny kościół. My dotarliśmy do niego dokładnie, choć niezamierzenie, na południową modlitwę. Tutaj poznałem znaczenie słów ogłuszająca cisza. Będąc przed drzwiami kościoła, zostaliśmy zaproszeni do środka przez jednego z mnichów i w środku zostaliśmy przygnieceni atmosferą skupienia i rozmodlenia. Sam kościół, praktycznie bez ozdób, prezentował się imponująco, emanując spokojem. Byłem tak zaabsorbowany nieprzeszkadzaniem modlącym się w skupieniu mnichom, że nie wyciągnąłem aparatu. Posiłkuję się zatem pożyczonym zdjęciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTUD9HJdFI/AAAAAAAAAp0/8CJJH5TwknM/s1600-h/8250_Church_of_Abbaye_Notre-Dame_de_Saint-Remy_Rochefort_2007_Luca_Galuzzi.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTUD9HJdFI/AAAAAAAAAp0/8CJJH5TwknM/s400/8250_Church_of_Abbaye_Notre-Dame_de_Saint-Remy_Rochefort_2007_Luca_Galuzzi.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261563429084820562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Sam dziedziniec wygląda natomiast tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTUfBnvd4I/AAAAAAAAAp8/8sWETmznrIQ/s1600-h/klasztor.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTUfBnvd4I/AAAAAAAAAp8/8sWETmznrIQ/s400/klasztor.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261563894151739266" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wizyta tam była niesamowita. Uczucia jakich doświadczyłem głębokie - zupełnie inna religijność, będąca sensem życia, była w klasztorze na wyciągnięcie ręki. No i robią tam dobre piwo. Reszta dnia upłynęła nam na zwiedzaniu jaskini Loretty, gdzie była przewodniczka z Polski, w Rochefort ! Z Polski ? Czy to nie dziwne ?! Skorzystaliśmy z okazji, że byliśmy jedynymi chętnymi i mieliśmy "prywatne" zwiedzanie z polskim komentarzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A następnie poszliśmy na piwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden dzień w Belgii całkowicie zmienił moje postrzeganie tego kraju. Uwierzyłem, że poza autostradami jest w Belgii coś jeszcze. My nasze "coś jeszcze" odnaleźliśmy w Rochefort. I myślę, że do Belgii wrócimy po "coś więcej".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6054863220638661806?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6054863220638661806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6054863220638661806' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6054863220638661806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6054863220638661806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/10/drugie-b-czyli-belgia.html' title='Drugie B. Czyli Belgia !'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SQTGteTcl5I/AAAAAAAAApk/3jL315fHilw/s72-c/Blacksmith.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3470693246793450679</id><published>2008-10-18T15:00:00.000+01:00</published><updated>2008-10-19T14:30:04.968+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwiedzanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='berlin'/><title type='text'>Trzy razy B ! Pierwsze Be.</title><content type='html'>Wróciliśmy :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy rzut idzie Berlin. Później Belgia. A na koniec trzecie B. czyli Barcelona. Pełen zestawi zdjęć dostępny jest &lt;a href="http://boat-people.pl/foto/TrzyRazyBe/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzie byliśmy ? No cóż. Część ludzi lubi nazywać to zasłużonym urlopem - szczególnie ci, którzy lubią brązowić swoje ciałka na niemal pustych plażach w Egipcie :-).  Agnieszka i ja, natomiast wybraliśmy aktywne zwiedzanie. Aktywne zwiedzanie charakteryzuje się tym, że człowiek (albo grupa ludzi) przemieszcza się po miejscu zwiedzania - metrem, autobusem lub pieszo. Jest to na tyle absorbujące, że zapominamy o przemożnej chęci posiadania plaży. Odwiedzając stare kościoły i muzea można także, zapomnieć że człowiek do urlopowania potrzebuje słońca. Przykład na poniższym obrazku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPoiPzozEVI/AAAAAAAAAok/KNKw2JbpRQo/s1600-h/zooberlin.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPoiPzozEVI/AAAAAAAAAok/KNKw2JbpRQo/s400/zooberlin.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258553169863184722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Jak widać słońce jest zupełnie niepotrzebne. Mało tego zepsułoby obrazek zmuszając Agę do schowania parasola.&lt;br /&gt;Zwiedzając Berlin, nie trzeba się też martwić brakiem dostępu do morza... można powiedzieć, że w Berlinie, deszcz może imitować takie przenośne morze.  Na powyższym zdjęciu Agnieszka przed najsłynniejszym berlińskim dworcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co poza deszczem zapamiętałem z Berlina, którego między nami - serdecznie nie polecam. Hmmm. Nie za dużo. Katedra jest dość ciekawa - jeżeli, ktoś nie widział dużego kościoła to zapraszam. Nie czuć tam natomiast historii, może poza kryptą gdzie wystawione są sarkofagi (trumny?). Może po prostu było w tej katedrze zbyt czysto...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno będą pamiętał pomnik epoki socrealizmu, czyli wieżę telewizyjną. Jest naprawdę ogromna i pasuje do berlina jak kastet do porcelany. Drapie i rozdziera panoramę miasta. Winowajczyni w pełnej krasie wygląda tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPolGDrmZ6I/AAAAAAAAAos/lB4_Bf-JYdw/s1600-h/wieza.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPolGDrmZ6I/AAAAAAAAAos/lB4_Bf-JYdw/s400/wieza.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258556300906096546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zwiedzanie tej wieży nie jest usłane różami. Kolejka jest tak długa, że ciągnie się co najmniej do Poznania. Miliardy wycieczek chcących wjechać na górę i objąć cały Berlin wzrokiem. Nam udało się dostać dopiero wieczorem gdy znakomita reszta turystów rozeszła się po knajpach w poszukiwaniu wursta i piwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z perspektywy statuy zwycięstwa (miejsca spotkań miejscowej śmietanki homoseksualistów, jak mówi przewodnik) wieża telewizyjna wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPszTnNCqTI/AAAAAAAAAo0/tPuARDzv_ZQ/s1600-h/siegsaule.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPszTnNCqTI/AAAAAAAAAo0/tPuARDzv_ZQ/s400/siegsaule.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258853401919400242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak jak pisałem nie jest przeurocza. Tak jak większość Berlina. Tego miasta nie da się po prostu poczuć, wałęsając się po wypielęgnowanych ulicach, które są pełne bloków. No chyba, że ktoś lubi oglądać bloki, ale w takim razie rekomenduję Widzew Wschód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co by nie było tak, że Berlin to ogromna kicha.. to przez mój "emerycki" pryzmat chciałbym powiedzieć, że miejscem godnym polecenia jest Charlottenburg. Świetny ogród i ciekawe zwiedzanie, koniecznie z audioguidem :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda to tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPs03rI0aOI/AAAAAAAAAo8/kecZZawuQPQ/s1600-h/charlottenburg.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPs03rI0aOI/AAAAAAAAAo8/kecZZawuQPQ/s400/charlottenburg.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258855120962349282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A za małą opłatą (kilkaset euro :-), można zobaczyć też wróbelka, niemieckiego wróbelka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPs1ZKEg6hI/AAAAAAAAApE/1GuLbccts0M/s1600-h/niemieckiwrobelek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPs1ZKEg6hI/AAAAAAAAApE/1GuLbccts0M/s400/niemieckiwrobelek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5258855696201476626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Reasumując powoli. Berlin był naszym pierwszym, i moim zdaniem najmniej ciekawym, przystankiem. Moje średnie zadowolenie może wynikać z dwóch faktów. Po pierwsze nie można w tym mieście się roztopić. Poczuć. Po drugie padał deszcz... ale my uciekaliśmy dalej. Czyli do drugiego B, o którym napiszę niedługo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3470693246793450679?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3470693246793450679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3470693246793450679' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3470693246793450679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3470693246793450679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/10/trzy-razy-b-pierwsze-be.html' title='Trzy razy B ! Pierwsze Be.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SPoiPzozEVI/AAAAAAAAAok/KNKw2JbpRQo/s72-c/zooberlin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-879623198745170587</id><published>2008-09-25T11:37:00.003+01:00</published><updated>2008-09-25T11:48:30.072+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Long time no see :-)</title><content type='html'>Prawie miesiąc nic nie pisałem... ale żyję. Jest to nieaktywność przedurlopowa. Po urlopie wrócę do pracy nad blogiem ze zdwojoną siłą :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z rzeczy, które chciałbym zakomunikować to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Polecam Żambocha... we &lt;a href="http://www.fabryka.pl/autorzy.php?id=30#searchkk"&gt;wszystkich postaciach.&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;2. &lt;a href="http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?ibook=196#searchkk"&gt;Nekromeron &lt;/a&gt;jest trochę &lt;a href="http://bestiariusz.pl/literatura/ksiazki/1768"&gt;przereklamowany &lt;/a&gt;i przegrał z &lt;a href="http://www.fabryka.pl/ksiazki.php?id=99#searchkk"&gt;Bez Litości&lt;/a&gt;, które dzieje się w świecie Koniasza (sic!).&lt;br /&gt;3. Poza tym przeczytam Lód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Big UP !&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-879623198745170587?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/879623198745170587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=879623198745170587' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/879623198745170587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/879623198745170587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/09/long-time-no-see.html' title='Long time no see :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1758328806997491921</id><published>2008-09-02T20:40:00.004+01:00</published><updated>2008-09-02T21:12:56.786+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chrome'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google chrome'/><title type='text'>Napisane w Chromie :-)</title><content type='html'>Nowa przeglądarka ujrzała światło dzienne. Jeżeli zrobiłby ją jakiś superzdolny pomocnik Pana Sprzątającego Liście Przed Budynkiem, nie było by za dużego problemu. Nie było by także zamieszania. Ale ten program został wypuszczony przez Google...&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pytanie jakie się nasuwa - to "Czy znów są skazani na sukces?". &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odpowiadając na to pytanie nie będę udawał proroka. Mówiąc szczerze, po prostu nie wiem. Aplikacja (Chrome), w której piszę niniejszego posta jest wersją BETA :-) więc masa rzeczy może się zmienić. Piszą o tym sami twórcy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podstawowe pytania jakie sobie zadaję:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a. czy będzie możliwość instalowania pluginów (pewnie tak :-) ?  bo co ja zrobię bez adblocka ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;b. czy będzie możliwość instalowania skórek ? (tematów)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;c. czy wciśnięcie środkowego przycisku w myszy będzie umożliwiało przesuwanie ekranu (co jak zauważyłem jest &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z fajnych rzecz:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a. przeniosło mi całego firefoxa (hasła, zakładki).... ale bez pluginów&lt;/div&gt;&lt;div&gt;b. wydaje się szyyybkie, naprawdę&lt;/div&gt;&lt;div&gt;c. jest ładne i niebieskie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;d. przeniosło historę wpisanych URLi (sic!)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;e. .... i to tyle ...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ze złych rzeczy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;a. jest szybkie ale się muli&lt;/div&gt;&lt;div&gt;b. pluginy ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;c KONCEPCJA :-)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mała dygresja odnośnie ostatniego punktu. Panowie i Panie z Google (tak jak widać na załączonym filmie), zakładają  minimalizm aplikacji ? (przyznaję się, że nie widziałem jeszcze komiksu o chrome). Tzn,  że interakcja będzie działa się wewnątrz aplikacji webowej (np. office przez net?). Stąd minimalizacja formy przeglądarki i pozwolenie użytkownikowi na skupienie się na tym co ma wewnątrz okna przeglądarki a nie na na pluginach, opcjach, inteligentym pasku wyszukwania... etc. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wniosek jak dla mnie jest taki. Chrome chce być lepszym IE a nie lepszym Firefoxem. Firefox pozostanie "swetrową przeglądarką" a google będzie chciało wyprzeć IE.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I na koniec !!!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chrome nie ma okienka wyszukaj :-) Ciekawe dlaczego ?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/HnUYkH8zCWk&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/HnUYkH8zCWk&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;Acha i jeszcze jedna rzecz (o kurwa !)... &lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;TERAZ ZAUWAŻYŁEM&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;. Wyszukwanie przez Chroma daje 7 wyników na pierwszej stronie. Żegnaj TOP 10 w SEO... witaj first page bid. Proszę zwrócić uwagę, że tym ruchem chłopaki z Google wycieli 1/3 biznesu SEO. He he he :-) Obyś żył w ciekawych czasach...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 13px;"&gt;Acha i PS. Po co komuś robić przeglądarki ?  Tego nie rozumiem. Jaki jest model zarabiania na tym oprogramowaniu ? Anyone?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-1758328806997491921?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1758328806997491921/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=1758328806997491921' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1758328806997491921'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1758328806997491921'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/09/napisane-w-chromie.html' title='Napisane w Chromie :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6179964318092643303</id><published>2008-08-21T18:46:00.004+01:00</published><updated>2008-08-21T19:24:36.777+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='microsoft'/><title type='text'>Klient Google.... Microsoft ?!</title><content type='html'>To nie jest przejęzyczenie. To nie jest błąd. Nazwa klienta Google to Microsoft, tak, ten od Windowsów i Office. Może inni to wiedzą (ci którzy ciągną wiedzę z zagranicznych RSS'ów :-)), natomiast dla mnie było to sporym szokiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mianowicie chodzi mi o kampanie promującą Outlooka w AdWords.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SK2rI6ADdsI/AAAAAAAAAkU/E_Ib-IkGyDo/s1600-h/microsoft.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SK2rI6ADdsI/AAAAAAAAAkU/E_Ib-IkGyDo/s400/microsoft.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237030111198541506" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy obrazek został przeze mnie zauważony podczas korzystania z Gmaila.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SK2ypWbdyQI/AAAAAAAAAkc/C3QQzShFp-c/s1600-h/canubelieve+this.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SK2ypWbdyQI/AAAAAAAAAkc/C3QQzShFp-c/s400/canubelieve+this.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237038365166913794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wniosek, dla młodych marketerów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Korzystaj z najskuteczniejszych produktów. nawet jeżeli należą one do twojej konkurencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BTW. Ciekawe, czy google kupuje Office w MOLP'ach :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6179964318092643303?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6179964318092643303/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6179964318092643303' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6179964318092643303'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6179964318092643303'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/08/klient-google-microsoft.html' title='Klient Google.... Microsoft ?!'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SK2rI6ADdsI/AAAAAAAAAkU/E_Ib-IkGyDo/s72-c/microsoft.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7221448631707745610</id><published>2008-08-19T22:49:00.003+01:00</published><updated>2008-08-19T22:59:37.331+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='old blind dogs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='prywata'/><title type='text'>I druga piosenka....</title><content type='html'>Przepraszam. Nie mogłem się oprzeć. Baaaardzo dużo bym dał, aby być na tym koncercie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/dCjFIJ8gu7w&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/dCjFIJ8gu7w&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.............. niestety Ian F. Benzie nie śpiewa już ze względów zdrowotnych :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do nowego składu, to koncerty dostępne &lt;a href="http://www.oldblinddogs.co.uk/obd-news.asp?newsID=99"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Plus najnowszy news - Rorry Cambell bows out of ODB... so sad :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Cytująć... Iana.... "That's terrible... once AGAIN !" :-). Tak właśnie nawiązuje się kontakt z publicznością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I druga wersja. Tym razem Tiller's Folly.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/mwM_ZNBF13Y&amp;hl=en&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/mwM_ZNBF13Y&amp;hl=en&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7221448631707745610?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7221448631707745610/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7221448631707745610' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7221448631707745610'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7221448631707745610'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/08/i-druga-piosenka.html' title='I druga piosenka....'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4029739959673732986</id><published>2008-08-13T14:34:00.002+01:00</published><updated>2008-08-13T14:39:01.261+01:00</updated><title type='text'>[prywatna prywata] O gin I were where Gadie rins,</title><content type='html'>Mała przerwa artystyczna.... w oczekiwaniu na wakacje... polecam utwór (koniecznie na słuchawkach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aaRVMkCHbw8&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aaRVMkCHbw8&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak BTW. Dla wszystkich zainteresowanych (są tacy?), pierwszy frontman Old Blind Dogs (Ian F. Benzie) zakończył karierę ze względów zdrowotnych :-(. Szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chorus:&lt;br /&gt;Gin I were whaur the gaudie rins&lt;br /&gt;Whaur the gaudie rins, whaur the gaudie rins&lt;br /&gt;Gin I were whaur the gaudie rins&lt;br /&gt;At the back o' Bennachie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oh I niver had but twa richt lads&lt;br /&gt;Aye twa richt lads, twa richt bonnie lads&lt;br /&gt;I niver had but twa richt lads&lt;br /&gt;That dearly courted me&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chorus)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And ane was killed at the laurin' fair&lt;br /&gt;The laurin' fair, at the laurin' fair&lt;br /&gt;Oh ane was killed at the laurin' fair&lt;br /&gt;The ither was droont in the Dee&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chorus)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;And I gave to him the haunin' fine&lt;br /&gt;The haunin' fine, the haunin' fine&lt;br /&gt;Gave to him the haunin' fine&lt;br /&gt;His mornin' dressed tae be&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chorus)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Well, he gave to me the linen fine&lt;br /&gt;The linen fine, the linen fine&lt;br /&gt;Gave to me the linen fine&lt;br /&gt;Me windin' sheet tae be&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chorus)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Well, oh gin I were whaur the gaudie rins&lt;br /&gt;Wi' the bonny broom an' the yellow whims&lt;br /&gt;Gin I were whaur the gaudie rins&lt;br /&gt;At the back o' Bennachie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oh gin I were whaur the gaudie rins&lt;br /&gt;Gin I were whaur the gaudie&lt;br /&gt;At the back o' Bennachie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aye, oh gin I were whaur the gaudie&lt;br /&gt;Gin I were whaur the gaudie&lt;br /&gt;At the back o' Bennachie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4029739959673732986?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4029739959673732986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4029739959673732986' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4029739959673732986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4029739959673732986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/08/prywatna-prywata-o-gin-i-were-where.html' title='[prywatna prywata] O gin I were where Gadie rins,'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1236115458874424383</id><published>2008-08-06T22:30:00.002+01:00</published><updated>2008-08-06T23:53:45.826+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Mały tribute :-)</title><content type='html'>Jedno słowo: szacunek :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I aż daję link (bez rel=nofollow). Po prostu mega-szacunek dla tego Pana.... Romana :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://kierowcatira.blox.pl/html"&gt;Kierowca Tira&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzmy i uczmy się, bo jest czego i od kogo + 30k wejść w ciągu pierwszego dnia. God Damn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. (nie wiem czy o tym pisałem) ale taka mała wrzuta, będzie na koniec każdego posta (o ile będę systematyczny). Pomysł skradziony z &lt;a href="http://dudla.blog.pl"&gt;dudla.blog.pl&lt;/a&gt; :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualna muza: shan van voght, beltaine&lt;br /&gt;Aktualna książka: Galeony Wojny, Tom 2, Jacek Komuda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-1236115458874424383?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/1236115458874424383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=1236115458874424383' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1236115458874424383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/1236115458874424383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/08/may-tribute.html' title='Mały tribute :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4466212250731706563</id><published>2008-07-21T14:59:00.003+01:00</published><updated>2008-07-21T15:13:53.109+01:00</updated><title type='text'>O tym dlaczego marketing JEST istotny :-)</title><content type='html'>.... i dlaczego KAŻDY jest MARKETINGOWCEM (sorrryyyy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Często spotykam się z praktyką nietypowego nazewnictwa stanowisk :-). Business development manager to często (nie zawsze) sprzedawca albo sels rep (jakie to negatywne aaaa fuuujjj).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wejdzmy teraz na chwilę w buty osoby, która ma zachęcić kandydata do pracy na rzeczonym stanowisku sprzedawcy. I co ? Nie lepiej powiedzieć, że będzie Pan/Pani Business Development Managerem ? Czy może jednak... będzie Pan Selsem.... w Repiarni :-). No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, starając się o posadę także warto powiedzieć, że było (jest się) BDM'em a nie Sales Representative....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż z drugiej strony można zrobić o tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Nazwa pozycji:&lt;/span&gt; Semi - Senior&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Tłumaczenie: &lt;/span&gt;Młodszy Specjalista&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż tego &lt;span style="font-size:180%;"&gt;NIE &lt;/span&gt;rekomenduję....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4466212250731706563?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4466212250731706563/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4466212250731706563' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4466212250731706563'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4466212250731706563'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/07/o-tym-dlaczego-marketing-jest-istotny.html' title='O tym dlaczego marketing JEST istotny :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4175321669122604532</id><published>2008-07-17T23:33:00.011+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:36.371+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacjje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rewa'/><title type='text'>Rewa.... czyli 400 km nad morze :-)</title><content type='html'>Informacyjnie: czwórka łodzian, żyjących w warszawie postanawia wyruszyć nad morze. no dobra nad zatokę. na weekend. i jak to się skończyło :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczęło się od burzy... schroniliśmy się w chińczyku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_JS7yjz7I/AAAAAAAAAi0/RsYniGXsYC0/s1600-h/chinol.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_JS7yjz7I/AAAAAAAAAi0/RsYniGXsYC0/s400/chinol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224115419897647026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Później już było tylko fajniej. Jechaliśmy (na koniec świata ?) do Rewy nad Zatoką Pucką. Rewa jest znana ze swojego cypelka. Wygląda on o tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_JzHo8mnI/AAAAAAAAAi8/TTZCHtTvVYQ/s1600-h/cypel.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_JzHo8mnI/AAAAAAAAAi8/TTZCHtTvVYQ/s400/cypel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224115972834368114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na końcu (jak już nie można iść dalej bo woda nie pozwala, no chyba, że ktoś ma na imię Jezus ... :-)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_KORlnPVI/AAAAAAAAAjE/a4mabJZvbqo/s1600-h/drugastrona.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_KORlnPVI/AAAAAAAAAjE/a4mabJZvbqo/s400/drugastrona.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224116439361207634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Rewie, można spotkać też Bentley'a, co jest dość dużą sztuką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_KwWUtiLI/AAAAAAAAAjU/9zZvCmJ7g3s/s1600-h/bentley.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_KwWUtiLI/AAAAAAAAAjU/9zZvCmJ7g3s/s400/bentley.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224117024748046514" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Poza autami, występuje także zachód słońca w ilości jeden na dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_LGJ72s4I/AAAAAAAAAjc/y4LhpBwooyk/s1600-h/zachod.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_LGJ72s4I/AAAAAAAAAjc/y4LhpBwooyk/s400/zachod.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224117399379686274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie można się dobrze bawić (zdjęcie jak z reklamy Ery, tylko zęby świecą się zbyt mało :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_LaV8VfOI/AAAAAAAAAjk/vPzbt876mVg/s1600-h/zabawa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_LaV8VfOI/AAAAAAAAAjk/vPzbt876mVg/s400/zabawa.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224117746200313058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spotkaliśmy też Garfielda wśród psów...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_Lp8uYPdI/AAAAAAAAAjs/9EWBNN7zXpE/s1600-h/garfield.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_Lp8uYPdI/AAAAAAAAAjs/9EWBNN7zXpE/s400/garfield.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224118014308793810" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Można spotkać także robaczka, który chce pozować. Chyba był to kobieta robaczek, który miał inklinacje do modelinug.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_MHDiNh3I/AAAAAAAAAj0/HrSY-cy2rMk/s1600-h/robal.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_MHDiNh3I/AAAAAAAAAj0/HrSY-cy2rMk/s400/robal.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224118514353014642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym trzeba było wracać... w burzę. Która miała 120 km.... (sic!) i &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/stewedman/2664946025/sizes/o/"&gt;wyglądała &lt;/a&gt;tak... BTW - świetna fota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełna relacja &lt;a href="http://www.boat-people.pl/foto/rewa08/index.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4175321669122604532?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4175321669122604532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4175321669122604532' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4175321669122604532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4175321669122604532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/07/rewa-czyli-400-km-nad-morze.html' title='Rewa.... czyli 400 km nad morze :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SH_JS7yjz7I/AAAAAAAAAi0/RsYniGXsYC0/s72-c/chinol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6132616411392630731</id><published>2008-07-11T09:50:00.006+01:00</published><updated>2008-07-11T11:03:59.150+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka prezentacji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='garr reynolds'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='BTFI'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>BTFI :-)</title><content type='html'>Cytując niezawodnego &lt;a href="http://www.presentationzen.com/presentationzen/2008/07/benjamin-zander-who-are-we-being.html"&gt;Garra&lt;/a&gt; chciałbym zaprezentować kolejnego niesamowitego prezentera :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Benjamin Zender, bo o nim mowa, pokazuje, że nawet w ekstremalnie poważnych miejscach można być sobą i wzmacniać komunikację (prezentację?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, cytując Garra:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zander also introduced the idea of BTFI (Beyond The Fuck It), an idea from The Art of Possibility. This is a simple idea: What would happen if you stopped worrying, stopped holding back, and stopped avoiding the possibility of mistakes and just said "Fuck it!" and then just did it. No thought of technique or of victory or defeat...just the moment.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec sam Benjamin Zender... w DAVOS. Rekomenduję dotrwać do ostatniej minuty :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zErpOnYZZH0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zErpOnYZZH0&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i druga prezentacja :-) prosto z TED.com&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--cut and paste--&gt;&lt;object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=8,0,0,0" width="432" height="285" id="VE_Player" align="middle"&gt;&lt;param name="movie" value="http://static.videoegg.com/ted2/flash/loader.swf"&gt;&lt;PARAM NAME="FlashVars" VALUE="bgColor=FFFFFF&amp;file=http://static.videoegg.com/ted/movies/BenjaminZander_2008_high.flv&amp;autoPlay=false&amp;fullscreenURL=http://static.videoegg.com/ted/flash/fullscreen.html&amp;forcePlay=false&amp;logo=&amp;allowFullscreen=true"&gt;&lt;param name="quality" value="high"&gt;&lt;param name="allowScriptAccess" value="always"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="scale" value="noscale"&gt;&lt;param name="wmode" value="window"&gt;&lt;embed src="http://static.videoegg.com/ted2/flash/loader.swf" FlashVars="bgColor=FFFFFF&amp;file=http://static.videoegg.com/ted/movies/BenjaminZander_2008_high.flv&amp;autoPlay=false&amp;fullscreenURL=http://static.videoegg.com/ted/flash/fullscreen.html&amp;forcePlay=false&amp;logo=&amp;allowFullscreen=true" quality="high" allowScriptAccess="always" bgcolor="#FFFFFF" scale="noscale" wmode="window" width="432" height="285" name="VE_Player" align="middle" type="application/x-shockwave-flash" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6132616411392630731?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6132616411392630731/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6132616411392630731' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6132616411392630731'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6132616411392630731'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/07/btfi.html' title='BTFI :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7130459330862733143</id><published>2008-07-07T19:31:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:36.588+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gap'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adwords'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>[Prywata] GAP !</title><content type='html'>Tylko informacyjnie. Zostałem GAP'em :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to takiego ? To chyba znaczy, że znam się trochę na AdWords :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Oficjalniej, ze strony Google....&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby ubiegać się o status Kwalifikowanego konsultanta w programie Google Advertising Professionals, kandydat musi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;  1. Zarejestrować się jako uczestnik programu i wykazać dobrą sytuację finansową. To oznacza przyjęcie Przepisów dotyczących korzystania i ich nienaruszanie.&lt;br /&gt;  2. Zarządzać co najmniej jednym kontem AdWords (własnym lub cudzym) w Moim Centrum Klientów przez 90 dni.&lt;br /&gt;  3. Osiągnąć i utrzymać łączną kwotę wydatków nie mniejszą niż 1000 USD (lub równowartość w walucie miejscowej) na własnym lub zespołowym koncie Moje Centrum Klientów w okresie 90 dni.&lt;br /&gt;  4. Zdać egzamin na Google Advertising Professional. Zalecamy przystąpienie do egzaminu po spełnieniu powyższych wymagań. Do egzaminu można jednak przystąpić w dowolnym czasie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należy zauważyć, że kandydat musi w celu uzyskania statusu Kwalifikowanego konsultanta spełnić i/lub utrzymywać jednocześnie wszystkie wymagania. To znaczy, że w chwili zdania egzaminu należy spełniać wymóg zarządzania wydatkami w wysokości co najmniej 1000 USD przez 90 dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;No i mogę mieć takie Logo !&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHJhvkN4ywI/AAAAAAAAAis/-ZKJYcNE_wM/s1600-h/gap.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHJhvkN4ywI/AAAAAAAAAis/-ZKJYcNE_wM/s400/gap.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220342387879496450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Mój wynik to 91% :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7130459330862733143?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7130459330862733143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7130459330862733143' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7130459330862733143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7130459330862733143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/07/prywata-gap.html' title='[Prywata] GAP !'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHJhvkN4ywI/AAAAAAAAAis/-ZKJYcNE_wM/s72-c/gap.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-8575055418383187125</id><published>2008-07-06T23:47:00.002+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:36.824+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google analytics'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Testuj i bądź kreatywny :-)</title><content type='html'>Kolejna króciutka notka :-). Liczy się przecież ILOŚĆ a nie JAKOŚĆ ;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem tylko powiedzieć (napisać?), że podziwiam copywritera Google Analytics. Już kiedyś o tym pisałem. Teraz napiszę jeszcze raz. A może raczej pokażę????&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHFL2loOpeI/AAAAAAAAAh0/rIo7s0_1K5o/s1600-h/ga.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHFL2loOpeI/AAAAAAAAAh0/rIo7s0_1K5o/s400/ga.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220036844284978658" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6 SŁÓW. Tylko dwa zdania a jaki potężny przekaz, jaki obrazowy. Taka mała rekomendacja: nie bójmy uczyć się od najlepszych :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-8575055418383187125?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/8575055418383187125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=8575055418383187125' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8575055418383187125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8575055418383187125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/07/testuj-i-bd-kreatywny.html' title='Testuj i bądź kreatywny :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHFL2loOpeI/AAAAAAAAAh0/rIo7s0_1K5o/s72-c/ga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2995438447621636042</id><published>2008-07-06T11:56:00.004+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:37.089+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='błąd'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gazeta.pl'/><title type='text'>Come back - Czy tylko ja to widzę...</title><content type='html'>Zamiast pisać merytorycznie... popiszę o wpadkach. Kolejna związana z gazeta.pl, ale już tym razem klienta a nie samej gazety :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHCmOdivOJI/AAAAAAAAAhs/fRnvvT8rVNY/s1600-h/betclick.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHCmOdivOJI/AAAAAAAAAhs/fRnvvT8rVNY/s400/betclick.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5219854735501113490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Reklama chyba wyszła zbyt duża... co jest prawdopodobnie pochodną.... eeee no nie wiem czego ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie umiemy czytać specyfikacji ? Gazeta.pl nie sprawdza formatów ? A może jak to ostatnio słyszałem, jest to mechanizm wirusowy, gdzie tacy ludzie jak ja roznoszą wiadomość... o błędnej reklamie, w myśl zasady nie ważne jak mówią, ważne żeby mówili !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie uwagi:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a. od pewnego czasu myślę, aby przenieść się na wordpress, zrobić białego bloga i zakasować &lt;a href="http://antyweb.pl"&gt;antyweb.pl &lt;/a&gt;:-D&lt;br /&gt;b. zainstalowałem system webanalytics od Microsoft... na razie się wzajemnie "obwąchujemy"...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2995438447621636042?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2995438447621636042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2995438447621636042' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2995438447621636042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2995438447621636042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/07/come-back-czy-tylko-ja-to-widz.html' title='Come back - Czy tylko ja to widzę...'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SHCmOdivOJI/AAAAAAAAAhs/fRnvvT8rVNY/s72-c/betclick.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3385269633421937573</id><published>2008-06-30T23:14:00.005+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:37.360+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kinoteka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='obsługa klienta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Polska obsługa klienta !</title><content type='html'>Dziś będzie króciutko... wg. zasady KISS :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem do rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sceneria&lt;/span&gt;: Kinoteka, kolejka do jednej z kas. Osoby dramatu: kasjer oraz para kupująca bilety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SGldC67tUTI/AAAAAAAAAhk/1pgD-eXUNm8/s1600-h/top4.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SGldC67tUTI/AAAAAAAAAhk/1pgD-eXUNm8/s400/top4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217803948046242098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zdarzenie&lt;/span&gt;: Para pyta się o bilety i ich cenę. Wychodzi drożej niż myśleli -  36 PLN za dwa bilety. Okazuje się, że mają za mało pieniędzy. Pan pyta się gdzie jest najbliższy bankomat i chce odejść. Jest g. 21.50... i zaczyna się seans.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kulminacja&lt;/span&gt;: Kasjer, widząc to, mówi... będzie taniej i daje zniżkę o 2 pln na bilecie co daje 32 PLN... Klient nadal nie ma (podlicza drobne). Kasjer, ze stoickim spokojem daje zniżkę do 5 pln na bilecie.... w sumie 26. Klient ma i jest zadowolony. Obydwoje są zadowoleni - w sensie Klient i jego Partnerka (randka :D).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wnioski&lt;/span&gt;: Widać było, że kasjer nie był "uczony" wcześniej takiego podejścia (a może się mylę), jednak rozwiązał problem Klienta. Sam. Bez przełożonego. Genialna intuicja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wyniki biznesowe&lt;/span&gt;: Kino nie straciło na tej pojedynczej transakcji - wszakże sprzedaje bilety na kartę w cenie 13 PLN - więc musi się to zwracać. Mogę się założyć, że Klient wróci jeszcze nie raz do Kinoteki a także powie swoim znajomym jak to mu się udało wejść taniej do kina :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pytanie&lt;/span&gt;: Czy Ty rozwiązujesz Problemy swojego Klienta ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3385269633421937573?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3385269633421937573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3385269633421937573' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3385269633421937573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3385269633421937573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/06/polska-obsuga-klienta.html' title='Polska obsługa klienta !'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SGldC67tUTI/AAAAAAAAAhk/1pgD-eXUNm8/s72-c/top4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4307131105804262515</id><published>2008-06-20T22:46:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:37.526+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komunikacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='top gear'/><title type='text'>Weeeeeee areeeee BACK !!!!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SFwoIyeMIDI/AAAAAAAAAhc/4Myri8Yjol8/s1600-h/newsletter2_jamesjez_main.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SFwoIyeMIDI/AAAAAAAAAhc/4Myri8Yjol8/s400/newsletter2_jamesjez_main.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5214086600040652850" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dla wszystkich fanów, którzy nie zapisali się do newslettera...... chciałem ogłosić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;TOP GEAR is BACK!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Seria 11.