niedziela, 21 grudnia 2008

Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics

Padłem. Padłem ofiarą pomysłu na pisanie tytułów, które informują czytelnika o czym będzie notka. Dzięki temu ograniczamy frustrację czytelników naszego bloga - nie maja oni "pustych przebiegów" spowodowanych kombinacją intrygujący tytuł-marna treść. Zatem, wróćmy do tezy postawionej w temacie dzisiejszej notki.
Wyłączanie JavaScriptu w celu prześledzenia redirectu, pod kątem analizy uruchomienia skryptów Google Analytics



Samo clou dzisiejszego wpisu będzie bardzo krótkie. Najpierw jednak chciałbym, słowem wstępu (get to it, get to it !), opisać okoliczności. Ostatnio mam przyjemność doglądać kilku instalacji Google Analytics. Na poziomie podstawowym sprawa jest banalnie łatwa - webmaster wpina kod GA w stopkę strony. Ot i cała robota. Jednak, nie każdy wie (a przynajmniej ci którzy nie czytają manuali Google Analytics), że istnieje kilka parametrów, które wymagają modyfikacji kodu. Na przykład standardowo nie można śledzić subdomen. Zmiany kodu wymaga także śledzenie danych analytics na dwóch kontach (tak, tak, można tego dokonać).

Najbardziej frapującą modyfikacją jest jednak śledzenie transakcji e-commerce.

1. Definiujemy co liczymy !

Zwykle bowiem jest tak, że płatności realizowane są na stronie poza serwisiem. Ze strony płatności użytkownik może powrócić do serwisu. Mamy tutaj kluczowy problem - czy użytkownik, może wrócić do serwisu a nie ma akceptacji płatności. Jeżeli tak, to nie możemy uruchamiać kodu śledzącego transakcję ! Trzeba tego pilnować.

2. Redirect czyli to co w temacie

Często też jest tak, że kod e-Commerce jest wpinany na stronie serwisu, która jedynie redirectuje (prostszym językiem tzn. przekierowuje na następną stronę bez wyświetlania treści).
Ciężko jest badać wpięcie kodu na takiej stronie, ale ostatnio dowiedziałem się jak to robić (dzięki Maciek!). Sprawa jest banalnie prosta - trzeba wyłączyć obsługę JavaScriptu w przeglądarce PRZED PRZEJŚCIEM NA STRONĘ REDIRECTUJĄCĄ (nie wnikam gdzie/czy jest to w Firefoxie, jako, że rekomenduję wykorzystanie pluginu Web Developer).

Klik i nie ma problemu, ale nie zapomnijcie wyłączyć blokady :-). Założenia odnoszą się do strony, która posiada redirect za pomocą JS.


3. Analizujemy.

Zatem nadszedł czas analizy. Mamy wreszcie możliwość oglądnięcia kodu :-). Czas na debbuging (nie pytajcie dlaczego to WY macie to robić. No dobrze, jeżeli pytacie to odpowiem - ponieważ to wam zależy na poprawnym zliczaniu transakcji w module eCommerce).

a. przeklejamy kod e-commerce do edytora kolorującego składnię i zapisujemy jako plik JS. I już widać, że ktoś nie domknął cudzysłowa :-) (aha pamiętajcie "" a nie '')

b. liczymy argumenty funkcji (metod?) trans i item (tu też może być błąd)

c. sprawdzamy czy wszystkie wymagane parametry są na miejscu ...

d. ... oraz czy są w odpowiednim formacie

e. BTW - czy wasz TRACKER w kodzie e-commerce zgadza się z numerem w serwisie ;-)?

f.... jak nic nie działa, to sprawdzamy jednak czy kod się odpala wewnątrz strony redirectującej (nagłówki HTTP sprawdzamy pluginem Live HTTP header lub programem HTTP Analyzer, ale on jest płatny)

g. Jak już nic nie działa to wklejamy na "rybkę" kod ze strony Google ze zmianą parametru w trackerze

h. .... ? i co dalej nie działa? hmmm. No to ja już nic nie rozumiem ;-)

Moje dalsze uwagi (bo powyższe pochodzą z aktualnego "case study"), po rozwiązaniu problemu. Przynam że jesteśmy prawie w punkcie H :D

0 komentarze: