To był przyczynek do moich rozważań. Czy kupując książkę zawieram umowę odnośnie, robienia zdjęć tejże książce. I czy nie mogę tego później wykorzystać. Stwierdziłem, że żadnej umowy nie zawieram, bo nic nie podpisuję. No chyba, że paragon do karty :-). Ale jednak wydawcy nie są tacy głupi. Mają coś co się nazywa Copyright (jest w książce) i to chyba mi tego rzeczywiście zabrania. Poza tym piszą explicite, że nie mogę rzeczonej książki skopiować. Ok. A teraz spójrzmy dalej.
Mamy Agorę, która jest wydawcą Gazety Wyborczej. Oraz Gazeta.pl. Pracują tam dziennikarze, którzy tworzą treść. Agora jest przeciwna kradzieży treści. Bliżej nieoznaczeni piraci (wiecie, studenci z akademików), są generalnie be.
I ta sama Agora ma w swoich szeregach serwis zczuba.tv. Który opiera się na wrzucaniu filmików z YT. Sic!!!!! Zakładam (nie czytałem ale prawnicy z Agory na pewno tak) , że zczuba.tv ma napisane w swoim regulaminie, że nie ponosi odpowiedzialności za treści, które udostępnia za pomocą serwisów trzecich. Bo tak naprawdę, to na swoim serwerze uruchamia kawałek kodu z innego serwera (Czym to się różni od zdjęcia okładki to ja nie wiem :D). W tym wypadku z Youtube. Więc rzeczony Youtube, ma zadbać o to aby prawa do tego czegoś były "koszerne".
Tutaj mała dygresja, zczuba.tv nie wrzuca filmików z ekstraklasy (polskiej piłki kopanej). A dlaczego? Czy to nie przypadkiem wynika z faktu, że Ekstraklasa.tv, khm khm jest własnością Agory :-).
Zatem zrekapitulujmy - zczuba.tv jest zabezpieczone prawnie (zapewne). Nie wrzuca materiałów, które ta sama firma publikuje na zasadzie licencji i aby było śmieszniej artykuły od Agory (w tym te ze zczuba.tv) można kupić w cenie 250 zł netto za miesiąc :-)
Mało tego, zczuba prezentuje reklamy. Więc zarabiają podwójnie na treści video, której nie kupują. Mało tego, zakładam, że treść może być kradzona bo czasem bramki wrzucane są z egozotycznych rosyjskich (lub z innych krajów serwisów).

Jak to zatem jest, że z jednej strony sprzedaje swoje artykuły, a z drugiej strony głównym modelem biznesowym jest zarabianie tam na treściach do których nie ma praw ? Lekka schizofrenia. A jakbym zaembedował cały artykuł ze zczuba u siebie na blogu, to jak sądzicie, czy by mnie ścigali ?
Gazeta uczy się od najlepszych ;-). Od Google. Youtube ma dokładnie taki sam model. Żyje z video, które ktoś do nich wrzuca. Jak sądzicie mają ci użytkownicy copyrigths czy nie? Z drugiej strony Youtube chwali się systemem, w który mogą przejrzeć wszystkie filmy na swoim serwisie i zablokować te, które łamią prawa :-). Ale to właściciel praw musi się do nich zgłosić. Ja rozumiem, że YT działa, w założeniu dobrej woli, że ludzie będą wrzucali na ich serwis film w którym ich roczny maluch robi swoją pierwszą kupę do nocnika. Więc wszystko jest koszerne. Przynajmniej oficjalnie.
Z drugiej strony (chyba Verizon) inny korpo-gigant, przechwycił prezentacje, które w sposób dorozumiany świadczyły, że właściciele YT jednak domyślają się z czego będą mieli pieniądze. Nie są przecież idiotami nie ? Są super-smart :-)A jaki z tego morał ? Prosty. I dosadny. Gdybym ja zrobił zdjęcie książki to bym miał problemy na głowie. A duży ma prawników :-) Prawa autorskie. Heh.
A tak na serio ? Sam oglądam masę rzeczy na YT, na zczuba też. I nie uważam, że te serwisy trzeba zamknąć. Należy natomiast zmienić system aby prawdziwi właściciele dostawali pieniądze za swoją treść. To nie serwisy są złe, tylko świat nie nadąża.
0 komentarze:
Prześlij komentarz