Rozpoczęło się od burzy... schroniliśmy się w chińczyku.
Później już było tylko fajniej. Jechaliśmy (na koniec świata ?) do Rewy nad Zatoką Pucką. Rewa jest znana ze swojego cypelka. Wygląda on o tak:
Na końcu (jak już nie można iść dalej bo woda nie pozwala, no chyba, że ktoś ma na imię Jezus ... :-)).

W Rewie, można spotkać też Bentley'a, co jest dość dużą sztuką.
Poza autami, występuje także zachód słońca w ilości jeden na dzień.
Generalnie można się dobrze bawić (zdjęcie jak z reklamy Ery, tylko zęby świecą się zbyt mało :-).

Spotkaliśmy też Garfielda wśród psów...

Można spotkać także robaczka, który chce pozować. Chyba był to kobieta robaczek, który miał inklinacje do modelinug.

Poza tym trzeba było wracać... w burzę. Która miała 120 km.... (sic!) i wyglądała tak... BTW - świetna fota.
Pełna relacja tutaj.
0 komentarze:
Prześlij komentarz