niedziela, 14 listopada 2010

Prawa autorskie. Heh.

Tak sobie siedziałem w piątek w pracy. Z Marcinem niejakim B. I zapytałem się go z głupia frant, czy jeżeli zrobię zdjęcie okładki książki to czy będę mógł ją wykorzystać. Przy okazji pokazując jakieś dziełko fantasy z supersoczyście zaprojektowaną okładką. Marcin B. nie miał pojęcia, ale jak to on autorytarnym tonem stwierdził, że prawa nie mam.

To był przyczynek do moich rozważań. Czy kupując książkę zawieram umowę odnośnie, robienia zdjęć tejże książce. I czy nie mogę tego później wykorzystać. Stwierdziłem, że żadnej umowy nie zawieram, bo nic nie podpisuję. No chyba, że paragon do karty :-). Ale jednak wydawcy nie są tacy głupi. Mają coś co się nazywa Copyright (jest w książce) i to chyba mi tego rzeczywiście zabrania. Poza tym piszą explicite, że nie mogę rzeczonej książki skopiować. Ok. A teraz spójrzmy dalej.

Mamy Agorę, która jest wydawcą Gazety Wyborczej. Oraz Gazeta.pl. Pracują tam dziennikarze, którzy tworzą treść. Agora jest przeciwna kradzieży treści. Bliżej nieoznaczeni piraci (wiecie, studenci z akademików), są generalnie be.

I ta sama Agora ma w swoich szeregach serwis zczuba.tv. Który opiera się na wrzucaniu filmików z YT. Sic!!!!! Zakładam (nie czytałem ale prawnicy z Agory na pewno tak) , że zczuba.tv ma napisane w swoim regulaminie, że nie ponosi odpowiedzialności za treści, które udostępnia za pomocą serwisów trzecich. Bo tak naprawdę, to na swoim serwerze uruchamia kawałek kodu z innego serwera (Czym to się różni od zdjęcia okładki to ja nie wiem :D). W tym wypadku z Youtube. Więc rzeczony Youtube, ma zadbać o to aby prawa do tego czegoś były "koszerne".


Tutaj mała dygresja, zczuba.tv nie wrzuca filmików z ekstraklasy (polskiej piłki kopanej). A dlaczego? Czy to nie przypadkiem wynika z faktu, że Ekstraklasa.tv, khm khm jest własnością Agory :-).

Zatem zrekapitulujmy - zczuba.tv jest zabezpieczone prawnie (zapewne). Nie wrzuca materiałów, które ta sama firma publikuje na zasadzie licencji i aby było śmieszniej artykuły od Agory (w tym te ze zczuba.tv) można kupić w cenie 250 zł netto za miesiąc :-)
Mało tego, zczuba prezentuje reklamy. Więc zarabiają podwójnie na treści video, której nie kupują. Mało tego, zakładam, że treść może być kradzona bo czasem bramki wrzucane są z egozotycznych rosyjskich (lub z innych krajów serwisów).



Jak to zatem jest, że z jednej strony sprzedaje swoje artykuły, a z drugiej strony głównym modelem biznesowym jest zarabianie tam na treściach do których nie ma praw ? Lekka schizofrenia. A jakbym zaembedował cały artykuł ze zczuba u siebie na blogu, to jak sądzicie, czy by mnie ścigali ?

Gazeta uczy się od najlepszych ;-). Od Google. Youtube ma dokładnie taki sam model. Żyje z video, które ktoś do nich wrzuca. Jak sądzicie mają ci użytkownicy copyrigths czy nie? Z drugiej strony Youtube chwali się systemem, w który mogą przejrzeć wszystkie filmy na swoim serwisie i zablokować te, które łamią prawa :-). Ale to właściciel praw musi się do nich zgłosić. Ja rozumiem, że YT działa, w założeniu dobrej woli, że ludzie będą wrzucali na ich serwis film w którym ich roczny maluch robi swoją pierwszą kupę do nocnika. Więc wszystko jest koszerne. Przynajmniej oficjalnie.

Z drugiej strony (chyba Verizon) inny korpo-gigant, przechwycił prezentacje, które w sposób dorozumiany świadczyły, że właściciele YT jednak domyślają się z czego będą mieli pieniądze. Nie są przecież idiotami nie ? Są super-smart :-)


A jaki z tego morał ? Prosty. I dosadny. Gdybym ja zrobił zdjęcie książki to bym miał problemy na głowie. A duży ma prawników :-) Prawa autorskie. Heh.

A tak na serio ? Sam oglądam masę rzeczy na YT, na zczuba też. I nie uważam, że te serwisy trzeba zamknąć. Należy natomiast zmienić system aby prawdziwi właściciele dostawali pieniądze za swoją treść. To nie serwisy są złe, tylko świat nie nadąża.

0 komentarze: