środa, 31 grudnia 2008

Tak dużo do zrobienia, tak mało czasu :-)

Tylko na chwilę tutaj wpadłem. Tylko na momencik. Jako, że przede mną jeszcze zmywanie, sprzątanie, odkurzanie, ogarnianie i masa innych rzeczy - przed Sylwestrem. Więc jest niejaki squezee czasowy... ta sytuacja nie różni się znacznie od mojego postrzegania zeszłego roku :-). Ścisk był obecny przez cały 2008. Zobaczymy jak to będzie w 2009.

To tyle ode mnie. Jednak, na sam koniec tego roku chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom Tym zmuszanym do czytania (sorry Aniu, Marcinie, Przemku) jak i tym, którzy robią to nieprzymuszani, niebłagani, po prostu dla przyjemności (dzięki Mamo :).

Podziękowania za nami. Podsumowań nie będzie. Chciałem jedynie wspomnieć, że w tym roku przeczytałem 23 książki (pewnie więcej ale nie wszystkie pamiętam), byłem w Rewie, na Bindudze, w Czechach, Słowacji, Berlinie, Wenecji, Toskanii, Pizie, Rochefort w Belgii oraz w Barcelonie. No i nie zapominajmy o Poznaniu. W zeszłym roku wróciłem do malowania figurek (zrobiłem trzy) :-). Zdałem GAP. Występowałem na IAB Forum (I am famous, baby !) Oraz robiłem masę innych rzeczy... ale tak jak mówiłem podsumowań nie będzie (chyba kłamałem). Generalnie to był fajny rok i uważam, że warto się tym pochwalić !

Oby następny był lepszy. Mam już na niego kilka pomysłów i jeżeli udać się zrealizować choć jeden z nich to będzie super-nieziemsko-fajne :-)

Odnośnie tego bloga, ostatnio wyczytałem (recenzja presentationzen już w drodze), że "Blogi są jak rekiny". Muszą być nieustannie w ruchu. Więc zamierzam zwiększyć regularność publikowania notek oraz ich jakość (czego zaprzeczeniem jest ten wpis, ale co tam, to koniec roku !).

Z innych ogłoszeń parafialnych, tak dla porządku chciałem poinformować, że uporządkowałem swoją domenę ze zdjęciami. Poniżej, moim zdaniem, moje najlepsze zdjęcie (zrobione canonem a95).


I już tak na sam koniec (zmywanie czeka !!!!), chciałem życzyć wszystkim aby 2009 był rokiem, w którym wszystko powoli idzie do przodu. Nie za szybko, ale permanentnie do przodu. I życzyć Wam wszystkim czerpania radości z małych rzeczy :-). Bo życie to nie jest jedna wielka kampania, a krótkie sprinty.

Do przeczytania w 2009.

P.S. I nie mam pomysłów na to co będzie w 2009 :-) Trzeba robić swoje.
P.P.S. Książka czytana: Last Lecture, Randy Pausch. (no comment)

niedziela, 21 grudnia 2008

Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics

Padłem. Padłem ofiarą pomysłu na pisanie tytułów, które informują czytelnika o czym będzie notka. Dzięki temu ograniczamy frustrację czytelników naszego bloga - nie maja oni "pustych przebiegów" spowodowanych kombinacją intrygujący tytuł-marna treść. Zatem, wróćmy do tezy postawionej w temacie dzisiejszej notki.
Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics



Samo clou dzisiejszego wpisu będzie bardzo krótkie. Najpierw jednak chciałbym, słowem wstępu (get to it, get to it !), opisać okoliczności. Ostatnio mam przyjemność doglądać kilku instalacji Google Analytics. Na poziomie podstawowym sprawa jest banalnie łatwa - webmaster wpina kod GA w stopkę strony. Ot i cała robota. Jednak, nie każdy wie (a przynajmniej ci którzy nie czytają manuali Google Analytics), że istnieje kilka parametrów, które wymagają modyfikacji kodu. Na przykład standardowo nie można śledzić subdomen. Zmiany kodu wymaga także śledzenie danych analytics na dwóch kontach (tak, tak, można tego dokonać).

