Tylko na chwilę tutaj wpadłem. Tylko na momencik. Jako, że przede mną jeszcze zmywanie, sprzątanie, odkurzanie, ogarnianie i masa innych rzeczy - przed Sylwestrem. Więc jest niejaki squezee czasowy... ta sytuacja nie różni się znacznie od mojego postrzegania zeszłego roku :-). Ścisk był obecny przez cały 2008. Zobaczymy jak to będzie w 2009.
To tyle ode mnie. Jednak, na sam koniec tego roku chciałbym podziękować wszystkim czytelnikom Tym zmuszanym do czytania (sorry Aniu, Marcinie, Przemku) jak i tym, którzy robią to nieprzymuszani, niebłagani, po prostu dla przyjemności (dzięki Mamo :).
Podziękowania za nami. Podsumowań nie będzie. Chciałem jedynie wspomnieć, że w tym roku przeczytałem 23 książki (pewnie więcej ale nie wszystkie pamiętam), byłem w Rewie, na Bindudze, w Czechach, Słowacji, Berlinie, Wenecji, Toskanii, Pizie, Rochefort w Belgii oraz w Barcelonie. No i nie zapominajmy o Poznaniu. W zeszłym roku wróciłem do malowania figurek (zrobiłem trzy) :-). Zdałem GAP. Występowałem na IAB Forum (I am famous, baby !) Oraz robiłem masę innych rzeczy... ale tak jak mówiłem podsumowań nie będzie (chyba kłamałem). Generalnie to był fajny rok i uważam, że warto się tym pochwalić !
Oby następny był lepszy. Mam już na niego kilka pomysłów i jeżeli udać się zrealizować choć jeden z nich to będzie super-nieziemsko-fajne :-)
Odnośnie tego bloga, ostatnio wyczytałem (recenzja presentationzen już w drodze), że "Blogi są jak rekiny". Muszą być nieustannie w ruchu. Więc zamierzam zwiększyć regularność publikowania notek oraz ich jakość (czego zaprzeczeniem jest ten wpis, ale co tam, to koniec roku !).
Z innych ogłoszeń parafialnych, tak dla porządku chciałem poinformować, że uporządkowałem swoją domenę ze zdjęciami. Poniżej, moim zdaniem, moje najlepsze zdjęcie (zrobione canonem a95).
I już tak na sam koniec (zmywanie czeka !!!!), chciałem życzyć wszystkim aby 2009 był rokiem, w którym wszystko powoli idzie do przodu. Nie za szybko, ale permanentnie do przodu. I życzyć Wam wszystkim czerpania radości z małych rzeczy :-). Bo życie to nie jest jedna wielka kampania, a krótkie sprinty.
Do przeczytania w 2009.
P.S. I nie mam pomysłów na to co będzie w 2009 :-) Trzeba robić swoje.
P.P.S. Książka czytana: Last Lecture, Randy Pausch. (no comment)
środa, 31 grudnia 2008
Tak dużo do zrobienia, tak mało czasu :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



0 komentarze:
Prześlij komentarz