środa, 4 sierpnia 2010

Signum temporis

Wszyscy wiemy, że jest era mediów społecznościowych. Oddychamy facebookiem, lansujemy się na twitterze, pokazujemy dupę na naszej klasie. Znak czasów. Innym wskaźnikiem dynamicznej zmiany są zawody, które powstają jak grzyby po deszczu. Ostatnio byłem rekrutowany (nieskutecznie;-), na człowieka, który miałby stworzyć strategię społecznościową w szacownej, dużej instytucji. Jeżeli zatem mamy czasy, gdy obarczone niezmierzoną inercją szanowane korporacje zauważają social media to czasy się zmieniły.

I czuję się staro. Nawet ostatnio o tym pisałem. I dochodzę do wniosku, że czas zacząć pisać memuary... przecież tyle już widziałem, tyle już doświadczyłem co powiedzmy 200 lat temu przeciętna osoba w ciągu całego swojego życia. Tak mi się przynajmniej zdaje. Ha ! Później je wydam... na jakimś blogu i stanę się sławny.



Ale wróćmy do naszych baranów. Social. Twitter. I pewien dość zdumiewający fakt - dramatyczne skrócenie komunikacji. Kiedy byłem mały, marzyłem, że napiszę list do Chicago. Oni oczywiście odbiorą go. Jedna z sekretarek będzie tak wzruszona, wyznaniem małego koszykarza z dalekiej Polski, że wyślą samolot (albo helikopter!) po mnie i zwiozą mnie do Michaela Jordana abym ograł go 1na1 :-).
Listu oczywiście nie napisałem. Znaczki i tak były drogie no i wiedziałem, że raczej nie będzie to męska wersja bajki o kopciuszku.

No i mamy twittera. I Internet. I nie mówię, że teraz łatwiej zagrać z Michaelem Jordanem w kosza. Ale możesz napisać do Shaquille'a O'neal'a. I on ci odpisze... :-). Czy świat się nie zmienił ?

1 komentarze:

Anonimowy pisze...

Hej Marcinie,

ciekawy blog. Dzięki za grę wczoraj. Jak byś reflektował na Piaseczno to zapraszam - koszyk.fora.pl ; miejsca na wrzesień jeszcze jednak są - do wyboru poniedziałek, środa lub both