Najbardziej frapującą modyfikacją jest jednak śledzenie transakcji e-commerce.

1. Definiujemy co liczymy !

Zwykle bowiem jest tak, że płatności realizowane są na stronie poza serwisiem. Ze strony płatności użytkownik może powrócić do serwisu. Mamy tutaj kluczowy problem - czy użytkownik, może wrócić do serwisu a nie ma akceptacji płatności. Jeżeli tak, to nie możemy uruchamiać kodu śledzącego transakcję ! Trzeba tego pilnować.

2. Redirect czyli to co w temacie

Często też jest tak, że kod e-Commerce jest wpinany na stronie serwisu, która jedynie redirectuje (prostszym językiem tzn. przekierowuje na następną stronę bez wyświetlania treści).
Ciężko jest badać wpięcie kodu na takiej stronie, ale ostatnio dowiedziałem się jak to robić (dzięki Maciek!). Sprawa jest banalnie prosta - trzeba wyłączyć obsługę JavaScriptu w przeglądarce PRZED PRZEJŚCIEM NA STRONĘ REDIRECTUJĄCĄ (nie wnikam gdzie/czy jest to w Firefoxie, jako, że rekomenduję wykorzystanie pluginu Web Developer).

Klik i nie ma problemu, ale nie zapomnijcie wyłączyć blokady :-). Założenia odnoszą się do strony, która posiada redirect za pomocą JS.


3. Analizujemy.

Zatem nadszedł czas analizy. Mamy wreszcie możliwość oglądnięcia kodu :-). Czas na debbuging (nie pytajcie dlaczego to WY macie to robić. No dobrze, jeżeli pytacie to odpowiem - ponieważ to wam zależy na poprawnym zliczaniu transakcji w module eCommerce).

a. przeklejamy kod e-commerce do edytora kolorującego składnię i zapisujemy jako plik JS. I już widać, że ktoś nie domknął cudzysłowa :-) (aha pamiętajcie "" a nie '')

b. liczymy argumenty funkcji (metod?) trans i item (tu też może być błąd)

c. sprawdzamy czy wszystkie wymagane parametry są na miejscu ...

d. ... oraz czy są w odpowiednim formacie

e. BTW - czy wasz TRACKER w kodzie e-commerce zgadza się z numerem w serwisie ;-)?

f.... jak nic nie działa, to sprawdzamy jednak czy kod się odpala wewnątrz strony redirectującej (nagłówki HTTP sprawdzamy pluginem Live HTTP header lub programem HTTP Analyzer, ale on jest płatny)

g. Jak już nic nie działa to wklejamy na "rybkę" kod ze strony Google ze zmianą parametru w trackerze

h. .... ? i co dalej nie działa? hmmm. No to ja już nic nie rozumiem ;-)

Moje dalsze uwagi (bo powyższe pochodzą z aktualnego "case study"), po rozwiązaniu problemu. Przynam że jesteśmy prawie w punkcie H :D

piątek, 12 grudnia 2008

Nowa strona Roberta K.

Ostatnio postanowiłem sobie, że notki na moim blogu będą soczyste jak jesienne jabłka. Że ich jakość będzie powalać wszystkich czytających, a ja tanecznym krokiem wejdę do świata mikrocelebrytów blogosfery. Ten post będzie trochę w starym mamrocząco-krótkim stylu, który zjednał mi 9 czytelników bloga (poza Mamą :-). Chodzi mi tutaj li jedynie o poinformowanie rzeszy wiernych czytaczy tego bloga, że została uruchomiona nowa wersja strony Roberta Kasprzyckiego !


I co tu dużo mówić. Jest super ;-) Serio serio. Zapraszam, każdego do zapoznania się z nią :-).