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi natomiast o tego bloga, który w założeniu ma traktować o marketingu, to chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Pierwsza to specyficzna komunikacja marketingowa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Arial,Verdana,Helvetica,sans-serif;font-size:85%;"  &gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Tired of watching a football tournament your team isn’t even competing in? Find the spectacle of a dozen fame-hungry simpletons arguing in a bungalow a bit unfulfilling?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt; &lt;p&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Well, fear not, Top Gear is back to make telly good again.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Druga to, nastawienie Top Gear na Television On Demand.... szkoda, że nie dostępne w Polsce :-(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-family:Arial,Verdana,Helvetica,sans-serif;font-size:130%;"  &gt;&lt;p&gt;Strap in and brace yourself, Top Gear returns in a cloud of tyre smoke to BBC Two on Sunday 22 June, at 8pm.&lt;/p&gt;  &lt;p&gt;Should the worst happen and you miss Sunday’s show, don't forget you can now catch the entire episode anytime (including office hours) on BBC iPlayer.&lt;/p&gt;&lt;/span&gt;No i ten humor (office hours ?!). Polecam :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Chyba nigdy nie cieszyłem się z tak bardzo z newslettera !!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4307131105804262515?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4307131105804262515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4307131105804262515' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4307131105804262515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4307131105804262515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/06/weeeeeee-areeeee-back.html' title='Weeeeeee areeeee BACK !!!!'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SFwoIyeMIDI/AAAAAAAAAhc/4Myri8Yjol8/s72-c/newsletter2_jamesjez_main.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5709491168033873746</id><published>2008-06-18T23:41:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:37.774+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gazeta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gadu-gadu'/><title type='text'>Czy tylko ja to widzę...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SFmPzZbedBI/AAAAAAAAAhU/63YXuefmj2s/s1600-h/gazeta.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SFmPzZbedBI/AAAAAAAAAhU/63YXuefmj2s/s400/gazeta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213356156820288530" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dziś samo zdjęcie bez komentarza... do kreacji w którą ładuje się kilkadziesiąt tysięcy PLN dać zdjęcie z watermarkiem ????????? Czy ktoś to sprawdzał ?? Czy zdjęcie jest wykupione ?? :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5709491168033873746?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5709491168033873746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5709491168033873746' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5709491168033873746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5709491168033873746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/06/czy-tylko-ja-to-widz.html' title='Czy tylko ja to widzę...'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SFmPzZbedBI/AAAAAAAAAhU/63YXuefmj2s/s72-c/gazeta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4965590857736748327</id><published>2008-06-13T09:59:00.002+01:00</published><updated>2008-06-13T10:10:26.039+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mecz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dziwne'/><title type='text'>Gwiezdne wojny.</title><content type='html'>Stwierdzenie, Alberta Einsteina mówiące, że nie wie On czym będzie prowadzona trzecia wojna światowa... ale wie, że czwarta będzie toczona za pomocą pałek i kamieni.... chyba będzie inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecia, czwarta i piąta wojna będzie prowadzona poprzez internet (lub jego przyszłościową wersję). Iskrą do napisania tej notki, jest natomiast wczorajszy mecz Polska-Austria... i karny z kapelusza. O ile rozumiem złość z powodu decyzji sędziego, to fascynuje mnie szybkość i sposób jej wyrażania....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Np. ten serwisik .... pokazuje inwencję Polaków... &lt;a href="http://howard.rlz.pl/"&gt;http://howard.rlz.pl/ &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale agresja sięgnęła poziomów &lt;a href="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article190836/Sedzia_oszust_niech_wraca_do_Anglii_.html"&gt;RZĄDOWYCH &lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślmy dalej logiczne. To jest tylko mecz piłki nożnej (a może aż :-). W 2001 roku internet nie był tak rozwinięty. Natomiast myślę, że teraz, jeżeli stałoby się coś takiego jak WTC.... Agresja amerykańskich internautów byłaby nieporównanie większa :-|. Internet staje się substytutem pozezji i narodowych wieszczów. Obecnie Mickiewicz prowadziłby poczytnego bloga ... a jego wezwania doprowadziłby do Pierwszego Polskiego Powstania Narodowego w Internecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4965590857736748327?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4965590857736748327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4965590857736748327' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4965590857736748327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4965590857736748327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/06/gwiezdne-wojny.html' title='Gwiezdne wojny.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7213897968942510599</id><published>2008-06-12T20:34:00.002+01:00</published><updated>2008-06-12T20:45:37.697+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka prezentacji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='steve jobs'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='apple'/><title type='text'>Killer presentation.</title><content type='html'>Niedawno &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/05/uniwersytet-internetowy.html"&gt;pisałem &lt;/a&gt;o możliwości dokształcania się w Internecie. Teraz chciałem odnieść się do jednej z prezentowanych tam umiejętności. Mówię tutaj o "sztuce prezentacji". Dobrze opanowana umiejętność przedstawiania swoich poglądów jest w obecnym świecie "almost like unfair advantage" (cytując za Garrem Raynoldsem). Zgadzam się z tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadza się z tym chyba Steve Jobs...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TlLCWon0wAw&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TlLCWon0wAw&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" height="344" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezentacja niszczy.  Po jej obejrzeniu, proszę spojrzeć jeszcze raz. Proszę o zwrócenie uwagi na formę przedstawiania danych liczbowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę o zanotowanie ile razy były użyte bulletpointy w tej prezentacji ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. A teraz wracamy do oglądania meczu Polska-Austria.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7213897968942510599?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7213897968942510599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7213897968942510599' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7213897968942510599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7213897968942510599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/06/killer-presentation.html' title='Killer presentation.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-613388737969386756</id><published>2008-06-04T19:45:00.005+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:38.490+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='aol'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kampania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paid search'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adwords'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='landing page'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>AOL. Dopasowanie szerokie, Lokata i niebezpieczne DKI.</title><content type='html'>Czytając temat, można by zastanowić się ... o co chodzi ?. Już mówię. Chodzi o dopasowanie szerokie (tzw. broad match). Temat przewałkowany na wszystkie sposoby, na wielu seminariach i blogach. Jednak potrafi cały czas zaskakiwać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeglądając portal AOL.pl, stwierdziłem... skorzystam z Google i zobaczę jak wygląda krajobraz AdWords w sieci wyszukiwania :-). Wpisałem &lt;a href="http://wyszukiwarka.aol.pl/aol/search?invocationType=topsearchbox&amp;amp;query=lokata&amp;amp;rp="&gt;lokata&lt;/a&gt; .... i okazało się, że konkurencja jest zażarta. Na pierwszy ogień poszedł link, wyróżniający się nazwą największego polskiego banku... czyli:&lt;br /&gt;&lt;span class="title"&gt;&lt;b&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Lokata&lt;/b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt; &lt;span class="pdesc" property="f:desc"&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Dostęp do konta we wszystkich&lt;br /&gt;bankomatach PKO BP. Sprawdź!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a style="color: rgb(51, 204, 0);" property="f:url" id="redirLink0" href="http://wyszukiwarka.aol.pl/aol/redir?src=dmn_promo&amp;amp;requestId=c2f3e9685723f06&amp;amp;clickedItemRank=4&amp;amp;userQuery=lokata&amp;amp;clickedItemURN=http%3A%2F%2Fswitcher.dmn.aol.com%2Fsw%2Fr%3Fri%3D171OmoQ69eSRCiZckZQYNSFQ%26ai%3D6%26dt%3D1212605515498%26u%3Dhttp%253A%252F%252Fwww.google.com%252Faclk%253Fsa%253Dl%2526ai%253DBF0M1S-RGSIurIJCeQZik2bEN04iUaffB2MgH7rqr7gHQn8sBEAcYByCb7qoGKAo4AVCXz9iHBWDpBKAB9byw9gPIAQGAAgGpAp8-XHsUuJ4-yALrrfYE2QNywzV8uemI-Q%2526num%253D7%2526sig%253DAGiWqtyUP2jM6aQ26EbwCYhYk7RLzZvbyQ%2526q%253Dhttps%253A%252F%252Fsecure.inteligo.com.pl%252Fpub%252Fotworz%25253Fagent%25253D0005%252526agency%25253D0099%252526promotion%25253D00%252526saleschannel%25253D06%26cs%3Dp%252BdayM%252F85HcB6TTkNvhJ2jqKfPE%253D&amp;amp;partnerClientId=aol-pl-pl&amp;amp;partner=AFS&amp;amp;googlePromoFlag=0&amp;amp;title=%3Cb%3E%3Cb%3ELokata%3C%2Fb%3E%3C%2Fb%3E&amp;amp;partnerChannelId=sponsoredlinks&amp;amp;moduleId=dmn_right.jsp.M&amp;amp;googleLocalFlag=0&amp;amp;clickedItemPageRanking=4&amp;amp;clickedItemPage=1&amp;amp;clickedItemDescription=GoogleSLResults"&gt;&lt;span class="durl"&gt;&lt;span class="pdurl" property="f:durl"&gt;www.Inteligo.com.pl&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;a style="color: rgb(51, 204, 0);" property="f:url" id="redirLink0" href="http://wyszukiwarka.aol.pl/aol/redir?src=dmn_promo&amp;amp;requestId=c2f3e9685723f06&amp;amp;clickedItemRank=4&amp;amp;userQuery=lokata&amp;amp;clickedItemURN=http%3A%2F%2Fswitcher.dmn.aol.com%2Fsw%2Fr%3Fri%3D171OmoQ69eSRCiZckZQYNSFQ%26ai%3D6%26dt%3D1212605515498%26u%3Dhttp%253A%252F%252Fwww.google.com%252Faclk%253Fsa%253Dl%2526ai%253DBF0M1S-RGSIurIJCeQZik2bEN04iUaffB2MgH7rqr7gHQn8sBEAcYByCb7qoGKAo4AVCXz9iHBWDpBKAB9byw9gPIAQGAAgGpAp8-XHsUuJ4-yALrrfYE2QNywzV8uemI-Q%2526num%253D7%2526sig%253DAGiWqtyUP2jM6aQ26EbwCYhYk7RLzZvbyQ%2526q%253Dhttps%253A%252F%252Fsecure.inteligo.com.pl%252Fpub%252Fotworz%25253Fagent%25253D0005%252526agency%25253D0099%252526promotion%25253D00%252526saleschannel%25253D06%26cs%3Dp%252BdayM%252F85HcB6TTkNvhJ2jqKfPE%253D&amp;amp;partnerClientId=aol-pl-pl&amp;amp;partner=AFS&amp;amp;googlePromoFlag=0&amp;amp;title=%3Cb%3E%3Cb%3ELokata%3C%2Fb%3E%3C%2Fb%3E&amp;amp;partnerChannelId=sponsoredlinks&amp;amp;moduleId=dmn_right.jsp.M&amp;amp;googleLocalFlag=0&amp;amp;clickedItemPageRanking=4&amp;amp;clickedItemPage=1&amp;amp;clickedItemDescription=GoogleSLResults"&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ok. Czyli co mamy w treści ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Lokaty (pewnie DKI)&lt;br /&gt;2. Bankomaty za darmo&lt;br /&gt;3. Konto w PKO&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a ja szukam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lokat &lt;/span&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz klik i jesteśmy &lt;a href="https://secure.inteligo.com.pl/pub/otworz?agent=0005&amp;amp;agency=0099&amp;amp;promotion=00&amp;amp;saleschannel=06&amp;amp;gclid=CLzQnYe825MCFQyvQwodcnI9Zg"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SEboISWfSlI/AAAAAAAAAhE/T4uOrPkM48c/s1600-h/lp.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SEboISWfSlI/AAAAAAAAAhE/T4uOrPkM48c/s400/lp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208105248163318354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nie ma nic o lokatach&lt;br /&gt;2. Mam założyć konto w Inteligo (a gdzie PKO .... ufffff jest na dole :-)&lt;br /&gt;3. Linki po lewej stronie przenoszą mnie do regulaminów, informacji jak założyć konto dla firm oraz tabeli opłat i prowizji ....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a ja szukam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;lokat !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nareszcie, w każdym z nowootwartych, w zakładce menu Oferta dla Ciebie znajduję informację o &lt;a href="http://www.inteligo.pl/infosite/oferta_dla_ciebie_lokaty.htm"&gt;lokatach&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;Wiem, że mogę osiągnąć oprocentowanie na poziomie miażdżących   3,4500% :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SEbn3oLY5cI/AAAAAAAAAg8/4VGb7OYWvBU/s1600-h/igo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SEbn3oLY5cI/AAAAAAAAAg8/4VGb7OYWvBU/s400/igo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5208104961964565954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Podsumowując&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;a.  Tytuł kreacji w porównaniu ze stroną docelową .... hmmm jakby nie za dobrze dobrany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;b. Strona informacyjna o szukanym produkcie w odległości dwóch kliknięć, w dodatku przez linki mówiące o opłatach i regulaminach a nie o PRODUKTACH !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c. Strona docelowa z Inteligo, a w kreacji jak byk stoi PKO BP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli oględnie mówiąc... czas na poprawę kampanii. &lt;span style="font-size:180%;"&gt;I żeby nie było... każdemu zdarzają się takie błędy, nawet mi :-D&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-613388737969386756?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/613388737969386756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=613388737969386756' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/613388737969386756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/613388737969386756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/06/aol-dopasowanie-szerokie-lokata-i.html' title='AOL. Dopasowanie szerokie, Lokata i niebezpieczne DKI.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SEboISWfSlI/AAAAAAAAAhE/T4uOrPkM48c/s72-c/lp.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6335258091445456695</id><published>2008-05-28T18:37:00.003+01:00</published><updated>2008-06-01T23:02:04.025+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uniwersytet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='youtube'/><title type='text'>Uniwersytet internetowy</title><content type='html'>Nie, nie chodzi tutaj o żaden sfromalizowany e-learning. Ten post nie jest też "preclem" :-). Chodzi mi o kombinację Youtube + Google Video.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam pewien problem. Chodzi o edukację. O jej niski poziom w Polsce. Udało mi się (jak mniemam) skończyć niezłą szkołę... ale poziom wykładów, jednak odbiega od tego co jest w USA. Potwierdzeniem tego faktu, są wykłady dostępne w Internecie. CAŁE WYKŁADY. Oto potęga Internetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzięki niemu mogę obejrzeć Setha Godina (dokładnie wtedy kiedy chcę)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;embed id="VideoPlayback" style="width: 400px; height: 326px;" allowfullscreen="true" flashvars="fs=true" src="http://video.google.com/googleplayer.swf?docid=-6909078385965257294&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostępny jest wykład Randy Pauscha....  (zmiażdżył mnie)... pt. How to live your life :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ji5_MqicxSo&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ji5_MqicxSo&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mamy także Time Management (ten sam profesor)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oTugjssqOT0&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/oTugjssqOT0&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio oglądałem także wykład jak tworzyć prezentacje (czy nadal chcesz robić bullet pointy... tak ??? wstydź się!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/DZ2vtQCESpk&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/DZ2vtQCESpk&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej - gwiazda web analytics. Avinash K. :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sMwQN43fwoQ&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/sMwQN43fwoQ&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz (last but not least) mamy Luisa Van Ahna. Czy już wiecie dlaczego Google zwycięża? Bardzo polecam ten wykład. Pokazuje ile jest jeszcze do odkrycia :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/qlzM3zcd-lk&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/qlzM3zcd-lk&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parafrazując pewien slogan reklamowy ... stałe łącze - 100 PLN. Dostęp do Amerykańskich Profesorów - bezcenne. Powyżej wykłady, które uważam, że przydadzą się każdemu zajmującemu się marketingiem internetowym. BigUp!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6335258091445456695?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6335258091445456695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6335258091445456695' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6335258091445456695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6335258091445456695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/05/uniwersytet-internetowy.html' title='Uniwersytet internetowy'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5211876696478639351</id><published>2008-05-12T21:06:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:38.700+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fanstasyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Fantastyka.</title><content type='html'>Króciutki post. Informacyjnie: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/Starcie-krolow_George-R-R-Martin/browse/product/1,595508.html"&gt;Starcie Królów&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;zostało dodrukowane. Zysk i ska nie silił się nawet na redakcję... więc jest to nadal "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wydanie I&lt;/span&gt;" ale jednak JEST i to najważniejsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCik5RJk8aI/AAAAAAAAAgY/JplXhy8h0U4/s1600-h/Starcie-krolow_George-R-R-Martin,images_product,29,978-83-7150-789-2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCik5RJk8aI/AAAAAAAAAgY/JplXhy8h0U4/s400/Starcie-krolow_George-R-R-Martin,images_product,29,978-83-7150-789-2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5199587073562309026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to bardzo dobra wiadomość dla fanów fantastyki spod znaku George R.R. Martina. Co do aspektów marketingowych i edukacyjnych to jest ich kilka. Ja skupię się na dwóch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Ceny na aukcjach, wywindowane do poziomu 150 PLN za używany (przechodzony egzemplarz) spadły do poziomu &lt;a href="http://allegro.pl/search.php?string=starcie+kr%C3%B3l%C3%B3w"&gt;rynkowego&lt;/a&gt;. Ukazane tutaj mamy dość przewrotnie działanie medium, które miało doprowadzać do MAKSYMALNEGO obniżenia CEN. W Internecie przecież zawsze miało być najtaniej. Otóż w przypadku dóbr rzadkich, działanie jest wręcz odwrotne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykład, dwie sytuacje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a. książka sprzedawane offline np. antykwariat,  potencjalny rynek - jedno miasto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;b. ta sama książka online, potencjalny rynek - cała polska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli założymy że książka będzie tylko jedna, to uzyskamy dodatkowy popyt po zaoferowaniu jej online (chętnych do zakupu), przy stałej podaży. Pochodną będzie wzrost ceny. QED.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Zysk i ska nasłuchuje sygnałów rynkowych - sam tam dzwoniłem w sprawie rzeczonej pozycji  :-), no i dodrukowali.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5211876696478639351?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5211876696478639351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5211876696478639351' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5211876696478639351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5211876696478639351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/05/fantastyka.html' title='Fantastyka.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCik5RJk8aI/AAAAAAAAAgY/JplXhy8h0U4/s72-c/Starcie-krolow_George-R-R-Martin,images_product,29,978-83-7150-789-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-677496603121988770</id><published>2008-05-10T10:53:00.013+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:41.045+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='toskalnia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='pienza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lido di jesolo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='włochy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='montepulciano'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='odpoczynek'/><title type='text'>Toskania na długi weekend. Zdjęcia</title><content type='html'>Zderzenie z rzeczywistością "popowrotową", nie jest lekkie. Ale udało się i dotrwałem do weekendu. Zatem chciałem pokazać &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/urodziny-rok.html"&gt;obiecane&lt;/a&gt; zdjęcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia podróży zatrzymaliśmy się w okropnym, hotelowym kurorcie Lido Di Jesolo. Dojechaliśmy ok. 21 i od razu udaliśmy się w kierunku morza. Morza jak widać nie udało się im zepsuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCVz_aY4_aI/AAAAAAAAAfA/7NbeOnzpN-Y/s1600-h/p1000042.