Smok dygresji był dziś dość pazerny. Musimy przywołać go jednak do porządku. Wracamy do tematu. Jest nim mianowicie dziś Europa. W sensie półtora miliona słów napisanych przez Normana Daviesa. Przekłada się to na 1212 stron. Razem z mapami, które się studiuje uważnie mamy tych stron 1343. O czym jest ta książka ? Jeżeli spojrzymy na tytuł. Wydaje się to proste. O kontynencie na którym żyjemy. Z lektury wyniosłem wrażenie, że autor z całą dostępną mu swadą stara się obronić tezę, że Europa nie ciągnie się na zachód od Berlina (czasami w Europie innych historyków, zdaniem autora, pojawia się twór zwany Moskwą). Wrażenie musi być piorunujące, w momencie gdy jesteśmy mieszkańcami rzeczonej Zachodniej Europy ale będąc Polakami, pochodzącymi z Łodzi wydaje się nam oczywiste, że my też Europejczykami jesteśmy. Nie jest to podobno postawa zbyt rozpowszechniona wśród mieszkańców cywilizowanego zachodu.

Autor zatem toczy swoją bitwę, perorując o Europie wschodniej starając się pokazać HISTORIĘ całego mini-kontynentu. Warte to zauważenia. Godne i chwalebne. Natomiast każdy wynosi z książki to co chce. Niektórzy skupiają się na morderstwach, inni na subtelnym realizowaniu chuci a jeszcze inni wolą mordowane smoki, niektórzy wolą natomiast proste rżnięcie i biuściaste dziewczyny roznoszące browar. Co kto lubi. Ja też tak mam i nie mówię tu o przywołanych przed chwilą dziewczynach. Przynajmniej nie w tej chwili. Do mnie Europa uderzyła z innej strony.
Patrząc na historię [zamkniętą w pigułce jednego tomu, co nie zdarza się w szkole] widzimy Kościół Katolicki i jego ewolucję. Abstrahując od faktu, czy wierzymy w Boga. Tak na sucho, możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z największym marketerem w historii świata. Budżet praktycznie nieskończony. Patrząc na produkt - Wiara daje możliwość życia z największym obiektywnie bólem każdego człowieka - ze Śmiercią, widzimy gołym okiem że jest co sprzedawać. Jest to nawet lepsze od Coca Coli. Patrząc dalej, widzimy, że Google dużo nauczył się od Kościoła. Google też daje swoje produkty za darmo. Zarabiając jakby przy okazji. Kościół wprowadził jako pierwszy komunikację zintegrowaną (nie nie jest to wymysł agencji typu 360 ;-) - spójrzcie na medium jakim są Katedry. Kościół działał na zasadach Pay Per Performance - vide większość Wojen czy Krucjat. Przykłady można by mnożyć, jednak chciałem po prostu stwierdzić, że każdy adept marketingu winien z tą pozycją zapoznać się sam. Jak już pisałem, każdy znajdzie to co lubi !
1 komentarze:
Ciekawe spostrzeżenia :) Chętnie zapoznam się z tą pozycją.
Prześlij komentarz