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCVz_aY4_aI/AAAAAAAAAfA/7NbeOnzpN-Y/s400/p1000042.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198688878121778594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Agnieszka na molo w Lido Di Jesolo.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jednak reszta krajobrazu nie była tak zachęcająca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV006Y4_bI/AAAAAAAAAfI/gSCPz-OPmFg/s1600-h/p1000045.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV006Y4_bI/AAAAAAAAAfI/gSCPz-OPmFg/s400/p1000045.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198689797244779954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Jeden z hoteli.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Następnego dnia udaliśmy się do Wenecji (polecam wszystkim parking, na którym należy zostawić kluczyki do samochodu w aucie !). I zderzyliśmy się z tłumem. To było męczące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV1oqY4_cI/AAAAAAAAAfQ/VOJ0CzB_0Ns/s1600-h/p1000059.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV1oqY4_cI/AAAAAAAAAfQ/VOJ0CzB_0Ns/s400/p1000059.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198690686303010242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Plac Św. Marka. Tłumy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Jednak udało się zobaczyć fajne widoczki. Na placu Św. Marka jest wieża, której winda zabrała nas wysoko dając w zamian takie widoki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV2FqY4_dI/AAAAAAAAAfY/BWrWsF27iC8/s1600-h/p1000063.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV2FqY4_dI/AAAAAAAAAfY/BWrWsF27iC8/s400/p1000063.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198691184519216594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Widok z wieży na placu Św. Marka, Wenecja.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Natomiast po zboczeniu z głównych ścieżek uczęszczanych przez turystów, udało się nam "liznąć" troszeczkę tej prawdziwej Wenecji. Dojmującym wrażeniem była cisza.... nie ma tam samochodów przecież !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV206Y4_eI/AAAAAAAAAfg/7agJxTn16UM/s1600-h/p1000082.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV206Y4_eI/AAAAAAAAAfg/7agJxTn16UM/s400/p1000082.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198691996268035554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Uliczka (?) a raczej kanał we północno-wschodniej części Wenecji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po opuszczeniu Wenecji (i zapłaceniu 24 euro za parking) udaliśmy się do Pienzy. Dojechaliśmy na 21, więc nic nie widzieliśmy. Natomiast obudziliśmy się w raju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV3d6Y4_fI/AAAAAAAAAfo/azyrez4zWC0/s1600-h/p1000088.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV3d6Y4_fI/AAAAAAAAAfo/azyrez4zWC0/s400/p1000088.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198692700642672114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Agnieszka na polach przed Pienzą, na pierwszym planie farma, na której mieszkaliśmy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Generalnie udało się nam wybrać tak fajne miejsce, że zdecydowaliśmy się zostać na dłużej (a co za tym idzie zrezygnować z podróży do Rzymu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV49aY4_gI/AAAAAAAAAfw/eogHiMwNhkM/s1600-h/p1000107.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV49aY4_gI/AAAAAAAAAfw/eogHiMwNhkM/s400/p1000107.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198694341320179202" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Taki dość standardowy widoczek :-D. Pienza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;Byliśmy także w Sienie (polecam katedrę + audioguidę, a także muzeum które ma wieżę!). Na którą można wejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV5e6Y4_hI/AAAAAAAAAf4/Z_8GO8Bca1c/s1600-h/p1000115.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV5e6Y4_hI/AAAAAAAAAf4/Z_8GO8Bca1c/s400/p1000115.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198694916845796882" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Widok z sienieńskiego muzeum katedralnego.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Poza tym byliśmy w Montepulciano = 2 x 16 km pieszo + jeden schwytany kleszcz. Ale było warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV6C6Y4_iI/AAAAAAAAAgA/WONUr81lV6I/s1600-h/p1000183.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV6C6Y4_iI/AAAAAAAAAgA/WONUr81lV6I/s400/p1000183.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198695535321087522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Montepulciano - panorama.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wracając rozkoszowaliśmy się widokami Val d'Orcia :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV6kKY4_jI/AAAAAAAAAgI/eHp46RpoQvg/s1600-h/p1000231.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV6kKY4_jI/AAAAAAAAAgI/eHp46RpoQvg/s400/p1000231.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198696106551737906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Udało się nam też dotrzeć do Pizy (ale wieża niestety była niestety poza naszym zasięgiem - bilety były dopiero na za 4 godziny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV7GaY4_kI/AAAAAAAAAgQ/RbFRuU6kFPU/s1600-h/p1000265.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCV7GaY4_kI/AAAAAAAAAgQ/RbFRuU6kFPU/s400/p1000265.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198696694962257474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie, jednym słowem - BOSKO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie zdjęcia znajdują się &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/urodziny-rok.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-677496603121988770?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/677496603121988770/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=677496603121988770' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/677496603121988770'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/677496603121988770'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/05/toskania-na-dugi-weekend-zdjcia.html' title='Toskania na długi weekend. Zdjęcia'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCVz_aY4_aI/AAAAAAAAAfA/7NbeOnzpN-Y/s72-c/p1000042.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6000616017340852348</id><published>2008-05-08T07:04:00.002+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:41.150+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sponsoring'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='piłka nożna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sport'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Marketing sportowy | sponsoring</title><content type='html'>Zanim pokażę zdjęcia z wyjazdu, zdecydowałem się na szybkie pokazanie jakim skutecznym narzędziem marketingowym może być sponsoring imprez sportowych. Na ten przykład weźmiemy piłkę nożną i Orange Ekstraklasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając dzisiejsze &lt;a href="http://www.sport.pl/pilka/1,65050,5190675.html"&gt;newsy&lt;/a&gt; na Gazeta.pl (sport.pl) zobaczyłem takie oto zdjęcie :-|&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCKYoU-ChvI/AAAAAAAAAe4/cztAYNwUZ4I/s1600-h/z5190628Z.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCKYoU-ChvI/AAAAAAAAAe4/cztAYNwUZ4I/s400/z5190628Z.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5197884738530084594" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe jak zareagowały na to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Marka Żubr (główny sponsor Jagiellonii)&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Marka Leroy Merlin&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Marka Orange (sponsor tytularny)&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-family: verdana;font-size:180%;" &gt;?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli nie było (nie będzie) konsekwencji to mamy tutaj do czynienia ze szczwaną taktyką promocji produktów (piwa, telefonów i wyposażenia domu) wśród kiboli Jagiellonii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6000616017340852348?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6000616017340852348/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6000616017340852348' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6000616017340852348'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6000616017340852348'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/05/marketing-sportowy.html' title='Marketing sportowy | sponsoring'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SCKYoU-ChvI/AAAAAAAAAe4/cztAYNwUZ4I/s72-c/z5190628Z.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-8162051892073426326</id><published>2008-04-25T15:14:00.002+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:41.293+01:00</updated><title type='text'>Urodziny. Rok.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SBHoiwUz7jI/AAAAAAAAAew/58LiDrJ0jw4/s1600-h/346269.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SBHoiwUz7jI/AAAAAAAAAew/58LiDrJ0jw4/s400/346269.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5193187529120280114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Blog niedługo będzie miał rok... Piszę to już teraz, jako że wyjeżdżam na zasłużoną (chyba) przerwę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia pokażę po powrocie :-). Pewnie nie będą nawet w połowie tak dobre jak to... ale co tam :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-8162051892073426326?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/8162051892073426326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=8162051892073426326' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8162051892073426326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8162051892073426326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/urodziny-rok.html' title='Urodziny. Rok.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SBHoiwUz7jI/AAAAAAAAAew/58LiDrJ0jw4/s72-c/346269.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3143200889075218488</id><published>2008-04-20T15:18:00.004+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:41.749+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fanstasyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fabryka słów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='czytanie'/><title type='text'>[SPAM] Czytam. Wpis całkowicie nieedukacyjny.</title><content type='html'>Wpis tak jak w temacie. Nie będzie nic o marketingu, marketingu internetowym o adwordsach ani też o analytics (no może trochę). Nie będzie też o mobile.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napiszę natomiast z czym się męczę. Następnie, zręcznie przeskoczę do opisu tego co planuję zrobić. Mówię tutaj o książkach. Dawno nie miałem takiej trudności, ze skończeniem  czytanej pozycji (to już chyba 2 miesiące).  Dzieło, o  którym mówię jest interesujące, nadzwyczaj interesujące. Ja jednak nie umiem się przez nie przebić. Ale co tam. Nie poddam się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim osobistym potworkiem jest obecnie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAtx6dUHIII/AAAAAAAAAeo/FxFW4hcsj5k/s1600-h/514Yi4krcwL.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAtx6dUHIII/AAAAAAAAAeo/FxFW4hcsj5k/s400/514Yi4krcwL.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5191368244589961346" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Męczę się z tym już z dwa miesiące. A przeczytałem 120 stron :-). Średnia to dwie strony dziennie.  Książka jest GENIALNA i otwiera umysł. Jednak ciężko znaleźć mi czas na czytanie...  samochód zabija czytanie "tramwajowe"(sic!), które jak się okazało było podstawą mojej diety :D Damn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak publicznie oświadczam - PRZECZYTAM TĘ KSIĄŻKĘ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym, przez Avinash'a urosła mi (znacznie) lista zaległości. Na wzór i podobieństwo tego &lt;a href="http://www.maciejmajewski.pl/czytam/"&gt;bloga&lt;/a&gt; przygotowałem listę książek, które na mnie czekają [w sensie - kupione i leżą odłogiem].&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Lód, Jacek Dukaj&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Mao, Jung Chang, Jon Halliday&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Boże igrzysko, Norman Davies&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Cała prawda o planecie Ksi. Drugie spojrzenie na planetę Ksi, Janusz A. Zajdel&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Cylinder van Troffa, Janusz A. Zajdel&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Wyjście z cienia, Janusz A. Zajdel&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Limes inferior, Janusz A. Zajdel&lt;/li&gt;&lt;li&gt;4 x Saga Lodu i Ognia, George R.R. Martin&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Motoświat, Jeremy Clarkson&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Dzieci Hurina, J.R.R. Tolkien&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Diabeł Na Wieży, Anna Kańtoch&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Pan Lodowego Ogrodu. Jarosław Grzędowycz&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;+ MAAASAAA z &lt;a href="http://fabryka.pl/"&gt;Fabryki Słów&lt;/a&gt; - czyli Ćwiek, Piekara, Pilipiuk (po wielokroć), Ziemkiewicz, Piekara, może Kossakowska, Przechrzta, Ziemiański .... itd :-D No i oczywiście Komuda + Zamboch dla odprężenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;+ Naukowe o marketingu :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i oczywiście nie zgadzam się z tezą, że fantastyka jest literaturą drugiej kategorii, co udało mi się usłyszeć w Tok-FM. Screw You Guys .&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3143200889075218488?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3143200889075218488/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3143200889075218488' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3143200889075218488'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3143200889075218488'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/spam-czytam-wpis-cakowicie.html' title='[SPAM] Czytam. Wpis całkowicie nieedukacyjny.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAtx6dUHIII/AAAAAAAAAeo/FxFW4hcsj5k/s72-c/514Yi4krcwL.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5250112409997523393</id><published>2008-04-12T13:27:00.004+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:42.106+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mobile'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adwords'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Mobilne Google AdWords - Potencjał</title><content type='html'>Ten post miał powstać dość dawno temu :-). Ostatnio pisałem o programie do robienia &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/screensnap-soft-na-s60-3rd-edition.html"&gt;zrzutów ekranu&lt;/a&gt; w komórce. Aplikacja ta miała pomóc mi w napisaniu tego posta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak zacznijmy od początku. Na mobile jest hype od pewnego czasu. Jednak mało kto wie jak go wykorzystać. Poza tym mówi się, że wyszukiwarki mobilne nie mają potencjału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo braku potencjału, niektórzy robią już kampanie w komórkach :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAC1TSsk31I/AAAAAAAAAeY/4xsGSM_2-Kw/s1600-h/Scr000002.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAC1TSsk31I/AAAAAAAAAeY/4xsGSM_2-Kw/s400/Scr000002.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5188346113771757394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgadnijcie kto ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą ciekawszą rzeczą jest jednak fakt, że Google ostatnio (początek marca) zmieniło sposób prezentacji wyników (mSERP ???).  Początkowo w SERP było 10 linków.... i przycisk dalej. Reklamy były bardzo słabo wyróżnione. Obecnie jest tcyh linków sześć (chyba) a reklama jest na niebieskim podlewie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te dwie rzeczy (podlew i mniejsza liczba linków organicznych) zwiększają kliklalność i potencjał kampanii mobilnych. Posłużę sie przykładem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAC2Bysk32I/AAAAAAAAAeg/m8bv13dDAus/s1600-h/potencjal+mobile.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAC2Bysk32I/AAAAAAAAAeg/m8bv13dDAus/s400/potencjal+mobile.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5188346912635674466" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zrzut ekranu (raport adwords) pokazuje liczbę klików dziennie dla pewnej kampanii (wartości nominalne oczywiście skasowałem). Jak widać, zmiana sposobu wyświetlania pozwoliła na uzyskiwanie ZNACZNIE większej liczby klików (ta kampania nie była rozszerzana ani optymalizowana - praktycznie nie ma konkurencji obecnie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Mobile ma przyszłość&lt;br /&gt;2. Przyszłość jest dzisiaj&lt;br /&gt;3. Nie ma konkurencji (jeszcze)&lt;br /&gt;4. Google pracuje nad swoją wyszukiwarką aby monetyzować AdWords. I jeszcze sporo pracy przed nimi (ciekawe czy pokuszą się o umieszczenie reklam NAD wynikami wyszukiwania)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5250112409997523393?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5250112409997523393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5250112409997523393' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5250112409997523393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5250112409997523393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/mobilne-google-adwords-potencja.html' title='Mobilne Google AdWords - Potencjał'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SAC1TSsk31I/AAAAAAAAAeY/4xsGSM_2-Kw/s72-c/Scr000002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-512339263920438739</id><published>2008-04-08T17:33:00.002+01:00</published><updated>2008-04-08T17:50:43.376+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='michael jordan'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sport'/><title type='text'>There are no Cinderellas</title><content type='html'>Te reklamy urzekły mnie. Polecam każdemu, kto uprawia  jakikolwiek sport.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Założenia są takie....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby było tak ..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/R1QSVygsL_o&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/R1QSVygsL_o&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musi być tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ky7Whwl6DnE&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ky7Whwl6DnE&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;There are no Cinderellas&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-512339263920438739?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/512339263920438739/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=512339263920438739' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/512339263920438739'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/512339263920438739'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/there-are-no-cinderellas.html' title='There are no Cinderellas'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4814389091415741129</id><published>2008-04-08T00:59:00.000+01:00</published><updated>2008-04-08T00:02:48.311+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='folk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='msn'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='yahoo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Oran Nam Mogaisean czyli Yahoo lepsze od Google !</title><content type='html'>Wczoraj, złapałem chęć na ponowne zmierzenie się z zadaniem odszukania tekstu do &lt;a href="http://www.karczmarz.aplus.pl/wordpress/?p=219"&gt;świetnej piosenki&lt;/a&gt; (aranżacja!) Rory'ego Cambella - Oran Nam Mogaisean.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajęło mi to 1,5 h....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście zacząłem od Google. Na pierwszy ognień poszły frazy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Oran Nam Mogaisean&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Oran Nam Mogaisean lyrics&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Oran Nam Mogaisean transcription&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Co znalazłem - to inne aranżacje, a dodatkowo dowiedziałem się, że dla Google słowo ORANGE w dopasowaniu szerokim jest równoznaczne z ORAN.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później poszły w ruch kombinacje&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Indian moccasin song &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Indian moccasin song lyrics&lt;/li&gt;&lt;li&gt;"Indian moccasin song" lyrics&lt;/li&gt;&lt;li&gt;etc. &lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Nic to nie dawało.... rozpacz była blisko. Jednak walczyłem dalej. Zrobiłem taką samą rundkę w MSN.com... jednak wyniki były mierne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniało mi się, że istnieje, jeszcze coś takiego jak YAHOO ... i bingo! Pierwsza fraza wpisana "Oran Nam Mogaisean" dała mi &lt;a href="http://www.geocities.com/alltandubh/O/Oran_Nam_Mogaisean.html"&gt;dobrą stronę &lt;/a&gt;! Teraz jestem na etapie łapania KTÓRE zwrotki są śpiewane :-D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do spraw zawodowych YAHOO w swoim SERP zmieniło zawartość tagu TITLE. Ciekawe nie ? Dokonało (niejawnej) konwersji frazy Naran na Oran. BTW... po prawej stronie są reklamy kontekstowe Yahoo... dość słabo dopasowane do treści utworu :-D. Yahooooooo nie rozumie gaelickiego, natomiast dało wyniki lepsze od Google!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenka jest do przesłuchania &lt;a href="http://www.myspace.com/campbellrory"&gt;tutaj&lt;/a&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i moja zdobycz w pełnej krasie !&lt;br /&gt;&lt;span style=";font-family:Verdana,Arial,Helvetica,sans-serif;font-size:130%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;u&gt;&lt;b&gt;Ňran Nam Mogaisean&lt;/b&gt;&lt;/u&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.geocities.com/alltandubh/Mogaisean.mid"&gt;[Fonn / Tune]&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[Séisd:]&lt;br /&gt;Tha fonn, fonn, fonn,&lt;br /&gt;Tha fonn air na mogaisean,&lt;br /&gt;Tha fon gun bhi trom&lt;br /&gt;Hůg i o, air na mogaisean.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fhuair mi craiceann caoraich&lt;br /&gt;'S mi 'n důil gu'n dčanainn mocaisean;&lt;br /&gt;Thilg mi 'n darna taobh e,&lt;br /&gt;'S gun d'fhuair mi boicionn ghamhna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bhog mi ann an aol iad,&lt;br /&gt;Fad naoi de lŕthaichean,&lt;br /&gt;'S chuir mi sin air bňrd iad,&lt;br /&gt;'S gu'n tug mi sgrňbadh math orra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bi gach aon a' foighneachd,&lt;br /&gt;"Cň a rinn na mogaisean?"&lt;br /&gt;Mi-fhěn 's mo mhini crom,&lt;br /&gt;Chuir gréim air an tarsuinn annta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Labhair Iain Mac Guaire:&lt;br /&gt;"Cň a dh'fhuaigheal na mogaisean?&lt;br /&gt;Gu'm faic mis' an snŕth&lt;br /&gt;Na snŕthlainnean geal annta."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chan fhaic thusa snŕth&lt;br /&gt;Na snŕthlainnean geal annta;&lt;br /&gt;'S e salachar do shůilean&lt;br /&gt;'Tha můchadh do shealladh ort.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Di-Dňmhnaich dol dha'n Aifrinn,&lt;br /&gt;An caoimhneas nan caileagan,&lt;br /&gt;Cha ghabh iad facal urnuigh,&lt;br /&gt;Ach sůil air mo mhogaisean.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na gillean tha iad leňmach,&lt;br /&gt;'S e brňgan 's caiseart dhaibh;&lt;br /&gt;Na h-ňrdagan 's iad reňta,&lt;br /&gt;'S cha deonaich iad mogaisean.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuair thig ŕm nam bainnsean,&lt;br /&gt;Bi danns' agus caithream againn;&lt;br /&gt;Bi mis' air an ůrlar&lt;br /&gt;'S an ruidhle le mo mhogaisean.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuair dhůineas mo shůilean&lt;br /&gt;'S an dusal bhios maireannach,&lt;br /&gt;Na cuiribh mi 'san ůir&lt;br /&gt;Gus an důin sibh na mogaisean.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4814389091415741129?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4814389091415741129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4814389091415741129' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4814389091415741129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4814389091415741129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/oran-nam-mogaisean-czyli-yahoo-lepsze.html' title='Oran Nam Mogaisean czyli Yahoo lepsze od Google !'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7017021349002936463</id><published>2008-04-02T23:02:00.004+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:42.278+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nokia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='screensnap'/><title type='text'>Screensnap - soft na S60 3rd Edition</title><content type='html'>Zanim napiszę notkę, o moim czwartym sukcesie blogowym (jak mniemam sukcesie), krótka notka wprowadzająca.&lt;br /&gt;Albowiem, do napisania rzeczonej - potrzebowałem wydawałoby się bardzo prostej aplikacji. Musiałem zrobić zrzut ekranu telefonu. Jednak w Nokia E65 nie mogłem znaleźć nigdzie przycisku "PrintScreen". Podłączenie klawiatury, nie wydawało się najlepszym rozwiązaniem (żart) :D...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Acha i nie chciałem - softu, za który będę musiał płacić. Szukałem freeware :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślałem, że nie dam rady. Jednak udało się i wszystkich zainteresowanych odsyłam &lt;a href="http://www.joiku.com/index.php?action=products&amp;amp;mode=productDetails&amp;amp;product_id=46"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Soft działa bardzo dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R_QHonlCHQI/AAAAAAAAAeQ/k5sGu7fIy44/s1600-h/Scr000001.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R_QHonlCHQI/AAAAAAAAAeQ/k5sGu7fIy44/s400/Scr000001.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5184777465410755842" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Plus jeden hint. Aby zrobić PrintScreen należy wcisnąć Shift + OK co w Nokia E65 oznacza = Ołówek i Główny Przycisk.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7017021349002936463?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7017021349002936463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7017021349002936463' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7017021349002936463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7017021349002936463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/screensnap-soft-na-s60-3rd-edition.html' title='Screensnap - soft na S60 3rd Edition'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R_QHonlCHQI/AAAAAAAAAeQ/k5sGu7fIy44/s72-c/Scr000001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-309221404334115547</id><published>2008-04-01T22:45:00.003+01:00</published><updated>2008-04-01T23:04:43.966+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='jimmy kimmel'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='matt damon'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='youtube'/><title type='text'>Fucking Matt Damon - Youtube story</title><content type='html'>Ostatnio Michał (dzięki!) podrzucił mi temat do obejrzenia na Youtube... Zatem dzisiejszy wpis będzie filmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/-PZNfOZXPJk&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/-PZNfOZXPJk&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak okazało Kimmel, w każdym swoim programie nabijał się z Damona... mówiąc, że zabrakło im czasu... no i znów zrobił to samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matt odpowiedział mu w ten sposób :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wnVJZkDuVBM&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wnVJZkDuVBM&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprytne nie ??? Jednak, Kimmel wrócił do swojej "jaskini"... i wymyślił zemstę :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sIQrBouWRiE&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/sIQrBouWRiE&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy w Polsce.... gwiazdy formatu Pitta, Forda czy Williamsa, nie mówiąc już Afflecku miałyby tyle luzu do siebie.... no chyba, że to było zaplanowane. Jeżeli jednak nie... to damn....&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-309221404334115547?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/309221404334115547/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=309221404334115547' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/309221404334115547'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/309221404334115547'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/04/fucking-matt-damon-youtube-story.html' title='Fucking Matt Damon - Youtube story'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3410261517704751820</id><published>2008-03-27T09:41:00.002+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:42.516+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='porady'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='euro'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adwords'/><title type='text'>Spelling :-)</title><content type='html'>Jest taka zasada - nie mówić, źle o konkurencji. Natomiast, w przypadku poniższego printscreena nie wiem kto robił kampanię. Raczej taka mała ciekawostka :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-tlSXlCHPI/AAAAAAAAAeI/gibeO1YY5tQ/s1600-h/euro.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-tlSXlCHPI/AAAAAAAAAeI/gibeO1YY5tQ/s400/euro.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5182347162461281522" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze swojej strony mogę się przyznać, że udało mi się popełnić kilka wpadek. Natomiast błędu w słowie EURO raczej bym nie zrobił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rada: Zawsze róbcie sprawdzanie pisowni. Najlepiej niech rzeczone sprawdzenie, robi osoba, która NIE pisała treści. Twórca ma tendencje to pomijania, błędu który sam zrobił.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3410261517704751820?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3410261517704751820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3410261517704751820' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3410261517704751820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3410261517704751820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/03/spelling.html' title='Spelling :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-tlSXlCHPI/AAAAAAAAAeI/gibeO1YY5tQ/s72-c/euro.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-8345090380348580935</id><published>2008-03-25T17:14:00.004+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:42.916+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='flex'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Wykres i wykres</title><content type='html'>Witamy po przerwie. Związanej nie tylko ze świętami, ale także z masą pracy. Masa pracy dała mi jednak dość spory zasób informacji, które postaram się sukcesywnie umieścić na najszczwańszym z blogów w Polskim Internecie. Ale dość o mnie, przejdźmy do tematu naszego dzisiejszego spotkania. Będzie nim flex... ale tylko częściowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Flex jest ostatnio modnym tematem, szczególnie w kontekście nowej strony raiffeisen.pl i  linczu jaki miał miejsce na &lt;a href="http://interaktywnie.com/newsy/563-nowa-strona-internetowa-raiffeisen-banku.html"&gt;interaktywnie.com&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza faktem, że witryna banku została oceniona dość (eufemizm) słabo (buzz marketing??), to sporo było w wątku na temat technologii Flex i jej poprawnego wykorzystania. Czego raiffeisen.pl zdaje się nie być dobrym przykładem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc dalej (i mając w pamięci szkolenie - Medec jesteś wielki!), trzeba jednak pamiętać, że Flex jest technologią bardzo wydajną, którą można wykorzystywać na przykład do tworzenia (prawie z automatu) wykresów takich jak poniżej :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-klM3lCHOI/AAAAAAAAAeA/FOM4oY4u1gs/s1600-h/marketing2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-klM3lCHOI/AAAAAAAAAeA/FOM4oY4u1gs/s400/marketing2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181713749274402018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wykres 1&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-kk9XlCHNI/AAAAAAAAAd4/wRfafch7FmY/s1600-h/marketing.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-kk9XlCHNI/AAAAAAAAAd4/wRfafch7FmY/s400/marketing.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5181713482986429650" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Wykres 2&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Acha. Wykres 1 i 2 pokazują dokładnie te same dane.... :-). To wykres. I to wykres. Można więc powiedzieć, że zarówno w przypadku prezentacji danych jak i w przypadku wykorzystania technologii warto czasem pomyśleć... aby klientom żyło się lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. A wy której firmie powierzylibyście pieniądze ? Takiej która pokazałaby wykres 1, czy takiej która pokazałaby wykres 2 ??&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-8345090380348580935?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/8345090380348580935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=8345090380348580935' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8345090380348580935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8345090380348580935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/03/wykres-i-wykres.html' title='Wykres i wykres'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R-klM3lCHOI/AAAAAAAAAeA/FOM4oY4u1gs/s72-c/marketing2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7750629647154580790</id><published>2008-03-06T19:14:00.002+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:43.160+01:00</updated><title type='text'>CTR na poziomie 116%</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R9A6hhFB-DI/AAAAAAAAAdw/uj1I6920HlY/s1600-h/this.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R9A6hhFB-DI/AAAAAAAAAdw/uj1I6920HlY/s400/this.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5174700319338264626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niemożliwe ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak. Udało się to Ani... dla której szacun.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam spróbowanie czegoś takiego u siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś nie ma dużo słów. Za to screen wystarczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7750629647154580790?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7750629647154580790/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7750629647154580790' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7750629647154580790'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7750629647154580790'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/03/ctr-na-poziomie-116.html' title='CTR na poziomie 116%'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R9A6hhFB-DI/AAAAAAAAAdw/uj1I6920HlY/s72-c/this.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-8109106173446681461</id><published>2008-03-05T23:43:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:43.323+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='marketing'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Reklama na stronie głównej Google</title><content type='html'>Wow. Zaczynam się rozkręcać z tymi tekstami. Ale jutro wracam do pracy więc tempo pewnie siądzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tematu - kto nie chciałby reklamować się na stronie głównej Google ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz to możliwe ! (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;w tle słychać odgłosy mdlejących marketerek i okrzyki radości podekscytowanych marketingowców)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej screen który pokazuje reklamę na stronie głównej Google. I to nie jest fake. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R88lRxFB-CI/AAAAAAAAAdo/IgfTjS04RXk/s1600-h/Clipboard02.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 429px; height: 180px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R88lRxFB-CI/AAAAAAAAAdo/IgfTjS04RXk/s400/Clipboard02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5174395484034431010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Reklama zaznaczona na czerwono.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na stronie głównej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe kiedy w panelu adwords zamiast słów kluczowych będę mógł podać widżety jakie ma zainstalowany user (ja na przykład interesuję się sportem - co jest dość nietypowym hobby - więc mam zainstalowany feed dziennika).... a może pewnego dnia zamiast widżetów będziemy podawać po prostu nazwiska ludzi, u których widzielibyśmy naszą reklamę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-8109106173446681461?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/8109106173446681461/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=8109106173446681461' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8109106173446681461'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/8109106173446681461'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/03/reklama-na-stronie-gwnej-google.html' title='Reklama na stronie głównej Google'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R88lRxFB-CI/AAAAAAAAAdo/IgfTjS04RXk/s72-c/Clipboard02.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-9071429152983270125</id><published>2008-03-04T20:19:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:43.510+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polactwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rafał ziemkiewicz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Ill post</title><content type='html'>Nawiązując do tematu - jestem chory. To powinno wpływać na wyciszenie - jednak dzisiaj mieliśmy koniec remontu trwającego od poniedziałku - stąd z wyciszenia nici. Natomiast kuchnia jest piękna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spokojniejszy (co by nie było - dziś starałem się odpoczywać czytając gazety w łóżku), pozwolił mi na zachowanie dość dużej świeżości. Zatem mamy 3 post w bardzo krótkim czasie (słyszę ten szalejący tłum nastolatek.... :-D).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając jednak do tematu postu. Jako, że nie udało mi się ostatnio nic zrecenzować... przyszedł na to czas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będzie to film (tak jak zwykle). Dzisiaj wypowiem się na temat książki. Ostrzegam jednak, że będzie to recenzja dość stronnicza. Chciałem mianowicie wypowiedzieć swoją opinię na temat &lt;a href="http://fabryka.pl/ksiazki.php?id=58#searchkk"&gt;Polactwa&lt;/a&gt; autorstwa Rafała Ziemkiewicza. Jestem stronniczy, albowiem uważam, że książki tego typu każdy młody człowiek na poziomie liceum powinien przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obowiązkowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R82iyhFB-BI/AAAAAAAAAdg/VrUtr-J8xgU/s1600-h/polactwo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R82iyhFB-BI/AAAAAAAAAdg/VrUtr-J8xgU/s400/polactwo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5173970535675197458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już mówię. Po pierwsze dlatego, że otwiera oczy. Wojująca publicystyka powinna silnym uderzeniem (często obuchem, a i nie zawsze trafnie) wymusić myślenie i obserwację. Tego moim zdaniem nam brakuje - jako młodym ludziom. Można się z Ziemkiewiczem nie zgadzać, ale trzeba mu podziękować za otwarcie oczu - szczególnie gdy patrzymy na coś nad czym bezwolnie (bezmyślnie) przechodziliśmy do porządku dziennego przez lata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sama treść książki też jest bardzo ciekawa. Mówi ona o okresie historycznym, którego w przywołanych na scenę liceach się nie omawia (sprawdzałem empirycznie na dość dużej próbce rówieśników jak i młodszych osób, które obecnie uczęszczają do tych fantastycznych instytucji). Ziemkiewicz skupia się na PRL'u i jego końcu, dokładając do tego dość specyficzną językowo analizę socjologiczną społeczeństwa Polskiego. Początkowo (podobnie do Churchilla) kreśli bardzo czarne chmury nad swoim własnym krajem (tak jak Churchill kreślił nad swoim)... jednak, później przechodzi do dość rzeczowej i pouczającej analizy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli chcesz dowiedzieć się co to Polactwo ? Jak wyglądał PRL i jego koniec (subiektywnie ale to chyba jasne) ... sięgnij po tę książkę. Otwiera oczy. Przynajmniej otworzyła oczy - takiemu misiowi jak ja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeżeli już, ktość przeczyta Polactwo - niech weźmie się za Michnikowszczyznę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-9071429152983270125?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/9071429152983270125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=9071429152983270125' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/9071429152983270125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/9071429152983270125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/03/ill-post.html' title='Ill post'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R82iyhFB-BI/AAAAAAAAAdg/VrUtr-J8xgU/s72-c/polactwo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-880920036709158192</id><published>2008-03-03T21:06:00.005+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:43.622+01:00</updated><title type='text'>Geek post.</title><content type='html'>Ostatnie posty mówiły o sprawach dość "ogarnialnych" przez ogół. Umówmy się... elektrownia w Łodzi (nieważne jak ładna) nie jest w stanie zaspokoić prawdziwych geeków czytających tego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ergo, mały post dla Geeków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mianowicie (nie wiem czy jetem pierwszym piszących na ten temat w PL. Pewnie nie :D), Big G. mówi, że będzie "&lt;a href="http://http//adwords.blogspot.com/2008/02/update-to-display-url-policy.html"&gt;An update to display URL policy&lt;/a&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konkretnie chodzi o to, żeby wyświetlany adres równał się docelowemu. Co teraz często nie ma miejsca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Google mówi, że chodzi tutaj o większą "relewantność" reklam. Czy mówiłem już, że kocham słowo "relewantność" ???. Z drugiej strony jednak sobie myślę (i &lt;a href="http://www.bigmouthmedia.com/live/articles/changes-to-google-adwords-url-policy-to-be-enforce.asp/4445/"&gt;nie tylko &lt;/a&gt;ja), że chodzi o podbicie maxCPC... a docelowo przychodów. Będą duże bitwy o URL szczególnie w przypadku programów partnerskich. Skoro powiedzmy będziemy mieli 3 reklamodawców wysyłających na tą samą stronę docelową (różniącą się tylko wartością ID w GET - jak to ma miejsce w przypadku platform takich jak zanox)  to mamy mocną licytację nie o 10 pozycji ale o jedną.... :-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze swojego doświadczenia powiem, że testując poziom oporu, walcząc z inną  kampanią o ten sam display URL ustawiłem 100 PLN (sic!)  jako maxCPC i nadal miałem komunikat, że reklama nie będzie się świecić. Poszedłem po rozum do głowy i nie czekałem, aż drugiej stronie skończą się fundusze ale zmieniłem "display" URL ustawiając akceptowalny poziom maxCPC.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle z geekowskich rzeczy. Będzie się działo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z mniej geekowskich polecam bardzo nowy ciekawy, mega szczwany blog... &lt;a href="http://adkuchni.blox.pl/html"&gt;Reklama od kuchni&lt;/a&gt;. Potwierdza on, że praca w agencji to wybór... życiowy a nie finansowy. W agencjach po prostu pacuje się fajnie :D. Soł Kids... jeżeli będziecie chciały zobaczyć życie agencji od kuchni polecam przestudiowanie rzeczonych obrazków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tej szczwanej promocji pozwalam sobie skopiować obrazek. A co :D.... przecież rzeczony blog ma miliony przekierowań ode mnie... soł. To oni muszą być mi wdzięczni... (taki, żarcik). Jakby co... proszę o kontakt, to zdejmę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Marcin/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-7.jpg" alt="" /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://adkuchni.blox.pl/2008/03/Znajdz-swoje-miejsce-w-strukturze-org.html"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R8xh08NZZVI/AAAAAAAAAdQ/_TDNmZhUk4s/s400/juniorheadof.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5173617634085266770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Acha. Nigdzie indziej nie dostaniecie takiej nazwy stanowiska... jak w agencjach. Polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-880920036709158192?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/880920036709158192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=880920036709158192' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/880920036709158192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/880920036709158192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/03/geek-post.html' title='Geek post.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R8xh08NZZVI/AAAAAAAAAdQ/_TDNmZhUk4s/s72-c/juniorheadof.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6516698620791954377</id><published>2008-02-26T14:46:00.004+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:43.771+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='galeria mokotów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='warszawa'/><title type='text'>Taka mała ciekawostka.</title><content type='html'>Taka mała ciekawostka. Byłem ostatnio w Galerii Mokotów. W Warszawie - albowiem tam znajduje się rzeczony Mokotów, od który pięknie zdobi słowo galeria. Ale dość pastwienia się nad biednym wielkopowierzchniowym sklepem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Generalnie założeniem jest iddyla. Oznacza to ni mniej ni więcej dążenie do doskonałości w wystroju sklepu. Na wygląd odwiedzających właściciele nie mają wpływu. Więc to może trochę rzeczoną iddylę popsuć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast, żeby sami właściciele psuli perfekcyjny obraz nieskalanego miejsca gdzie można wydawać ciężko zarobione czerwońce to już nie do pomyślenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak! W tej galerii w drodze do jednej do jednej z toalet, w dość długim korytarzu natknąłem się na klimatyzatory (na wysokości podłogi) upstrzone takim oto graffiti.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"SKRADZIONO Z GALERII MOKOTÓW"  :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R8QYYh7qfjI/AAAAAAAAAdI/US3g9Q7tEeo/s1600-h/20080218.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R8QYYh7qfjI/AAAAAAAAAdI/US3g9Q7tEeo/s400/20080218.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5171285081832717874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Toż to przykład pre-emptywnego działania. Bardzo skuteczny. Jednak chyba nie pasuje do tego miejsca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6516698620791954377?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6516698620791954377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6516698620791954377' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6516698620791954377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6516698620791954377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/02/taka-maa-ciekawostka.html' title='Taka mała ciekawostka.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R8QYYh7qfjI/AAAAAAAAAdI/US3g9Q7tEeo/s72-c/20080218.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6714396502406709970</id><published>2008-02-19T19:18:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:44.051+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='neo plus'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='human computation'/><title type='text'>A może ktoś to wymyśli ????</title><content type='html'>Trochę starszy post. Który leżał i czekał na publikację. W głowie leżał. Poza pierwszym zdaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj (czyli de facto ok. 16 stycznia??) dopadłem najnowsze neo-plus, które nota bene kupuję od pierwszego (sic!) numeru. BTW... polecam wszystkim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R45sF-J7P9I/AAAAAAAAAKo/qrJ5y2jEYcI/s1600-h/cov106.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R45sF-J7P9I/AAAAAAAAAKo/qrJ5y2jEYcI/s400/cov106.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5156177473225572306" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jest tam recenzja NBA 2k8. Marcellus chwali tę grę za grafikę... miodność itd. Natomiast pyta się on kiedy, ktoś wreszcie wymyśli porządny komentarz.  Bo ten w NBA 2k8 ssie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R7sb2B7qfiI/AAAAAAAAAcQ/cs8VUnKpTLI/s1600-h/02.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R7sb2B7qfiI/AAAAAAAAAcQ/cs8VUnKpTLI/s400/02.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168755612383346210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie grałem w NBA 2k8, natomiast miałem do czynienia z wieloma wersjami FIFY &amp;amp; PRO EVO. Tam też komentarz kulał. Szczególnie w polskiej wersji pro evo :-). Było słabo. Bardzo słabo. Bardziej słabo niż bardzo słabo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd przyszedł mi pomysł do głowy. Na wykorzystanie &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Human_computation"&gt;HUMAN COMPUTATION&lt;/a&gt;. Zaczynamy. Po pierwsze, komentatorzy siadają i nagrywają to co widzą. Po prostu baza komentarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I teraz robimy trick.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrywamy powtórki na silniku gry. I dajemy użytkownikom możliwość przyporządkowania komentarza (pozytywną) do danej sytuacji. Oczywiście może być tak że konkretna sytuacja nie będzie miała dopasowanego opisu przez komentatora (unikamy wtedy słabych komentarzy, które nie zgadzają się z sytuacją na boisku). Dalej. Dajemy też możliwość dawania negatywnych ocen - czyli tester mówi, CO NA PEWNO nie może być powiedziane w danym momencie (wybrana kombinacja &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;komentarz-sytuacja_na_boisku)&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając grupę testerów zbieramy bazę kombinacji, zarówno pozytywnych i negatywnych. Im więcej testerów, tym lepsza jakość komentarza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy, też bazę kombinacji, które mają niejednoznaczne opis (mało plusów, dużo plusów i dużo minusów). Do tych sytuacji nagrywamy kolejną rundę komentarzy. I znów wrzucamy na testerów. ITD.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co ? Wymyśliłem ? A może coś takiego jest już wykorzystywane ???? Anyone ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6714396502406709970?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6714396502406709970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6714396502406709970' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6714396502406709970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6714396502406709970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/01/moe-kto-to-wymyli.html' title='A może ktoś to wymyśli ????'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R45sF-J7P9I/AAAAAAAAAKo/qrJ5y2jEYcI/s72-c/cov106.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7092827286013200019</id><published>2008-02-18T20:42:00.003+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:44.317+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='łódź'/><title type='text'>Łódź na nowo</title><content type='html'>Witam. Ponownie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem takie postanowienie, że będę często pisał. Ale takie gwiazdy jak ja (żarcik) są tak bardzo zajęte, że nie starcza mi czasu na nic poza dawaniem autografów i piciem cristala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd ten wpis będzie krótki. Udało mi się być w Łodzi na weekend. Trochę przypadkowo. Ale było miło. Nawet udało się spotkać z Krzysiem i Łysym (gratulacje!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i Łódź poza tym, że była straszna, była też bardzo łódzka. Szczególnie fajny klimat był w restauracji (czyt. obskurnym barze w chinatown), gdzie jeden Pan postanowił popić danie Finlandią wyciągniętą zza pazuchy. Z gwinta popić. O 15.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łódź 4 Life.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i jeszcze jedno. Łódź potrafi być magiczna. Udowadnia to autor tego &lt;a href="http://hodowca.blox.pl/2008/01/EC-3-10C.html"&gt;bloga&lt;/a&gt;.  Szacuneczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R7nh0R7qfhI/AAAAAAAAAcI/AsW-x59dCuM/s1600-h/7102692.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R7nh0R7qfhI/AAAAAAAAAcI/AsW-x59dCuM/s400/7102692.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168410335667453458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższe zdjęcie pochodzi z jego bloga. Zawsze chciałem mieć ładne zdjęcie u siebie... więc sobie przywłaszczyłem. Oczywiście w celu promocji bloga &lt;a href="http://hodowca.blox.pl/"&gt;hodowca.blox.pl &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Big UP!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7092827286013200019?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7092827286013200019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7092827286013200019' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7092827286013200019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7092827286013200019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/02/d-na-nowo.html' title='Łódź na nowo'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R7nh0R7qfhI/AAAAAAAAAcI/AsW-x59dCuM/s72-c/7102692.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3486016773214951894</id><published>2008-01-27T22:25:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:44.728+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='landing page'/><title type='text'>Kreatywna kreacja</title><content type='html'>Tak jak w tytule posta. Szukając najnowszych video Jeffa Dunhama (to ten od Achmeda, Waltera i Peanuta) natknąłem się na youtube.com na taką oto statyczną kreację reklamową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;UWAGA: CZERWONA OBWÓDKA JEST ODE MNIE!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R5z4FtpQdiI/AAAAAAAAALU/pAQaGmzHGSk/s1600-h/but.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R5z4FtpQdiI/AAAAAAAAALU/pAQaGmzHGSk/s400/but.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160272050095420962" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo mnie zaciekawiła. W natłoku migających, flashowych, z filmami, z formularzem i Bóg sam wie z czym jeszcze, bibllboardów i expandów... bucik przykuł moją uwagę. Ponadto, inaczej niż na filmie &lt;a href="http://www.makemylogobiggercream.com/"&gt;www.makemylogobiggercream.com&lt;/a&gt; nie było wcale logo... a jedynie mały link.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę. Super kreatywny zespół przekonał śmiałego brand managera do zrobienia minimalistycznej kampanii. Super.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klik i już jestem na stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R5z5iNpQdjI/AAAAAAAAALc/vuZzoU1M_78/s1600-h/bootstoo.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://3.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R5z5iNpQdjI/AAAAAAAAALc/vuZzoU1M_78/s400/bootstoo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160273639233320498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Co się okazało. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nie jest to duża firma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Jest to mała firma&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Prosta reklama była raczej wynikiem małego budżetu a nie "maksymalnego uproszczenia" vide podejście agencji Fallon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Strona jest tak samo prosta jak reklama (nie wypowiadam się o użyteczności ale jedynie o pierwszym wrażeniu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Obejrzałem &lt;a href="http://caboots.zoovy.com/category/z1/"&gt;zespół&lt;/a&gt;. Rzeczywiście mała firma ale ma swojego "website guru".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wniosek.&lt;/span&gt; Czasem warto zrobić coś prostego :-). Po prostu sklep z butami dla kowbojów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wniosek 2: I Ty możesz reklamować się na youtube lub linkedin (co prawda na linkedin klik kosztuje ok. 10 pln ale to nic :-))&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Nie widziałem statystyk kampanii ani konwersji strony. Nic. Jednak mam nadzieję, że jest ok. Mi się podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Acha. Serwis &lt;a href="http://caboots.zoovy.com/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3486016773214951894?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3486016773214951894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3486016773214951894' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3486016773214951894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3486016773214951894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/01/kreatywna-kreacja.html' title='Kreatywna kreacja'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R5z4FtpQdiI/AAAAAAAAALU/pAQaGmzHGSk/s72-c/but.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3666494524666415657</id><published>2008-01-24T20:21:00.000+01:00</published><updated>2008-01-24T20:33:10.447+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='targetowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='msn'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>O tym jak Google nadgania.... i layout'cie Papież.</title><content type='html'>Dzisiaj krótko (straszny mam młyn)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Chłopcy z Google nadganiają (kogo MSN ?:-) -&gt; dodają &lt;a href="http://adwords.blogspot.com/2008/01/demographic-bidding-beta-test.html"&gt;targetowanie demograficzne&lt;/a&gt;. Jednak inaczej niż w MSN muszą dodogadywać się z wydawcami. Dane będą deosobizowane... a strony profilowane. Media-plannerki i media-plannerki WITAJCIE w Google.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W MSN podobno jest to ciutkę inaczej - korzystają z bazy danych (o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;klientach&lt;/span&gt;) HOTMAIL... :-). Ech. Raport mniejszości. I co ja tu robię ? Etyka w marketingu to coraz ważniejsza rzecz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Co mnie irytuje to layout "Papież". Miałem niewątpliwą przyjemność oglądać od strony agencji jak to się robi. SHIT. Cóż za tabloidyzacja. Pokazujemy ludzką twarz nieludzkich mediów. KURWA. Czyli jak ktoś zrobi sobie szarą stronkę to od razu widać, że to firma z klasą? A może coś takiego w ustawie jest ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś przysłuchiwałem się ludziom. Bardziej się przejmowali, tym, czy impreza będzie odwołana, czy będzie koncert. Wczoraj kobiety przejmowały się bardziej tym, że zmarł jakiś tam aktor. I NIE MAM TU PRETENSJI DO LUDZI. Mam pretensję do portali :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hey smart marketer... jak będziesz robił przetarg, to sprawdź czy filtr (klasa css/JS) robiący&lt;br /&gt;ci stronkę w kolorze szarym jest wliczony w serwis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkich obrażonych PRZEPRASZAM.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3666494524666415657?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3666494524666415657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3666494524666415657' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3666494524666415657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3666494524666415657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/01/o-tym-jak-google-nadgania-i-layoutcie.html' title='O tym jak Google nadgania.... i layout&apos;cie Papież.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-5086869242110353530</id><published>2008-01-06T12:05:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:45.234+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='liptovski mikulasz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='słowacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='snowboard'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wakacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sylwester'/><title type='text'>Bleeee. Czyli Słowacja na Sylwestra.</title><content type='html'>Hej Ho.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem. I to jest dość duże szczęście. Byliśmy na Słowacji na Sylwestra. A co! Przynajmniej myślałem, że będzie fajnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowym problemem było dla mnie czy się zmieścimy.... ale się jakoś udało. Ja&lt;br /&gt;wziąłem PS2 natomiast M. wziął laptopa i głośniki. G. natomiast nie wzięła kurtki :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tył auta wyglądał tak o....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C3LOJ7P6I/AAAAAAAAAKQ/KMSIS72Vcp8/s1600-h/IMG_5018.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C3LOJ7P6I/AAAAAAAAAKQ/KMSIS72Vcp8/s400/IMG_5018.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152319377118019490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezrażeni niczym udaliśmy się w drogę. Podróż na Słowację przebiegła bardzo gładko.... :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samym Liptovskim Mikulaszu G. z Agą znalazły superfajny &lt;a href="http://wwww.mikula.sk/ubytovanie/apartmany-liptrade/english.htm"&gt;apartament&lt;/a&gt;. Gorąco polecam. Pan Czajka - super gość. Można się dogadać. W sumie jedyny uczciwy Słowak, jakiego udało się nam spotkać, podczas tego wyjazdu (&lt;span style="font-style: italic;"&gt;sic!&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak im dalej w las - tym więcej drzew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Problem nr. 1 - wieczorny skipassssssss&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się okazało. Kupiśmy skipasy na 5 dni. (nigdzie nie było napisane, że są skipasy np. na 5 wieczorów). Więc, przygnębieni kolejkami za dnia, postanowiliśmy drugiego wieczoru pojedzić przy sztucznym oświetleniu. Wszystko byłoby super, gdyby nie malutki fakt, że za wieczór - każdy z osobna, też trzeba było płacić. Dość sporo - bo 450 k, w stosunku do ok. 700 za jadzę dzienną. Jednak to nie było problemem. Chamskie było ze strony właścicieli wyciągów to, że jak się ludzie dowiedzieli i ich zaczęli przyciskać, to organizatorzy zaczęli zmieniać zasady w trakcie gry - wpuszczali ludzi bez karnetów + wpuszczali na normalne skipasy. Bardzo niefajne. Na naszą uwagę następnego dnia, że to nie było zbyt mądre, urocza Pani zbyła nas i powiedziała do widzenia :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Problem nr. 2 - kolana&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie to nie problem. Jedznie konsekwencja. Drugi raz (sezon) wsiadłem na snowboard i początki były super-ciężkie. Koniec był super-fajny, ale walka z kamieniami była baaardzo wielkim wyzwaniem. Momentami myślałem, że umrę z bólu... albo pękną mi kolana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C9ZOJ7P7I/AAAAAAAAAKY/QvehO-uBj6o/s1600-h/IMG_5024.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C9ZOJ7P7I/AAAAAAAAAKY/QvehO-uBj6o/s400/IMG_5024.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152326214705954738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyglądąłem fachowo, jeździłem tak sobie.... ale snowboard jest genialny :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec już dość dobrze trzymałem się na desce... a upadki (o ile były) stawały się coraz bardziej efektowne :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Problem nr. 3 - kelnerki &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To chyba standard. Ale baby były niemożebnie niefajne. Niemilce całkowite. Na nasze prośby czy moglibyśmy coś zamówić... Pani owszem i przychodziła... ale eeee widać było że nie ma czasu i lepiej abyśmy się streszczali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Problem nr. 4 - Słowacy &amp;amp; Polacy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;To jest chyba clue problemu. Słowacy nas (Polaków) chyba nie lubią. Chyba nawet bardzo nie lubią. Zastanawiające jest tylko to, że się z tym nie kryją. Pokazują, że mają nas w dupie - a my i tak wydajemy tam forsę... ech.... ciężko to przeżyłem, jako, że ja staram się egzystować w pokoju. Czasem z kimś pożartować byłoby fajnie. Natomiast Słowacy jacyś tacy wkurwieni są. Przykładem takiej sytuacji, niech będzie chwila, kiedy chcieliśmy skorzystać ze skibusa i pojechać nim jeden przystanek. M. dobiegł do kierowcy i mówi, że jeszcze chwila bo idą 4 osoby i pokazuje na nas. Kierowca na to, że on jedzie i M. może albo wsiadać albo jechać. M. się zeźlił i mówi, że chwileczka... a koleś zaczął zamykać drzwi i przyciął M., który bohatersko to wytrzymał... kierowca był pokonany i poczekał dodatkowe 5 sekund. Kurdeeeeeeee. Ja rozumiem, że on musi jechać. Ale gdzie indziej n&lt;/span&gt;&lt;span&gt;ie byłoby tego problemu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugą stroną są Polacy i ich zachowanie na Słowacji. Może to w pewien sposób tłumaczyć, złość naszych południowych sąsiadów. Przykład: poszliśmy na sylwestra do baru. I młodzi Panowie z Warszawy (studenciaki, widać, że raczej kassssa od mamy i taty) zamawiali masę drinków, aby pobić rekord w długości paragonu-rachunku, i żeby rzeczony został powieszony na ścianie w rzeczonym barze. No i tak zamawiali, że się zmyli... a słowacki szef baru był tak wkurrrrwiony, że pałał żądzą zemsty na wszystkich z Polski. Nas potraktował na odchodnym pytaniem - czy zapłaciliśmy, z taką jakąś pogardą wypowiedzianym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem dlaczego tak jest. Ale mi się to nie podoba i na Słowację, do Liptovskiego raczej nie wrócę. To nie moje klimaty :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wy wszyscy warszawscy studenciaki.... nie bądźcie chujami. Proszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;You better watch out.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C_0OJ7P8I/AAAAAAAAAKg/f6Qz8IpQpv0/s1600-h/IMG_5089.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C_0OJ7P8I/AAAAAAAAAKg/f6Qz8IpQpv0/s400/IMG_5089.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5152328877585678274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-5086869242110353530?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/5086869242110353530/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=5086869242110353530' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5086869242110353530'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/5086869242110353530'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2008/01/bleeee-czyli-sowacja-na-sylwestra.html' title='Bleeee. Czyli Słowacja na Sylwestra.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R4C3LOJ7P6I/AAAAAAAAAKQ/KMSIS72Vcp8/s72-c/IMG_5018.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2675666010700702420</id><published>2007-12-12T23:39:00.000+01:00</published><updated>2007-12-12T23:44:10.465+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='mobile'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adwords'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='adwords editor'/><title type='text'>Adwords Editor 5.0 czyli sukces numer 3.</title><content type='html'>Tym razem będę chyba najszybszy (szybszy nawet niż i&lt;a href="http://www.ittechnology.us/"&gt;ttechnology.us&lt;/a&gt; :-)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest nowa wersja Adwords Editora. Wersja 5. Nie wiem jeszcze co ona takiego fajnego robi, ale jest. Z jej instalacją wiąże się ciekawa (chyba) sytuacja. Dzisiaj z Przemkiem mieliśmy komunikat mówiący, że można zainstalować nową wersję Editora. Obaj daliśmy na nie. Ja sie go zapytałem, czy zainstalował, a on że nie. Ja mówię, też że nie ... i jak się okazało, że czekaliśmy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;AŻ ten drugi zainstaluje bo baliśmy się wywalenia danych.... echhh. Nie ma takiego problemy (no chyba że masz zainstalowany Google Toolbar dla IE, o czym piszą &lt;a href="http://blog.searchenginewatch.com/blog/071212-151041"&gt;tutaj&lt;/a&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Z innej prafii.... jutro może zrobimy pierwszy mobile :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2675666010700702420?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2675666010700702420/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2675666010700702420' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2675666010700702420'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2675666010700702420'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/12/adwords-editor-50-czyli-sukces-numer-3.html' title='Adwords Editor 5.0 czyli sukces numer 3.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4796062931673284828</id><published>2007-12-05T20:18:00.000+01:00</published><updated>2007-12-05T20:42:13.355+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskie wyszukiwarki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='onet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google analytics'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bug'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wp'/><title type='text'>Jednak błąd. Good catch. Ale się tym zajęli :-D</title><content type='html'>Niedawno pisałem, że chyba znalazłem buga (dość bolesnego dla Polski bo łączącego wejścia organiczne dla Onetu i WP) .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zgłosiłem to przez formularz i otrzymałem odpowiedź - co prawda nie byłem odkrywcą tego buga, ale okazało, że się nie myliłem. To miłe :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-size: 1px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:courier new;"&gt;Hi  Marcin,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:courier new;"&gt; Thank you for your consult.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:courier new;"&gt; This is a very good catch! There is already a bug filed about this issue. It has already been fixed, but has not been pushed yet and it is in the pending issues:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-family:arial;" &gt;itd. itp. Później następuje wręczenie kwiatów, mdlenie wielbicielek i wszystkie inne rzeczy na jakie doświadczony tropiciel bugów musi być przygotowany.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc jednak miałem rację, ale... nie tylko ja to zauważyłem. Ktoś jeszcze miał z tym problem ?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4796062931673284828?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4796062931673284828/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4796062931673284828' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4796062931673284828'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4796062931673284828'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/12/jednak-bd-good-catch-ale-si-tym-zajli-d.html' title='Jednak błąd. Good catch. Ale się tym zajęli :-D'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2501198640491150109</id><published>2007-12-01T20:06:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:45.387+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dupa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='quote me happy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Dupa na landing site :-)</title><content type='html'>Przygotowując materiał na temat wykorzystania przez polskie firmy "&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tagline"&gt;tagline'ów&lt;/a&gt;" jako słów kluczowych wpisywanych do wyszukiwarki. Materiał będzie mam nadzieję niedługo. Natomiast zobaczyłem dzisiaj gołą dupę na landing site. I nie byłby to problem, gdyby była to strona typu NSFW. Natomiast jest to strona, poważanej instytucji finansowej (sic!). A rzeczona dupa jest do tego brzydka i należy do mężczyzny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Proszę, oto ona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R1G2RnjqXAI/AAAAAAAAAI4/xNy5z5c8C_g/s1600-R/dupa.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R1G2RnjqXAI/AAAAAAAAAI4/FtIv_607BUk/s400/dupa.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5139089063599037442" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostać się do niej (i innych ciekawych visuali można &lt;a href="http://www.google.com/search?q=quote+me+happy&amp;amp;gl=UK&amp;amp;pws=0"&gt;tędy&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://www.norwichunion.com/?source=z007&amp;amp;entry=28532&amp;amp;CMP=KNL-google-nud-brand&amp;amp;HBX_PK=quote+me+happy&amp;amp;HBX_OU=50&amp;amp;SOURCE=GOOGLEBRAND"&gt;bezpośrednio&lt;/a&gt;), lub wpisując do Google "Quote Me Happy" i zmieniając wyniki wyświetlania Adwords na UK (ja to robię specjalnym pluginem do FF opisanym przez &lt;a href="http://www.ittechnology.us"&gt;Mariusza &lt;/a&gt;- nie mogę znaleźć, dokładnie gdzie, więc nie daje dokładnego URL'a ).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do komunikacji to jest ona bardzo, bardzo ciekawa. Trzeba było dużej odwagi aby zdobyć się na taki ruch, szczególnie dla takiej "sztywnej" marki. Chociaż ostatnio w reklamach widoczny jest trend do dawania elementów "śmiesznych", trzeba to umieć robić z dużym wyczuciem. Norwich Union się chyba udało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2501198640491150109?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2501198640491150109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2501198640491150109' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2501198640491150109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2501198640491150109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/12/dupa-na-landing-site.html' title='Dupa na landing site :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/R1G2RnjqXAI/AAAAAAAAAI4/FtIv_607BUk/s72-c/dupa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-7393214320228822624</id><published>2007-11-28T23:05:00.000+01:00</published><updated>2007-11-28T23:09:31.725+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='misja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='informacje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><title type='text'>Znowu Google.</title><content type='html'>Pytanie. Post nie jest nastawiony na wywoływanie kontrowersji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.google.com/corporate/"&gt;Tutaj &lt;/a&gt;mamy &lt;span style="font-style: italic;font-size:-1;" &gt;Google's mission is to organize the world's information and make it universally accessible and useful.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem, dlaczego Google nie podzieli się informacjami na temat ile razy dana fraza była wpisywana do wyszukiwarki ? To przecież są informacje ... i oni je mają ? Czyli tylko organizujemy cudze informacje ? I tylko cudze informacje robimy dostępnymi ? A dlaczego nie dzielimy się swoją wiedzą?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-7393214320228822624?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/7393214320228822624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=7393214320228822624' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7393214320228822624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/7393214320228822624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/11/znowu-google.html' title='Znowu Google.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3886120721773042252</id><published>2007-11-19T23:53:00.000+01:00</published><updated>2007-11-20T00:02:36.703+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='paid search'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dominik kaznowski'/><title type='text'>Nie wiem czy rozumiem SEO.</title><content type='html'>Dzisiaj na blogu &lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/"&gt;Dominika Kanowskiego&lt;/a&gt; pojawił się taki &lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/2007/11/Kto-rozumie-SEO.html"&gt;post&lt;/a&gt;. Odpowiedziałem na (chyba prowokacyjne pytania Dominika). Poniżej zamieszczam odpowiedzi, bo miałem problemy z komentarzami na bloxie (cały czas byłem postrzegany jako robot spamujący). Zaznaczam - komentarze do moich odpowiedzi, proszę o zamieszczanie na blogu Dominika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga: wyświetlanie linków zostało zmienione - sypały się i zostały zamienione na lepiej się wyświetlające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Początek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest późno ale postaram się dodać swoje 3 grosze. Zakładam, że post jest prowokacyjny ;-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;    * Czy Google zabije marki? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Marki w sensie ? Czy chodzi o te tradycyjne marki, które wydają miliony na GRP's w TV. To może one powinny zmienić rozkład budżetu i kanały komunikacji i być tam gdzie konsumenci. Poza tym, przecież liczy się to co jest po "kliku", a to już jest poza wyszukiwarką :-). Ludzie (marketingowcy) często sami zabijają swoją markę - np. wyglądem i treściami na stronie. Poza tym, jak wiemy,  Google nie ma lepkości - userzy korzystają z wyników aby dotrzeć do rzeczonych marek :-). Więc jeżeli będzie tak, że masz dobry site, to nie musisz wydawać milionów na SE. Użytkownicy sami do ciebie wrócą.  Poza tym, moim zdaniem, nie buduje się ZBYTNIO wizerunku marki w wynikach SE. Oczywiście można ten wizerunek umocnić, ale bądźmy sczerzy - kontakt z marką jest w 150 innych miejscach. A przede wszystkim kontakt z marką jest post-click - czyli NA STRONIE DOCELOWEJ.  Co do marki Google to aż tak mądry nie jestem, aby się wypowiadać, czy Google popełni samobójstwo i zabije swoją markę. Natomiast widać, że Big G. próbuje stworzyć rzeczoną lepkość na swych serwisach - vide projekty agregujące treść. Innym przykładem tworzenia "lepkości" serwisów jest wyszukiwarka mobilna - zobacz proszę Dominiku w jaka domena ci się otwiera jak klikniesz na jeden z wyników (przkład pewnego zapytania w wyszukiwarce mobilnej &lt;a href="http://www.google.com/m/search?source=mobileproducts&amp;amp;mrestrict=xhtml&amp;amp;q=kaznowski+blox&amp;amp;btnG=Szukaj&amp;amp;site=search"&gt;tutaj&lt;/a&gt;) no i przykład kliknięcia (SIC!)  w 1 &lt;a href="http://www.google.com/gwt/n?mrestrict=xhtml&amp;amp;site=search&amp;amp;q=kaznowski+blox&amp;amp;source=m&amp;amp;hl=pl&amp;amp;ei=cAhCR5DiI4qWnAPylIQP&amp;amp;ct=res&amp;amp;cd=1&amp;amp;rd=1&amp;amp;u=http%3A%2F%2Fkaznowski.blox.pl%2F"&gt;wynik&lt;/a&gt;. Mam nadzieję, że się wyświetli ok :-). Znasz tę stronę ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiązując jednak do twojego posta, mówiącego o trudności języka w SEM. Napiszę w jednym zdaniu. Google nie zabije tradycyjnych marek - one obronią się wielkością swoich budżetów, nieważne, czy to TV, czy Web - duże brandy i tak kupują komunikację marketingową na zewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;    * Co z wciąż rosnącymi cenami reklam w wyszukiwarce?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   1. To jest tak. Używasz narzędzi komunikacji marketingowej do momentu, w którym cię na to stać. Paid Search jest jednym OBECNIE z najtańszych (przynajmniej dla dużych brandów) narzędzi komunikacji.&lt;br /&gt;   2. Zasłyszana teoria na temat SEM (zgadam się z nią, częściowo)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       Cykl czsowy jest taki:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       1. rośnie zainteresowanie Paid Search&lt;br /&gt;       2. rosną ceny Paid Search&lt;br /&gt;       3. ceny Paid Search są na wymuszającym poszukanie tańszcych źródeł ruchu&lt;br /&gt;       4. rośnie zainteresowanie SEO&lt;br /&gt;       5. rosną ceny SEO (spadają Paid Search ?)&lt;br /&gt;       6. itd. itp. (powtarza się 1-5)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;       W rzeczywistości to ceny wszystkiego rosną - a to dlatego, że de facto obecnie SEM jest naprawdę bardzo tani. Stąd taki ruch budżetów w kierunku wyszukiwarek. Po prostu są skuteczne - no bo raczej nie są modne. Raczej ciężko chwalić się na imprezie  linkiem na pierwszym miejscu w Google na frazę kredyt za 3 gr (dane zmyślone). Natomiast wywróceniem Onetu do góry nogami - o tym już można nie ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   3. Kolejnym krokiem jest rozliczanie się za akcję (czy to z wyszukiwarką czy to z agencją). Lepiej się nie da. Rozliczając się za sprzedaż lub za klienta, po prostu wiesz za co płacisz. Na przykład - płacisz za sprzedaną kartę kredytową 50 PLN. I tylko wtedy gdy kara jest sprzedana. Koniec. Natomiast w przypadku brandingu - też da się mierzyć wartość ruchu na stronie. Trzeba po prostu zrobić badanie. I efektwyność kanałów - np. ppc vs seo vs mailing vs bannery.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;    * Co z uzależnieniem od wyszukiwarek? W kontekście pozyskiwania ruchu płatnego i organicznego - na koniec dnia może się okazać, że to Google dyktuje warunki naszego biznesu?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Tutaj się zgodzę. To możę być problem. I często jest. Natomiast ciężko z tym walczyć - Big. G. ma jedną niezaprzeczalną broń - użytkowników (i nie waha się ich użyć). To tak jak z TV - są tam miliony odbiorców. I musimy z tym, żyć. Jeżeli nie możesz pokonać wroga - to się do niego przyłącz.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   * Co z alternatywami dla Google? Czy efektywność to rzeczywiście religia? A co z dywersyfikacją ryzyka? Czy nieskończone inwestowanie w reklamę w wyszukiwarkach nie jest owczym pędem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Pytanie - co jest celem serwisu www ? Drugie pytanie - czy dobrze liczysz to co dzieje się online ? Jeżeli znasz odpowiedzi na te pytania dla SWOJEGO serwisu, wtedy będziesz w stanie policzyć i PORÓWNAĆ co się bardziej opłaca. Np. wychodzi, że Google jest za drogi - idziesz gdzie indziej np. bannery, ePR, inne SE, cokolwiek. Internet jest za drogi - idziesz gdzie indziej :-) (tylko gdzie? może TV ?). Zakładam, że ludzie (specjaliści ds. marketingu) potrafią liczyć. I wiedzą co dzieje się z ich pieniędzmi. Jeżeli natomiast nie sprawdzają efektów swoich działań, to powinni zacząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Co do nieskończonego inwestowania - tutaj jest prościej. Po prostu wyłączasz kampanię. Inaczej niż w przypadku CPM na portalach ;-).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;    * Co z prawami autorskimi? Czy firmy, które budują swoje przychody na własności intelektualnej zdają sobie sprawę jak na to patrzy największa wyszukiwarka?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Hm. Tutaj powiem szczerze. Nie mam zdania. To może być jednak problem. A jak będzie bardzo duży problem to Google będzie musiało jakoś płacić - np. dzieląc się przychodami (vide &lt;a href="http://www.guardian.co.uk/media/2007/nov/19/googlethemedia.advertising"&gt;http://www.guardian.co.uk/media/2007/nov/19/googlethemedia.advertising&lt;/a&gt;). Pożyjemy, zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   * Jaki jest prawdziwy poziom click fraud? Czy tak naprawdę wiemy kto, gdzie i jak klika?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;   Ta sama odpowiedź jak w przypadku - pytania o alternatywy dla Google. Po prostu musisz liczyć czy ci się opłaca. Jeżeli tak to nie ma problemu. Jeżeli masz problemy z kosztami idziesz gdzie indziej lub badasz click fraud (są do tego narzędzia). Natomiast co do pytania - kto, gdzie i jak klika, odpowiedź jest prosta - dobry system WebAnalytics jest w stanie zdziałać bardzo dużo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reasumując. Nie bądźmy dogmatykami. Nie nabierajmy się na hype... :-). Obecnie, fakt, wyszukiwarki [DYGRESJA a raczej model rozliczeń CPC &amp;amp; CPA, bo jak można twierdzić, że coś kosztuje X kiedy na samy wejściu dostajesz rabat na poziomie 30-40%. Piłem tutaj do modelu CPM i bannerów KONIEC DYGRESJI] są najskuteczniejszym narzędziem jeżeli chodzi o online marketing, w sensie dostarczania ruchu na stronę. Co zrobisz z tym ruchem dalej, to już inna sprawa. Co ciekawe, zdaje mi się, że jest tak, że jak ktoś robi site typu "experience" to nie promuje go w wyszukiwarkach (np. w linkach sponsorowanych) bo jakoś to nie pasuje. Z jednej strony masz piękny flashowy site z efektami obsługiwanym jedynie we flashu którymśtam plus do tego animacje 3d i do tego jescze coś tam gada, a tutaj jakiś link mamy robić. WTF... myślą marketerzy... lepiej walnijmy videolayer pokazujący część treści ze strony (sam robiłem taką kampanię - same videolayery + bilboardy do 12 różnych krajów i tylko w dwóch krajach byli na tyle kreatywni, że dali AdWordsy - pozdro Michał :-)).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyszła mi długa odpowiedź. Wkleje ją do siebie na blog jako posta. Mam nadzieję, że to zgodnie z blog-etykietą :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Koniec&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3886120721773042252?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3886120721773042252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3886120721773042252' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3886120721773042252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3886120721773042252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/11/nie-wiem-czy-rozumiem-seo.html' title='Nie wiem czy rozumiem SEO.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2720884602902500647</id><published>2007-11-13T23:32:00.000+01:00</published><updated>2007-11-13T23:46:22.266+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='webanalytics'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='google'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='analytics'/><title type='text'>Błąd w Google Analytics ?</title><content type='html'>Jakiś czas temu &lt;a href="http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/05/google-analytics-v2-dwie-kwestie.html"&gt;wspomniałem&lt;/a&gt;, że inni wspominali o tym, że istnieje możliwość dodania polskich wyszukiwarek w Google Analytics.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio (nie wiem kilka tygodni temu?) zauważyłem zmiany w liczbie wizyt generowanych przez polskie silniki takie jak Onet czy WP. Liczba ta znacząco spadła, pojawiły się natomiast nowe silniki, których ja sam nie dodawałem do kodu śledzącego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzut oka na JS urchina (który jest dostępny &lt;a href="http://www.google-analytics.com/urchin.js"&gt;tutaj&lt;/a&gt;), pokazuje że Big G. dodało wyszukiwarki występujące w Polsce do listy silników obsługiwanych domyślnie przez Urchina. Jednak jest jedna ciekawa rzecz. Mianowicie dla pól 27 i 28&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;pre&gt;_uOsr[27]="szukaj"; _uOkw[27]="szukaj";&lt;br /&gt;_uOsr[28]="szukaj"; _uOkw[28]="qt";&lt;/pre&gt;&lt;br /&gt;Silnik nazywa się tak samo. I WYNIKI są AGREGOWANE ! Zatem patrząc w raporcie o źródłach ruchu / wyszukiwarki mamy jeden SE o nazwie "szukaj". Natomiast nazwy parametru przenoszącego zapytanie pozwolą nam na skuteczną dedukcję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;W przypadku Onetu, mamy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;http://szukaj.onet.pl/query.html?&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;qt=foo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Natomiast w przypadku WP mamy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;http://szukaj.wp.pl/szukaj.html?&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;szukaj=foo&lt;/span&gt;&amp;amp;ticaid=14d10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem bawiąc się w Sherlocka Holmesa, widzimy że pozycja 27 to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;WP&lt;/span&gt;, podczas gdy pozycja 28 to &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Onet&lt;/span&gt;. Wyniki te natomiast nakładają się w panelu statystyk Google Analytics. Co więcej wykonałem dodatkowy test, przy pomocy Gemiusa. I faktycznie widać było, że słowa kluczowe były liczone sumarycznie dla tych dwóch polskich wyszukiwarek. Co jest dużym błędem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jutro napiszę do Google ? Może w czwartek będę sławny ? Czyżby długo oczekiwany sukces w blogowym świecie ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę zapeszać.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2720884602902500647?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2720884602902500647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2720884602902500647' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2720884602902500647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2720884602902500647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/11/bd-w-google-analytics.html' title='Błąd w Google Analytics ?'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2018365686131574307</id><published>2007-11-06T20:25:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:45.736+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fanstasyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='harry potter i zakon feniksa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Harry Potter &amp; Deathly Hallows - wrażenia z czytania</title><content type='html'>To był długi i wyczerpujący weekend... (początek był pisany w niedzielę, ale nie dałem rady). Jednak udało mi się wcisnąć czas na czytanie końcówki ostatniego tomu Harrego Pottera. Moje czytanie odbywało się w języku Szekspira więc, jednego jestem pewien ... przeczytam tę książkę jeszcze raz po polsku. Więc powiem tak ... nie zawiodłem się :-). Uważam, że książka zgrabnie zamyka uniwersum stworzone przez J.K. Rowling.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę spoilował - więc nici z przedstawienia fabuły (jeżeli ktoś chce poznać odpowiedź na pytanie - kto zginął - ma przecież niezawodne Google).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do tematu świata wykreowanego przez autorkę, można to zobrazować koncepcją przedstawioną przez Jacka Dukaja (&lt;a href="http://merlin.pl/frontend/browse/product/1,563042.html"&gt;Lód nadchodzi !&lt;/a&gt;), że jest to miejsce naszych dziecinnych marzeń do, których chcemy wracać. Wszystkie światy fantasy takie są (raczej się z tym zgadzam). Świat Rowlingowsko-Potterowski rzeczywiście jest miejscem uroczym :-) i pojechałbym tam chętnie na wycieczkę. Z drugiej strony jest to miejsce kompletne i spójne. Natomiast (znów pojadę Dukajem) jest to świat statyczny... czyli nierozwijający się. Wręcz przeciwnie, podobnie do większości światów fantasy jest to miejsce poddawane, degeneracji czyli "deewolucji" ? Normalnie przecież jest odwrotnie... ale to przecież świat naszych marzeń :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak nie o świecie wypada tutaj mówić - książkę czyta się świetnie (choć bariera językowa czasem mi przeszkadzała - mnogość czasowników i brak słownika w metrze mogą być nie lada przeszkodą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co do fabuły - nie zawiodłem się. Bardzo ciekawa, chociaż jaki będzie "główny myk" domyśliłem się gdzieś w połowie. Reasumując, czasem smuto, czasem strasznie, pod koniec epicko... no i te sekrety głównych postaci... super! Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych zainteresowanych dalszymi losami postaci... polecam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Tak jak pisał Dominik w jednym ze swoich &lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/2007/10/Urodziny-bloga.html"&gt;postów&lt;/a&gt; - urozmaicam bloga. Fota :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RzC_pIcdtAI/AAAAAAAAAHQ/f50GDrP_6iM/s1600-h/9780747591085.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RzC_pIcdtAI/AAAAAAAAAHQ/f50GDrP_6iM/s400/9780747591085.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5129810688937407490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2018365686131574307?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2018365686131574307/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2018365686131574307' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2018365686131574307'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2018365686131574307'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/11/harry-potter-deathly-hallows-wraenia-z.html' title='Harry Potter &amp; Deathly Hallows - wrażenia z czytania'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RzC_pIcdtAI/AAAAAAAAAHQ/f50GDrP_6iM/s72-c/9780747591085.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-3184424065886255821</id><published>2007-10-28T21:35:00.000+01:00</published><updated>2007-10-28T21:51:17.378+01:00</updated><title type='text'>Tak blisko od drugiego sukcesu w blogowym świecie :-D</title><content type='html'>Było blisko. Co prawda teraz mi nikt nie uwierzy, ale byłem szybszy od Mariusza :-). Napisał on na swoim blogu o &lt;a href="http://www.ittechnology.us/darmowe-seminaria-online-google-z-optymalizatora-witryny/"&gt;darmowych seminariach dla website optimizera&lt;/a&gt;. Było to 25 października, ja zapisałem się na jedno z nich 23, więc dwa dni przed publikacją jego posta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JEŻELI CHCĘ BYĆ SŁAWNY... muszę szybciej pisać. A tak na serio zapraszam do skorzystania - wasza firma nie zbiednieje, jeżeli wykonacie jeden godzinny telefon do USA :-D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-3184424065886255821?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/3184424065886255821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=3184424065886255821' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3184424065886255821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/3184424065886255821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/10/tak-blisko-od-drugiego-sukcesu-w.html' title='Tak blisko od drugiego sukcesu w blogowym świecie :-D'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-6088795867614940215</id><published>2007-10-20T14:38:00.000+01:00</published><updated>2007-10-20T15:26:04.255+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ps3'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='nowe formy reklamy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='xbox'/><title type='text'>Nowe formy skierowania reklamy.</title><content type='html'>Kolejny blog który czytuję to &lt;a href="http://adwordseditor.blogspot.com/"&gt;Adwords Editor Explained&lt;/a&gt;. P. London, twórca bloga napisał, że zagrał sobie w NHL i zobaczył nową reklamę. Reklamę na bandzie, jako że to jest hokej. Wow pomyślałem. Xbox podłączony do Netu :-D i reklama serwowana online.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Heh. To niby nowy produkt. Niby będzie konkurencja dla Googla. Niby będzie lepiej serwowany. Ale dla mnie zaczyna się to robić trochę straszne (a nie śmieszne).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo o ile Google probuje zbierać maksymalną ilość informacji o userze. To platformy typu PS3 czy Xbox nie będą tych informacji zbierać. One je będą mieć (albo już mają - nie wiem czy trzeba tam wypełniać jakiś profil, pewnie można).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie informacje o użytkowniku będa widzialne online :-). Słowa kluczowe nie będą stanowić bufora w komunikacji pomiędzy sprzedawcą a potencjalnym klientem. Po prostu widzimy, że ktoś teraz gra, w grę sportową, w NHL to zaserwujemy mu najnowszą reklamę Pro Evo. God damn, ale to będzie skuteczne. God damn, ale to będzie straszne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-6088795867614940215?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/6088795867614940215/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=6088795867614940215' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6088795867614940215'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/6088795867614940215'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/10/nowe-formy-skierowania-reklamy.html' title='Nowe formy skierowania reklamy.'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-4930156316786648853</id><published>2007-10-17T12:17:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:46.192+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='humor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sem'/><title type='text'>Gdyby Google wynajął Google do projektowania swojej strony :-)</title><content type='html'>Będzie krótko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj mój RSS reader z Google Desktop Search wrzucił mi &lt;a href="http://slashdot.org/article.pl?sid=07/10/16/135209"&gt;ten artykuł&lt;/a&gt;. Klikając na link mamy dostęp małego tutoriala :-). Pokazuje on zmiany jakie należałoby wykonać aby strona główna google była skuteczna w sensie SEO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozpoczęlibyśmy o tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RxZ1G70EskI/AAAAAAAAAGI/XzfbEYwd43Y/s1600-h/start.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RxZ1G70EskI/AAAAAAAAAGI/XzfbEYwd43Y/s400/start.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5122410388176286274" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A koniec byłby taki...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RxZ1w70EslI/AAAAAAAAAGQ/zb9-BNsRvPc/s1600-h/end.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RxZ1w70EslI/AAAAAAAAAGQ/zb9-BNsRvPc/s400/end.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5122411109730792018" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Cała transformacja dostpępna jest &lt;a href="http://www.meangene.com/google/design_for_google.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TUTAJ&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;I gdzie tutaj - relevancy, którego wymaga "Big G''. Czyli po polsku ... Wielkie .... :-D. Taki żarcik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Pochodzi to z tego &lt;a href="http://blog.kango.com/"&gt;bloga &lt;/a&gt;:-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-4930156316786648853?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/4930156316786648853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=4930156316786648853' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4930156316786648853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/4930156316786648853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/10/gdyby-google-wynaj-google-do.html' title='Gdyby Google wynajął Google do projektowania swojej strony :-)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/RxZ1G70EskI/AAAAAAAAAGI/XzfbEYwd43Y/s72-c/start.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-2300417543974857925</id><published>2007-10-14T14:30:00.000+01:00</published><updated>2007-10-14T14:43:38.849+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='reklama'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='online'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='bring the love back'/><title type='text'>Niby stare (jak na web) ...</title><content type='html'>Po prostu a must have (watch?) dla każdego kto zajmuje się reklamą... niesamowicie dowcipne :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak jak napisał GK - z Microsoftu :-)&lt;br /&gt;&lt;div class="snap_preview"&gt;&lt;p&gt;&lt;object height="254" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.dailymotion.com/swf/2GmmbZVgEW8Wle4gE"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;embed src="http://www.dailymotion.com/swf/2GmmbZVgEW8Wle4gE" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" height="334" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Coupons... You want coupons, don't you &lt;/span&gt;-&gt; jakie to prawdziwe. No i jeszcze samochód klasy Peugeot 206 do wygrania. Ciekawe tylko, czy tego typu akcje są spowodowane poziomem klienta czy agencji ??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I drugie. I know everything about you. You are 28 to.... 34. Kolejny genialny punkt. Chciałem powiedzieć, że w przypadku reklamy online takie podejście może nie być skuteczne. Pozdrawiam przy tym wszystkie panie marketerki od TV co myślą że w Necie kupuje sie takie GRP'sy :D&lt;br /&gt;Szacun!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Acha znalazłem bardzo fajnego bloga o reklamach :-). Po-le-cam :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://mateoosz.wordpress.com/"&gt;Klik!&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-2300417543974857925?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/2300417543974857925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=2300417543974857925' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2300417543974857925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/2300417543974857925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/10/niby-stare-jak-na-web.html' title='Niby stare (jak na web) ...'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-115322343182404178</id><published>2007-10-11T21:03:00.000+01:00</published><updated>2008-12-09T21:19:46.547+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='www'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='internet'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rzeczpospolita'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Nowa strona RP (rzeczpospolita)</title><content type='html'>Jako, że &lt;a href="http://www.internetstandard.pl/news/126584.html"&gt;tuzy &lt;/a&gt;(Tuzowie (?) Polskiego Internetu - TPI) oceniaja nowy serwis rzepy Ja chciałem wtrącić swoje dwa grosze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Po co tyle reklam (w tam gdzie są teraz rozwalają całą treść). NIC NIE WIDAĆ, co widać na załączonym obrazku.&lt;br /&gt;&lt;img src="file:///C:/DOCUME%7E1/Marcin/USTAWI%7E1/Temp/moz-screenshot-4.jpg" alt="" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Rw6EeL0EsgI/AAAAAAAAAFs/6eBvHmXdXVU/s1600-h/tlo.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 335px; height: 209px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Rw6EeL0EsgI/AAAAAAAAAFs/6eBvHmXdXVU/s400/tlo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5120175480468976130" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Blogi są na standardowym szablodnie z Wordpress'a. It sucks .... ten niebiski box na górze z tyułem. Mam nadzieję, że to jedynie przygrywka. Blog ziemkiewicza w prodównaniu do tego starego z salonu24.pl jest graficznie 100 razy gorszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle. Dwa grosze. Szybkie posty jak u &lt;a href="http://kaznowski.blox.pl/"&gt;Dominika &lt;/a&gt;:D. Może będą kiedyś tak ciekawe jak u &lt;a href="http://blog.kurasinski.com/"&gt;Tego Pana&lt;/a&gt; (p. Kurasiński wydawał mi się z początku trochę nadęty... jednak jego posty są hmmm intrygujace).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2529779614715125917-115322343182404178?l=huragan-mysli.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/feeds/115322343182404178/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2529779614715125917&amp;postID=115322343182404178' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/115322343182404178'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2529779614715125917/posts/default/115322343182404178'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://huragan-mysli.blogspot.com/2007/10/nowa-strona-rp-rzeczpospolita.html' title='Nowa strona RP (rzeczpospolita)'/><author><name>Marcin Siekierski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08590650393552625646</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/SZatwyNK_tI/AAAAAAAABAE/7oqqRrlWcr8/S220/user_261101_55cfdd_huge.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QAwhj4TaW_k/Rw6EeL0EsgI/AAAAAAAAAFs/6eBvHmXdXVU/s72-c/tlo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2529779614715125917.post-1468559631466434094</id><published>2007-10-07T20:44:00.000+01:00</published><updated>2007-10-07T21:25:46.860+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polityka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='szczwane podejście'/><title type='text'>Blog niepolityczny</title><content type='html'>Tak miał to być blog niepolityczny. Jednak po odejściu z polityki (mam nadzieję, że nie na zawszę) Rokity Jana Marii złamałem to założenie. Teraz złamię je po raz kolejny.  Inspiracją do napisania tej notki jest wywiad-rzeka z Kazimierzem Marcinkiewiczem pt. Kulisy Rządzenia. Czytam go obecnie... i mam problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi o to co się dzieje wśród polityków i polityce.  Mam z tym problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ czytając wypowiedzi byłego premiera widzę, że można inaczej. Chcę podkreślić, że jestem świadomy że duża część tego co on mówi to PR i przygotowanie sobie pozycji do powrotu. Ale co ciekawe ja kupuje to co on chce mi sprzedać. Jest kilka na to powodów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Facet umie się przyznać do błędu&lt;br /&gt;2. Stawia na ludzi młodych&lt;br /&gt;3. Stawia na zespół&lt;br /&gt;4. Mówi, że trzeba ciężko pracować&lt;br /&gt;5. Mówi o Polsce w sposób, który wydaje się "normalny"&lt;br /&gt;6. Mówi o kontynuacji i ciągłości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem który z tych punktów jest najważniejszy. Może są ogólne... ale tak właśnie wygląda strategia na poziomie ogólności państwa (czyli dużej organizacji).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co mówią inni politycy (PiS, LiD, PO whatevaaaa...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Skupiają się na innych politykach&lt;br /&gt;2. Nie przyznają się do błędu&lt;br /&gt;3. Zawsze trzeba coś odzyskać (od poprzedniego rządu)&lt;br /&gt;4. Jakieś reformy trzeba zrobić - a ich wyniki za 25 lat będą widoczne&lt;br /&gt;5. Najważniejsze są przepływy, odpływy elektoratu.... takie słupki. Żeby rosło. A przynajmniej nie spadało.&lt;br /&gt;6. A jak wygrają to muszą wykarmić. Tych dzięki, którym niby doszli do władzy (czyli swe struktury). A o tych, którzy na nich głosowali zapominają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego nikt (słownie nikt) nie spróbuje pozytywnie. Wiem, do tego trzeba odwagi. Zaciśnięcia pośladków i powiedzenia ... hej może nie skupiajmy się na zwycięstwie w kolejnych wyborach. Może to samo przyjdzie ? Może warto raz popracować żeby dostać zapłatę ? (bo teraz wygląda to że pracownik (politycy) przekupiają pracodawcę (naród) aby otrzymać zapłatę). NORMALNIE chyba tak nie jest ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz powiem tak - nie wiem czy p. Marcinkiewicz sprzedaje konsekwentnie swą marketingową komunikację... nawet jeśli tak to i tak bym go poparł. Nawet by żyć w świecie takiej komunikacji - samo tworzenie atmosfery sukcesu dało by nam kopa do przodu. Bo jak dotąd dostajemy od wszystkich kopa w jaja (po wyborach) i lód przed wyborami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najsmutniejszą konstatacją jest to, że znowu pójdę do wyborów (byłem na każdych) i znów poczuje się jakby mnie ktoś w dupę wyruchał. Przepraszam ale tak. Nieważne kto wygra. Nie będę miał satysfakcji z tego, że wygra PO albo LiD albo PiS. Znów poczuje się jakby mi ktoś napluł w twarz a ja nie będę mógł oddać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem życzę sobie aby w/w mędrcy odczepili się od mojego tyłka (i innych) i zabrali się do pracy. Żeby zaczęli popełniać błędy ale pracować. Żeby &lt;span style="font-style: italic;"&gt;spiritus movens &lt;/span&gt;naszego społeczeństwa nie były zewnętrzne czynniki - czyli np. wejście do UE, wyjazd 2 mln ludzi gdzieś tam ... ale właśnie my sami. Żeby nam jeden z drugim nie psuł krwi co rano kiedy jedziemy na 12 h do roboty... bo albo to kryzys rządowy , albo ktoś coś ukradł, albo jakiś ksiądz coś powiedział, albo ktoś kogoś podsłuchuje bawiąc (podkreślam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BAWIĄC SIĘ) &lt;/span&gt;się we władców tego kraju ... cokolwiek innego. Co mnie to obchodzi ? Chodzę do wyborów to WYMAGAM ....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do pracy kurwa ... !!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam tylko -&gt; MY (ludzie - wyborcy - ciemny lud) JUŻ PRACUJEMY - zarówno tu w Polsce jak i tam w UK. Po kilkanaście godzin. Na dwa monitory. Żeby zdążyć. Żeby być bardzo dobrym. Żeby być najlepszym. I udaje się nam - osobiście prowadziłem projekt gdzie usługi firmy w której pracowałem były eksportowane do Hong-Kongu, Chin, Japonii, Ameryki Łacińskiej, CAŁEJ EUROPY ..., Kanady, Meksku, Indii ... globalnie. Nam się udało. A czy nasza klasa polityczna znalazłaby gdziekolwiek pracę ??? Nie ... bo k***** języków nie znają. Ale mądrzejszymi od siebie chcą rządzić. Do Pana Mówię Panie Marszałku Lepper.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na was Panowie i Panie. Do pracy powt
